GN 45/2018 Archiwum

Czym się pani teraz zajmuje?

– Modliłam się, żeby zostać aktorką, i Bóg mnie wysłuchał – mówi Dolores Hart, która u progu wielkiej kariery rzuciła Hollywood i wstąpiła do klasztoru.

Dolores Hart jest w Stanach Zjednoczonych postacią rozpoznawalną. Stała się bohaterką wielu artykułów prasowych, bo dziennikarzy i czytelników intrygowała dziewczyna, która nagle zrezygnowała z kariery w Hollywood i poświęciła się życiu dla Boga. Kiedy kilka lat temu pojawiła się na oscarowej gali, w naszej prasie również pojawiło się kilka tekstów na jej temat.

Hart nie studiowała aktorstwa. Lekcje gry pobierała, oglądając filmy z kabiny projekcyjnej kina, w którym jej dziadek był operatorem. Występowała z Elvisem Presleyem i największymi gwiazdami kina lat 50. i 60., Anthonym Quinnem, Robertem Wagnerem czy Montgomerym Cliftem. W 1960 roku zagrała św. Klarę w superprodukcji Michaela Curtiza „Franciszek z Asyżu”. Pojawiła się w sumie w 10 filmach, zagrała również na Broadwayu.

Życie w innym wymiarze

Decyzja Hart zszokowała w swoim czasie całe Holly- wood. Znajomi, producenci i szefowie największych studiów filmowych, którzy oferowali jej kontrakty, nie mogli uwierzyć, że jedna najbardziej utalentowanych amerykańskich aktorek, porównywana do Grace Kelly, wstępuje do klasztoru. Hart wielokrotnie mówiła o powodach swej decyzji, ale najpełniej wyjaśnia to w znakomitym, nominowanym do Oscara dokumencie pod prowokującym tytułem „Bóg to większy Elvis” Rebekki Cammisy.

Film opowiada historię niezwykłej drogi, jaką przebyła młoda aktorka. Ta duchowa podróż doprowadziła ją do klasztoru. W pierwszej odsłonie dokumentu widzimy scenę z jednego z filmów, w którym bohaterka (w tej roli Dolores Hart) ze wzruszeniem wpatruje się w śpiewającego Elvisa. – Holly- wood wybrało mnie przez niesamowity zbieg okoliczności. Dlaczego Bóg sprawił, że mogłam wystąpić z Elvisem? Lista kandydatek była bardzo długa. Nie mogę uwierzyć, że dostałam tę rolę – komentuje bohaterka zrealizowanego w 2012 roku filmu. Hart była wówczas przeoryszą opactwa Regina Laudis, klasztoru założonego w 1947 roku w Betlejem w stanie Connecticut. To jedyny żeński klasztor benedyktyński w Stanach Zjednoczonych. Zakonnice, które przestrzegają ścisłej reguły dotyczącej pracy i modlitwy, prowadzą też należące do zakonu gospodarstwo rolne. W 1963 roku 24-letnia aktorka została jedną z nich.

Głównym tworzywem dokumentu są wypowiedzi s. Dolores. Uzupełniają je także rozmowy z innymi zakonnicami. Śledzimy jednocześnie ich codzienne życie: uczestnictwo w modlitwach, nabożeństwach i Mszy św. Siostry pracują w przyklasztornym gospodarstwie, gdzie hodują owce, lamy, bydło i trzodę chlewną. Wyrabiają też sery, cenione za wysoką jakość. Być może wielu widzów zaskoczy to, co oglądamy na ekranie. Wypowiedzi są szczere, benedyktynki otwarcie mówią o swojej – czasem trudnej – przeszłości, nie ukrywają też wątpliwości, jakie niekiedy je nachodzą, bo podporządkowanie się regułom klasztornego życia nie zawsze jest łatwe. – Życie w zakonnej społeczności wymaga ciągłego odnawiania ślubów – mówi jedna z sióstr. – Życie w klasztorze to jak próba życia w innym wymiarze – dodaje druga. Jest w filmie niezwykła scena, kiedy do przeoryszy przychodzi młodsza zakonnica z prośbą o pomoc. Nie wiemy dokładnie, o co chodzi, ale zdajemy sobie sprawę, że przeżywa ona trudne chwile i potrzebuje duchowego wsparcia. Rozmowa odbywa się w biurze przeoryszy wypełnionym klatkami z ptakami. Hart włącza piosenkę dla ulubionej papugi i uśmiecha się, kiedy ptak zaczyna się poruszać w jej rytm.

Jeszcze dzisiaj otrzymuje listy od fanów, którzy widzieli filmy z jej udziałem. W jednej ze scen dokumentu czyta fragment listu. „Droga Dolores Hart, jestem pani fanem. Podobał mi się pani występ z Elvisem. On był takim uroczym młodym człowiekiem. Doskonale zagrała pani w »Kochając ciebie« i »Gdzie są chłopcy«. Czym się pani teraz zajmuje?” – to kończące list pytanie sprawia, że Hart śmieje się serdecznie, patrząc prosto w kamerę. Po premierze filmu z Presleyem prasa bulwarowa nie dawała spokoju Hart, pytając ją o pozaekranowe relacje z Elvisem Presleyem, bo jako pierwsza aktorka pocałowała go na ekranie.

Nie będą gadały

Hart nie miała łatwego dzieciństwa. – Gdy przyszłam na świat, rodzice nie umieli się mną zająć. Byli nastolatkami. Babcia chciała, żeby mama usunęła ciążę. Miałam taki sam kontakt z Bogiem jak każde dziecko. Modliłam się, żeby zostać aktorką, i Bóg mnie wysłuchał.

Opowiada też o życiu w Holly- wood. – Pracując tam, każdego dnia wstawałam o szóstej rano i szłam na Mszę. Wymodliłam sobie każdą rolę, którą dostałam.

Jednak liczne role filmowe i praca na planie nie dawały jej pełnej satysfakcji. Czuła, że czegoś jej brakuje, odczuwała niepokój. W czasie pracy nad wystawioną na Broadwayu sztuką, w której grała jedną z głównych ról, poczuła się bardzo zmęczona. – Przyjaciółka powiedziała mi o klasztorze położonym w wiejskiej okolicy, w którym mogę odpocząć. Nie chciałam jechać do zakonnic. „Spróbuj” – powiedziała. „To wspólnota kontemplacyjna, nie będą gadały”. Przyjechałam, bardzo mi się spodobało. Zaznałam spokoju. Mogłam być sobą. Odzyskałam pewność siebie.

Jednak zanim ostatecznie zdecydowała się odejść z zawodu, by przenieść się do klasztoru, minęło kilka lat. Ta decyzja dojrzewała w niej powoli, ale nieuchronnie. Wielokrotnie odwiedzała klasztor i prosiła przełożoną o radę, jak postąpić. W tym samym czasie jej życie w Hollywood nabierało tempa. Zagrała z u boku Marlona Brando i Warrena Beatty’ego. Dwie wytwórnie chciały podpisać z nią kontrakty. – Jednak stale myślałam o powrocie do Regina Laudis. Pomyślałam, że granie w filmach jest złe, bo jestem narażona na różnego rodzaju pokusy. Życie zakonne dawało mi możliwość osiągnięcia pełnej jedności z Bogiem i doświadczenia Jego wiecznej miłości.   W grudniu 1962 roku Dolores Hart po raz kolejny pojechała do klasztoru w Betlejem, by już nigdy go nie opuścić.
Zuma /LFI/pap

Kiedy w 1963 roku podjęła ostateczną decyzję zerwania z filmem, nie miała poczucia, że umyka jej coś ważnego. – Nie czułam, że tracę Hollywood. Nie czułam, że tracę cokolwiek. Zakon był darem od Boga, który wszedł w moje życie w sposób nieoczekiwany… W moim poprzednim życiu brakowało stabilizacji. Myślę, że musiałam zostać benedyktynką, by odnaleźć ten brakujący czynnik – słyszymy w filmie. Jak się okazało, wstąpienie do zakonu przyniosło też dramatyczne konsekwencje dla osób bliskich jej sercu.

Trudno, by krótki dokument przedstawiał wszystkie fakty z życia s. Dolores, ale wydaje się, że powinno znaleźć się w nim więcej informacji o jednym z wydarzeń, które z pewnością miało wpływ na decyzję aktorki. W czasie zdjęć do filmu „Franciszek z Asyżu”, które po części realizowano w Rzymie, Hart została przyjęta przez papieża Jana XXIII. – Gram w filmie o św. Franciszku postać św. Klary – przedstawiła się papieżowi. – Nie – odpowiedział. – Ty jesteś Klarą. Zresztą sama Dolores podkreślała znaczenie spotkania z Ojcem Świętym i jego słów w kwestii wyboru drogi życiowej.

W filmie prócz zdjęć realizowanych współcześnie znalazły się również interesujące materiały archiwalne sprzed kilkudziesięciu lat, które przedstawiają życie zgromadzenia w czasie, kiedy wstępowała do niego młoda aktorka. •

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy