Nowy numer 33/2018 Archiwum

Piotruś Pan nad grobikiem

Bliźni to nie każdy obiekt miłości. Bliźni to ten, komu należy się miłość.

Kiedy pod kołami samochodu zginął nasz pies, było mi przykro. Jeszcze bardziej moim dzieciom. W końcu to żyjące z nami stworzenie, a do tego sympatyczne i merdające. Wiadomo – człowiek się przyzwyczaja, normalna rzecz, że mu potem trochę żal.

Ale trochę. Zwierzę to nie człowiek. Trzeba przecież znać proporcję, zwłaszcza w miłości. U dzieci to zrozumiałe, że mocno przeżywają śmierć ulubionych zwierzaków. Uczą się w ten sposób przeżywać stratę, bo przyjdzie czas, gdy będą musiały zmierzyć się ze stratą znacznie poważniejszą. Jeśli przeżyją to odpowiednio, ból będzie budować ich dojrzałą osobowość. Nawet dziecięca chęć stawiania nagrobków w miejscu, gdzie jest „pies pogrzebany”, też jest dobra – to wszystko jest nauką dorosłego życia, podobnie jak zabawa w sklep, w strażaka czy w wojsko. Potem jednak człowiek dorasta i dziecięce nauki wykorzystuje w działaniu dojrzałego człowieka. No chyba że pozostanie mentalnym dzieckiem, wiecznym Piotrusiem Panem, który powiela dziecięce schematy, wyobrażając sobie, że w ten sposób zachowuje dziecięcą otwartość i wrażliwość.

Dramatyczną ilustracją narastającej mentalności zdziecinniałych dorosłych są zwierzęce nekropolie. Tydzień temu „Dziennik Zachodni” pisał o zmianie, jaka zaszła w podejściu do zwierząt w ostatnim dziesięcioleciu. Padły wyrywkowe liczby – cmentarze dla zwierząt w Toruniu i pod Bydgoszczą: dwa tysiące grobów, w większości z nagrobkami. Zadbane, palą się na nich znicze, rosną kwiaty. Czytam, że w różnych miejscach Polski brakuje takich miejsc, i że to narastający problem. I o tym, że ludzie płaczą nad tymi grobami, odwiedzając je stale. I jeszcze, że jakaś pani, przeprowadzając się ze Szczecina, ekshumowała szczątki swego psa i pochowała je w Toruniu…

W porządku, rozumiem, że ludzie mają prawo do przeżywania takich dramatów, jakie sobie życzą. Ale w tym właśnie problem, że życzą sobie właśnie tak. Bo miłość to jednak wybór. Dorosły człowiek powinien wybierać rozsądnie – zwłaszcza to, kogo (czy co) pokocha. Mamy ograniczone zasoby zaangażowania emocjonalnego i każdego innego. Kiedy całe serce odda się czworonogowi, czy coś zostanie dla człowieka?

To nie jest banalna sprawa. Jezus mówi o dwóch podstawowych przykazaniach: miłości Boga i bliźniego. Boga trzeba kochać ze wszystkich sił, a bliźniego jak siebie samego. A bliźni to człowiek i tylko człowiek. Tymczasem coraz częściej czytam, że ludzie są gorsi od zwierząt. Słyszę, że im mniej dzieci, tym lepiej, bo mamy przeludnienie. Widzę pogrzeby bez żałobników. Dowiaduję się, że u sąsiadów za granicą połowa pochówków odbywa się bez ceremonii, bo nikt się po prochy zmarłych nie zgłasza. Nie wiem, może w tym czasie płaczą nad grobem zwierzaka?

Dojrzały człowiek umie gospodarować swoją miłością. Ano właśnie: dojrzały.

« 1 2 »
oceń artykuł
  • MB
    15.06.2018 14:30
    Sposób przeżywania tego przez niektóre osoby to jedna sprawa, ale zakopanie w ogródku zdechłego psa, kota czy nawet królika możemy dostać mandat 500 zł. Legalnie można oddać do utylizacji albo pochować na zwierzęcym cmentarzu. I może w tym sensie tych miejsc brakuje. Kiedyś, 20 lat temu, zakopywało się koło domu, albo w lesie itp i nikt się tym nie przejmował. Nie wiem, czy prawo się zmieniło, czy może teraz świadomość prawna jest większa (i egzekwowanie skuteczniejsze), ale ten czynnik w artykule powinien być uwzględniony.
    doceń 61
  • Batrahe
    16.06.2018 09:16
    A mi wydaje się, że Pan Kucharczak wyciąga zbyt daleko idące wnioski. Po pierwsze - nie wiemy, czy właściciele tych pochowanych zwierząt kochają je bardziej niż ludzi, i nie uważam, że przywiązanie do zwierzęcia i tęsknota po jego smierci (dbanie o nagrobek) wskazuje na hmm..."zabieranie" jakiejś części miłości należnej ludziom - kierując się taką logiką możnaby stwierdzić, że rodzice jedynaków kochają dziecko bardziej niż rodzice pięciorga dzieci (którzy w takim razie darzyliby każde dziecko 1/5 miłości). Poza tym warto się zastanowić nad przyczyną nadmiernego przywiązania do zwierząt. Jeżeli np. jakaś starsza pani żyje sobie w samotności, jej dzieci mieszkają daleko, nie odwiedzają jej a jedynym kontaktem są kartki wysyłane na święta, to nie powinno nas dziwić, że owa pani będzie bardziej związana emocjonalnie ze swoim yorkiem niż z potomstwem (i nie świadczy to o tym, że owa pani ma w sobie coś z Piotrusia Pana - po prostu jest samotna). Jeżeli chciałaby po smierci pieska pochować go na psim cmentarzu i odwiedzać jego grób, to ma do tego prawo.
    doceń 66
  • Leo
    17.06.2018 10:07
    Batrahe, ale autor nie pisze, że ktokolwiek nie ma prawa pochować psa na cmentarzu, palić mu świeczki i przychodzić tam z płaczem co dnia. Autor zwraca uwagę, że to jest skutek niedobrego przewartościowania - z ludzi na zwierzęta. No bo co to znaczy, że jakaś pani traktuje zwierzaka czulej niż człowieka, bo jest samotna? Samotność można przeżywać zupełnie rożnie - tu też wszystko zależy od podejmowanych wyborów. Dla chrześcijan powinno to być jasne - ale zdaje się, że samo chrześcijaństwo staje się dla wielu niejasne. I to jest sedno sprawy: odejście od Chrystusa sprawia, że ludzie grzęzną w pustce. Ale zwierzęta im tej pustki nie zapełnią, mogą jedynie trochę znieczulić ból. Ale to niczego nie rozwiązuje.
  • Pixpix
    18.06.2018 22:59
    Trochę odkurzę z archiwum:
    "GN 42/2010
    DODANE 22.10.2010 12:50
    Odmienności wrażliwości
    Przed tygodniem prasa włoska rozpisywała się nad dwoma wydarzeniami, które miały miejsce w tym samym czasie. Dziewczyna została dotkliwie pobita w metrze. Przez kilka minut nikt jej nie pomógł, mimo że obok niej przechodziło wielu ludzi. Drugie zdarzenie miało miejsce w Mediolanie, gdzie taksówkarz potrącił psa. Tym razem ludzie zareagowali natychmiast. Ponieważ kierowca zatrzymał się i wyszedł z samochodu, został ciężko pobity i leży w szpitalu. Prasa nie łączyła obu zdarzeń. A szkoda."

    Myśl wyrachowana: Dobrze, że ustalono prawa człowieka, szkoda że nie ustalono, kto jest człowiekiem.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji