GN 47/2020 Archiwum

Koronka. Made in Poland

Faustina, Faustina– to imię nie znikało przez kilka dni z ust ludzi z całego świata. Apostołowie Bożego Miłosierdzia przyjechali do Łagiewnik z pięciu kontynentów. Wszyscy powtarzali to samo: Ej, Polacy, wy to macie szczęście...

Bez reklamy ani rusz – krzyczą media. Aż nie chce się wierzyć, że przesłanie świętej Faustyny Kowalskiej, prostej zakonnicy drugiego chóru, dotarło w ciągu kilkunastu lat na wszystkie kontynenty. Bez kosztownej reklamy, bez marketingu.

Pielgrzymkowa mapa Europy zyskała ostatnio dwa ważne punkty. Wielu Amerykanów czy Koreańczyków po odwiedzeniu Fatimy, Lourdes, Medjugorie i Rzymu zaznacza w swych dziennikach podróży dwa miejsca: Wadowice i krakowskie Łagiewniki. W samym 2003 roku sanktuarium odwiedziły prawie dwa miliony pielgrzymów, w tym półtora miliona Polaków. Przyjechali z 82 krajów świata, a relikwie świętej Faustyny trafiły wówczas do 482 miejsc w kraju i 39 za granicą.

Na październikowy II Międzynarodowy Kongres Apostołów Bożego Miłosierdzia zjechało dwieście osób z 34 krajów świata. Wszyscy opowiadali o tym, że kult Miłosierdzia Bożego, adoracja obrazu Jezusa Miłosiernego i odmawianie Koronki o „trzeciej godzinie dnia” stają się codzienną praktyką katolików na wszystkich kontynentach.

Pianistka przestaje grać, fryzjer sprzedaje zakład
Nasz dziennikarz, ks. Tomasz Jaklewicz, wszedł do malutkiego kościółka w Peterhead na wybrzeżu Szkocji. Kilkanaście osób odmawiało jakąś szkocką modlitwę, regularnie, jak refren powtarzając pewien werset. – Hmmm. Skąd ja znam te modlitwę? – zdziwił się kapłan. – Aha, to Koronka!
– Przyjechałem do Boliwii, by opowiadać Indianom o Bogu miłosiernym – mówi werbista ks. Krzysztof Białasik, który przed miesiącem został ich biskupem. – Tymczasem okazało się, że nie ma właściwie kościoła, w którym nie byłoby obrazu „Jezu, ufam Tobie”, a Koronka do Miłosierdzia Bożego jest jedną z najpopularniejszych modlitw w Boliwii.

Podobnie w Brazylii czy w Argentynie. Tam Koronka stała się modlitwą najuboższych. – Często odmawiają ją na przykład dzieci ulicy – opowiadała na kongresie w Łagiewnikach Amelia Bartolini z Ameryki Południowej. – Widziałam ludzi, którzy umierają ze słowami: „Dla Jego bolesnej męki…”.

Bartolini, świetna pianistka, która nieraz koncertowała dla Ojca Świętego, dwadzieścia lat temu porzuciła artystyczną karierę, by jeździć po Argentynie, głosząc orędzie Bożego Miłosierdzia.

Peter McPhilips z Liverpoolu, szef świetnie prosperującego salonu fryzjerskiego, sprzedał wszystko, by założyć... sklep z dewocjonaliami. Dziś sprzedaje książki i pamiątki związane z siostrą Faustyną i orędziem Bożego Miłosierdzia.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także