Nowy numer 45/2018 Archiwum

Bóg.com

Czy w internecie można spotkać Boga? Czy oglądanie relacji live z adoracji jest tym samym co klęczenie przed Najświętszym Sakramentem?

Świat wirtualny wszedł w naszą codzienność z butami. „Czy możliwe jest życie bez netu?” „Tak! 16 071 osób lubi to”. Żarcik przestaje być śmieszny, gdy zerkniemy na badania przeprowadzone przez Instytut Matki i Dziecka. Wzięło w nich udział ponad 6 tysięcy uczniów w wieku 11–18 lat. Na pytanie: „Ilu masz przyjaciół?” odpowiadali wprost: 400, 500. Niektórzy mówili: „Nie mam przyjaciół, bo nie mam konta na Facebooku”. Zaciera się granica między tym, co realne, a tym, co wirtualne. Znakomicie podsumował to abp Rino Fisichella, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Nowej Ewangelizacji: „Internet nie jest dla młodych narzędziem pracy. To kontynent, na którym żyją”. Czy na tym kontynencie można spotkać żywego Boga?

– Mam doświadczenie spotkania na stadionie Cracovii, gdzie 20 tys. ludzi czuje, że spotyka się osobiście z Jezusem „jeden do jeden” – opowiadał abp Grzegorz Ryś. – Czy media się do tego przydają? Jasne. Ale tylko do pewnego stopnia. W pewnym momencie trzeba powiedzieć: wyjdź z tego okienka, zostaw monitor i idź na spotkanie wspólnoty Kościoła, która właśnie się zbiera. Idź do realu. Tam spotkasz żywego Boga – dodał. Jak aktualnie brzmią słowa Ewangelii: „I rzekł do nich: »Pójdźcie za Mną«. Natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim”.

Oglądanie transmisji nie jest równoznaczne z czynnym udziałem we Mszy Świętej, bo zakłada on fizyczną obecność. Podkreślił to przed 20 laty w Dies Domini Jan Paweł II. „Transmisje same w sobie nie pozwalają oczywiście wypełnić obowiązku niedzielnego, to bowiem wymaga udziału w zgromadzeniu braci, którzy spotykają się w określonym miejscu, z czym wiąże się też możliwość Komunii Eucharystycznej” – napisał. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy ktoś obłożnie chory wysłucha Mszy św. w radiu, internecie czy telewizji, a potem (bądź w trakcie jej trwania) przyjmie sakrament z rąk obecnego w szpitalu/domu kapłana czy szafarza.

Biblia? Lubię to

Do czego doskonale nadaje się internet? Do siania słowa. Doskonale wie o tym o. Adam Szustak. Gdy przed dwoma laty został laureatem konkursu Grand Video Awards w kategorii nagroda widzów (docenienie najbardziej kreatywnych i profesjonalnych twórców wideo w necie), wielu przecierało oczy ze zdumienia. Zrozumiałe byłoby, gdyby konkurs zorganizował portal dominikanie.pl, ale jego organizatorem był branżowy magazyn „Press”, a głosy oddawano przez stronę internetową. Kaznodzieja zostawił w tyle popularnych youtuberów. Pokazało to również, jak potężna jest siła rażenia przestrzeni wirtualnej.

Czy w necie można spotkać żywego Boga? – Nie. Nie da się Go tam spotkać – odpowiada jezuita Daniel Wojda, znany z niedzielnych medytacji, które prowadzi w sieci. − Miejscem spotkania jest zawsze serce. To od gotowości serca zależy, czy do takiego spotkania w ogóle dojdzie! Zapytam inaczej. Czy warunki, w których się znajduję, pomagają mi czy przeszkadzają w spotkaniu z Bogiem? Architektura kościoła czy muzyka dla jednych będzie przestrzenią ułatwiającą spotkanie, innym je utrudni. Z Bogiem spotykamy się zawsze w sercu. Internet może stworzyć warunki, które będą nam przeszkadzały, napinały nasze emocje, ale też przestrzeń do spotkania, medytacji, kontemplacji. Często słyszę: „Internet jest jedynie słupem ogłoszeniowym, drogowskazem wskazującym, gdzie można spotkać Boga, przestrzenią, w której można opowiedzieć o Jego miłości”, ale to nie jest pełna prawda o tej rzeczywistości. Przecież chrześcijaństwo nie jest jedynie „opowiadaniem o Jezusie”, głoszeniem kerygmatu. W pierwotnym Kościele mieliśmy do czynienia z formami inicjacyjnymi, z długim katechumenatem, wtajemniczaniem. Na kanale „Pogłębiarka” stworzyliśmy przestrzeń dla tych, którzy już coś o Jezusie słyszeli, ale szukają czegoś więcej. Internet jest znakomitą przestrzenią, by wprowadzać ich głębiej w chrześcijaństwo.

Prosto w serce

– Internet to przestrzeń, w której można stworzyć odpowiednie warunki do spotkania z Jezusem, które ostatecznie i tak odbywa się w twoim sercu. Dlatego ja w czasie relacji live nie opowiadam o tym, co dzieje się w naszym klasztorze, ale podprowadzam do tego, by odkryć, co dzieje się w sercu. Niedzielny stream to nie jest łatwa transmisja. Godzinny film: kwadrans wprowadzenia, 45 minut medytacji. Jeśli ktoś się na coś takiego decyduje, to znaczy, że albo szuka, albo już jest przekonany. Ważna jest muzyka. Napisał ją zakrystian z kościoła akademickiego w Lublinie, człowiek głęboko wierzący. Ileż razy słyszałem, że żadna muzyka nie pomaga tak ludziom wejść w modlitwę jak właśnie ta. Po co w ogóle muzyka? – zapyta ktoś. Odpowiedź jest banalna. W trakcie streamu słychać trzaski, szumy, i chodzi o to, by one nas nie rozpraszały – tłumaczy o. Wojda.

« 1 2 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji