Nowy numer 3/2021 Archiwum

„Orzech” trafi na ekrany

Charyzmatyczny kapłan skończy w tym roku 79 lat. We Wrocławiu niewiele osób nie wie, kim jest. Dlaczego? Bo ks. Stanisław Orzechowski poruszył wiele pokoleń i stał się żywą legendą. Czas, by poznała go cała Polska.

Film o skromnym księdzu ze stolicy Dolnego Śląska, który swoje życie poświęcił na pracę u podstaw, zwłaszcza ze studentami, tworzą jego wychowankowie. Kochany, mimo częstej, choć pozornej oschłości i tego, że jest cholerykiem, wciąż zbliża do Kościoła. Dla wielu jego podopiecznych spotkanie z nim było rewolucją na drodze wiary.

– Właśnie dlatego robimy ten film za życia naszego duszpasterza, by ci, którzy to obejrzą, mogli wsiąść do pociągu, autobusu czy samochodu i przyjechać do Duszpasterstwa Akademickiego „Wawrzyny”, aby się z nim spotkać. Chcemy pokazać, że kapłani tego formatu są między nami – mówi Damian Żurawski.

Najważniejszy kapłan w życiu

Studia skończyli dobrych kilka lat temu, a dziś mieszkają w Warszawie. Magda Piejko pracuje w Telewizji Republika. Jest dziennikarką i dokumentalistką. Damian Żurawski jest reżyserem freelancerem. Współpracuje przy produkcji filmów fabularnych, dokumentalnych i telewizyjnych. – To było tuż po śmierci o. Jana Góry. Pomyślałem wówczas, że ks. Orzechowski podobnie jak dominikanin wywarł ogromny wpływ na wychowanie i późniejsze życie wielu pokoleń wrocławian. Wraz z Magdą uznaliśmy, że mamy dług względem naszego duszpasterza, i postanowiliśmy zrobić o nim film – mówi. Podkreśla, że bardzo wiele osób odwołuje się w codziennym życiu do tego, o czym słyszało od „Orzecha”, który stał się dla nich duchowym ojcem. – On uczy tego, czego często w domach nie nauczyli nas rodzice – dodaje.

Damian Żurawski zaznacza, że porównanie o. Góry i ks. Orzechowskiego nie jest najszczęśliwsze, bo to dwie różne osobowości. – Ten pierwszy był człowiekiem, który dobrze odnajdował się w mediach, a duszpasterz z Wrocławia nigdy nie dbał o wizerunek – chodził w znoszonych butach, czasem w poplamionej sutannie, wymykał się z pompatycznych uroczystości – nawet tych organizowanych na jego cześć. Coś, co ich łączy, to nacisk na treść przekazu – opisuje. Po 50 latach pracy duszpasterskiej można powiedzieć, że przez ręce „Orzecha” przeszły tysiące podopiecznych. Wielu z nich zaznacza w rozmowach, że był on najważniejszym kapłanem w ich życiu. Nazywają go współczesnym apostołem. – Jest narzędziem, przez które Bóg towarzyszy człowiekowi. Trudny we współżyciu, z wadami i przywarami, jest autentyczny i daje świadectwo, że można żyć Bogiem na 100 proc. Nie jest malowanym obrazkiem, ale Bożym awanturnikiem.

Oddziałuje na ludzi

Damian trafił do „Wawrzynów” tuż po maturze. – Byłem rzadkim gościem w kościele. Duszpasterstwo była dla mnie czymś fascynującym, bo pokazywało mi żywą wspólnotę – wspomina. Dlatego został. – To właśnie na ul. Bujwida uczyłem się, czym jest ewangelizacja. Jeździłem z ks. Orzechowskim np. do domów poprawczych z teatralnymi występami. Scenariusz przedstawienia czy pantomimy wymyślaliśmy w samochodzie, a potem z „Orzechem” je odgrywaliśmy. Po takiej scence ludzie szli do niego do spowiedzi. To był niesamowity owoc – dodaje.

Magda pierwszy raz spotkała się z ks. S. Orzechowskim jeszcze przed studiami, gdy dołączyła do grupy wyjeżdżającej na Europejskie Spotkanie Młodych organizowane przez braci z Taizé w Budapeszcie. – Do duszpasterstwa trafiłam jednak na drugim roku. Byłam mocno zaangażowana w działalność wspólnoty. Wtedy lepiej go poznałam – mówi. Podkreśla, że kapłan wszczepił w jej pokolenie „to coś”, co zdeterminowało jego przyszłość. – Rozjechaliśmy się w różne strony świata, ale mamy kontakt. Charakteryzuje nas chyba pewien dystans do świata, ale również otwartość. Przejęliśmy od „Orzecha” jego poczucie humoru oraz pewien krytyczny stosunek do „świętoszkowatości”, czyli poczucia bycia lepszym od innych np. ze względu na naszą wiarę. To wszystko próbujemy ująć w filmie – dodaje.

Jest jeszcze jeden aspekt, na który zwraca uwagę Damian. Podkreśla, że „Orzech” uczy wiecznych chłopców i wieczne dziewczynki męskości i kobiecości w dzisiejszym świecie. – Chłopaków, „dudusiów” – jak ich sam nazywa – robi mężczyznami poprzez pracę w gospodarstwie rolnym w Morzęcinie i służbę w duszpasterstwie – mówi. Natomiast dziewczyny – nieprzygotowane do dorosłego życia – uczy gotować podczas Obozu Adaptacyjnego Duszpasterstw Akademickich Wrocławia i Opola w Białym Dunajcu. Mówił również, żeby ubierały się jak kobiety, w sukienki, i nie marudziły, że nikt ich nie chce. – To jest o tyle ważne, że jeżdżąc po Polsce, widzę, że przywracanie mężczyznom i kobietom ich zagubionej dziś męskości i kobiecości jest tym, co współcześnie najbardziej pociąga w nauce „Orzecha” osoby, które go nie znają.

Wiara i wspólnota

Ks. Stanisław Orzechowski ma mieszane uczucia co do powstającego dokumentu, ale zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo duszpasterstwo, które od lat prowadzi, miało wpływ na młodych ludzi. – Zawsze na pierwszym miejscu wśród młodzieży istnieje potrzeba pogłębiania wiary. W miarę swoich możliwości starałem się tworzyć takie środowisko, które temu pomoże – mówi „Orzech”. Podkreśla, że tak było w przeszłości i tak jest również teraz – przychodzą do duszpasterstwa bez podstawowej wiedzy religijnej. – Tutaj dajemy szansę na nadrobienie zaległości – dodaje. Przekonuje, że pozostałe elementy są niejako przy okazji.

Ogromne znaczenie dla budowania tożsamości duszpasterstwa akademickiego oraz relacji między wychowankami „Orzecha” miała zawsze piesza pielgrzymka wrocławska na Jasną Górę. – Chodziło nie tylko o odnawianie wiary, ale i o budowanie wspólnoty. Szukałem takich sposobów i okoliczności, w których ludzie mogliby się poznać i zbliżyć się do siebie. Okazało się, że temu pomaga piesza pielgrzymka – zwraca uwagę jej inicjator. Podkreśla, że dojrzała wiara i wspólnota to Kościół.

Film o świadku Pana

Powstający film będzie prawdziwym dokumentem, który robiony jest w sposób nowatorski, nowoczesny i artystyczny. – Będą też fabularyzowane wstawki, żeby dobrze się go oglądało. Aby udało się to zrobić na odpowiednim poziomie, potrzeba 315 tys. zł. Wierzymy, że uda nam się tę produkcję sfinansować dzięki składkom od ludzi – wyjaśnia D. Żurawski. Celem są wprowadzenie filmu na ekrany kinowe oraz dystrybucja na płytach DVD już w przyszłym roku.

Nie da się jednak zamknąć „Orzecha” i całej jego duszpasterskiej pracy w 60-minutowym materiale. – Skupiamy się na kapłanie jako świadku Pana Boga i na tym, jak działa na drugiego człowieka. To właśnie ludzie mają pokazać, jak bardzo czerpali z niego, jaki na nich wywarł wpływ. Dlatego pokażemy koleje ich losów – tłumaczy. Podkreśla, że tak naprawdę będzie to film o ideach, w które wierzymy. – „Orzech” pokazuje całym swoim życiem Boga Ojca – surowego i wymagającego, ale jednocześnie miłosiernego, który ma zawsze dla każdego otwarte ramiona i czeka ze wzruszeniem na powrót do domu syna marnotrawnego.

Magda Piejko zaznacza, że czymś, co ją zaskoczyło, są… łzy. – Nasi rozmówcy siadają przed kamerą, stają się poważni i często zaczynają płakać. Dlaczego? Bo staje im przed oczami życie bez „Orzecha”. To niesamowite, bo nasz duszpasterz był surowy i często na przykład na nas krzyczał, że coś źle robimy, a mimo to oddziaływał na ludzi tak mocno – opowiada. Często ludzie uświadamiają też sobie, że bez jego wskazówek być może nie byliby dobrymi ojcami czy matkami.

Twórcy filmu dotarli do przedstawicieli kilku pokoleń wychowanków legendarnego wrocławskiego duszpasterza. – Tym, co jest ogromną wartością naszego projektu, są archiwalia. Genialny film udostępnili nam kolejarze. On nie był nigdy wyświetlony. Zawiera homilię, którą ks. Orzechowski wygłosił podczas głodówki w 1980 r. Mówił z wielką mocą o odzyskiwaniu twarzy, godności. Gdy to zobaczyłam i usłyszałam, przeszły mnie ciarki – dodaje.

Narracją filmu są właśnie kazania duszpasterza. – Aktualnie analizujemy setki godzin nagrań i wybieramy najważniejsze wątki, które są sednem jego nauczania, ale też doskonale obrazują, jakim jest człowiekiem – zaznacza D. Żurawski. Na co więc zwraca uwagę? – Przyjaźń, męskość i kobiecość we współczesnym świecie, braterstwo, odpowiedzialność, patriotyzm, rodzina, małżeństwo, stół w rodzinie, wokół którego się gromadzimy, praca u podstaw, dobre przygotowanie do małżeństwa i praktyczna pomoc ludziom – wymienia.

Pomimo niedomkniętego budżetu twórcy rozpoczęli nagrania w 2016 r. W tym roku planowane jest ich zakończenie i początek montażu. W przyszłym film ma być już gotowy. Dotychczasowe efekty można zobaczyć na specjalnie stworzonej stronie internetowej www.orzechfilm.pl. Są tam również informacje, jak wesprzeć dzieło, oraz m.in. archiwalia i trailer filmu.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama