Nowy numer 2/2021 Archiwum

Wyprzedaże? Byle z głową

Lipiec to czas wyprzedaży. Czy warto wtedy kupować?

Kilkanaście lat temu niemal nie istniały. Przynajmniej w Polsce. Dziś wielu konsumentów czeka wiele miesięcy z zakupami, by w lipcu (a potem na przełomie stycznia i lutego) wykupić pół sklepu. Wyprzedaże odzieżowe są chyba najpopularniejsze. Trzydzieści, pięćdziesiąt czy nawet siedemdziesiąt procent taniej – kuszą reklamy. Warto skorzystać? Z pewnością warto wiedzieć o kilku zasadach, bez których lepiej na wyprzedaże nie ruszać…

Kup więcej!

Nie od dziś spece od marketingu i sprzedaży dwoją się i troją, by konsument wydał dwa lub trzy razy więcej, niż zamierzał. Oczywiście, o ile miał wcześniej ustaloną kwotę, którą chciał przeznaczyć na konkretne zakupy. Ponieważ wielu z nas, konsumentów, nie zadaje sobie pytania: „ile dziś mogę wydać?”, bywa, że w sklepach z wyprzedażami jesteśmy zupełnie bezbronni. Oto wchodzimy do lubianego przez siebie sklepu, w którym (teoretycznie) są kolekcje najbardziej nam odpowiadające, na które przed wyprzedażami nie było nas stać. I… zaczyna się. Bluzka, która kosztowała 80 zł, kosztuje 40. Spódnicę jeszcze niedawno kosztującą 140 zł można kupić za 60. Jak nie kupić? Jeśli poprzestaniemy na tych elementach garderoby, które chcieliśmy wcześniej nabyć, możemy sobie pogratulować. Jednak najczęściej tak się nie dzieje. Bo obok wypatrzonej wcześniej bluzki wisi pasujący do niej szal, a wieszak dalej – idealnie dobrana marynarka, a jeszcze metr czy dwa obok prezentują się doskonałe spodnie. Aż się proszą o przymiarkę. Szkoda byłoby nie skorzystać z „takiej okazji”. I może się okazać, że wyjdziemy ze sklepu obładowani torbami, w których zmieści się nie tylko komplet pasujący do bluzki, życzliwie zawieszony obok przez sprzedawców, ale też kilka koszulek – „bo były tanie”, dwie bluzy – „bo się przydadzą”, śmieszna sukienka „nie w moim stylu, ale może będzie okazja” i za małe spodnie – „z pewnością schudnę i będą idealne”. Po kilku bluzkach „ekstra” nasze myślenie wyłącza się i łatwiej wydawać bez jakiejkolwiek logiki.

Nie trzeba dodawać, że takie wyprzedażowe zakupy to prosty sposób na odchudzenie portfela i obciążenie szafy. Większości z nieprzemyślanie kupionych ubrań nie założymy lub zrobimy to dwa razy, a potem zalegną one na wieszakach, względnie (i to chyba najlepszy pomysł) powędrują do koleżanki, która w różowo-żółtej bluzce z falbankami naprawdę będzie wyglądała dobrze…

Ewelina Chełstowska, współtwórczyni projektu „Być kobietą urzekającą” korzysta z wyprzedaży. Ale, jak mówi, od pewnego czasu z głową i stosując kilka zasad. – Najpierw robię czystkę w szafie, znikają z niej niepotrzebne rzeczy. Potem zastanawiam się, co jest mi naprawdę potrzebne. Wtedy szukam konkretnych ubrań. Przeznaczam wyznaczoną sumę pieniędzy na zakupy, by nie dać się ponieść emocjom – spece od marketingu próbują kierować naszymi emocjami w sklepach, w tym celu wykorzystują np. muzykę, zapach lub odpowiednie światło. Kupuję tak, by ubrania były zgodne z wcześniej wykonaną przeze mnie analizą kolorystyczną twarzy i pasowały do innych moich ubrań. W ten sposób tworzę spójną kolekcję i nie muszę wciąż czegoś dokupować, żeby stworzyć komplet na przykład do nieprzemyślanie kupionej spódnicy. W ten sposób wychodzę z zakupów naprawdę zadowolona, a nie oszołomiona.

Jakie ryzyko?

Julita Wudarczyk jest stylistką. Sama korzysta z wyprzedaży i poleca takie zakupy innym. O ile zabierzemy na nie, prócz portfela, również zdrowy rozsądek i odrobinę wiedzy. – Miejmy na przykład świadomość, że ubrania mocno przecenione nie zawsze pochodzą z danego sezonu. Bywa, że dowieszane są niesprzedane ubrania sprzed nawet dwóch sezonów. Właściciele sklepów pozbywają się ich, bo przechowywanie tych produktów kosztuje więcej, niż są warte. To zwykle ubrania gorszej jakości – mówi pani Julita. – Bywa, że na wyprzedażach pojawiają się rzeczy wybrakowane i zniszczone. Oczywiście to my decydujemy, co kupujemy: czy zaciągniętą bluzkę akceptujemy (do poprawki w domu), czy decydujemy się na przybrudzoną marynarkę (wyczyścimy sami).

Większe pułapki czyhają na klientów w internecie. Tam też są wyprzedaże, i to coraz popularniejsze. – I tu trzeba mieć świadomość, że mogą do nas trafić ubrania z metką, ale podniszczone wielokrotnym mierzeniem, przybrudzone etc. Oczywiście nie jest to reguła, ale ryzyko w sieci jest większe – mówi Julita Wudarczyk. – „Tanio” – to nie synonim słów „nowe” i „pełnowartościowe”. Oczywiście można te ubrania zwrócić, ale to jest skomplikowane i zwyczajnie czasem nam się nie chce. A poza tym niektóre sklepy określają warunki zwrotów. Kupując na wyprzedaży, warto więc o nie zapytać. Nie dajmy sobie narzucić wszystkiego, co wymyśli sklep.

Co kupować?

A co naprawdę opłaca się kupować na wyprzedażach? Czy warto decydować się na konkretne ubrania, przedmioty, a innych lepiej się wystrzegać? – Zazwyczaj bezpieczne są buty, bo to faktycznie ostatnie pary. Jedyne ryzyko jest takie, że nie będzie można ich wymienić, jeśli nie będzie odpowiedniego rozmiaru. Obuwie jest zwykle modne dwa, trzy sezony, więc naprawdę nam posłuży. Poza tym klasyka zawsze jest modna. Wystarczy więc kupić czarne i cieliste (nude) szpilki i dzięki temu być ubraną na wiele okazji. Warto kupować rzeczy, które mają wysoką pierwotną cenę – twierdzi Wudarczyk.

Ponadto warto inwestować w okrycia wierzchnie. Są drogie, ale również nie wychodzą tak szybko z mody. – Jeśli myślimy o naszej szafie rozsądnie, wybierzemy klasyczne kroje i kolory, bo wtedy wyprzedaż naprawdę nam się zwróci. Pstrokacizna i pewne szalone trendy będą natomiast obowiązywać najdłużej przez dwa sezony. Jednym słowem: warto kupić mniej, nieco drożej, ale lepszej jakości, niż dużo i tanio. Bo droższe ubrania posłużą dłużej – radzi pani Julita.

Wyprzedaże zmieniły myślenie sporej części Polaków. Szczególnie młodzi ludzie coraz częściej na nie czekają, wcześniej oglądając rozmaite kolekcje, po to by wrócić po upatrzone ubrania. I nabyć je taniej. Wiele osób kupuje na zapas – szczególnie dzieciom. – Mam trzy córki i syna. Od lat kupuję dzieciom na wyprzedażach. Wybieram ubrania wygodne, bawełniane – mówi Marzena Wróblewska. – Kupuję o rozmiar większe i czekają – miesiąc, dwa lub trzy. Potem, w ciągu roku szkolnego i przedszkolnego, nie muszę się martwić, że brakuje mi koszulek do przedszkola czy na zajęcia sportowe. Teraz można naprawdę świetnie ubrać dzieci na wyprzedażach, a przy czworgu różnica na metce ma znaczenie: jeśli wczoraj kupiłam trzy bluzy po 45 zł każda, a jeszcze miesiąc temu jedna kosztowała 100 zł, to ile zaoszczędziłam? – pyta retorycznie pani Marzena.

Specjalny fundusz i inne pomysły

Niektórzy świadomi klienci jeszcze przed wyprzedażami ustalają konkretną kwotę pieniędzy na zakupy. Bywa, że klientki przeznaczają część zarobionych pieniędzy na „fundusz przyjemnościowy”. I tylko ten fundusz przeznaczają na zakupy. – To fajny pomysł, bo można mądrze zaszaleć – śmieje się Ewelina Chełstowska. – Nie ma ryzyka, że nas poniesie. Wtedy można też kupić coś nie do końca przemyślanego, jedynie dla przyjemności, bo mamy wydatki pod kontrolą.

Specjaliści od odpowiedzialnego, przemyślanego kupowania radzą też, by na wyprzedażowe zakupy chodzić z wydzieloną gotówką (bo nad płaceniem kartą trudniej zachować kontrolę) i w pojedynkę. Bez przyjaciółek, koleżanek, znajomych. Samotne zakupy, najlepiej rano lub wczesnym popołudniem (nie ma tłumów i dodatkowych emocji), eliminują efekt „stada owieczek” – które poddają się świetnej atmosferze zabawy i wspólnego spędzania czasu, więc i nieco bezmyślnie, bo w grupie, skubią każdą „trawę”. I kupują często nawet bez przymierzenia, tylko dlatego że koleżanka w konkretnej bluzce wygląda ładnie.

Julita Wudarczyk podsumowuje: – Warto korzystać z wyprzedaży, ale z głową. Szukać konkretnych, lubianych przez siebie marek, nie kupować na siłę – nie kupować, „bo tanio”, „bo koleżanka ma”. Trzeba zawsze spokojnie mierzyć i warto wiedzieć, w których kolorach naprawdę nam dobrze, a nie szaleć z barwami, które są modne, lecz nam w nich nie do twarzy. I wybierajmy klasykę, która zawsze będzie się sprawdzać. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama