Nowy numer 50/2018 Archiwum

Koniec starej Irlandii?

To dramatyczny moment historii narodu z piękną chrześcijańską tradycją. Irlandczycy w referendum 25 maja większością 2/3 głosów odrzucili konstytucyjną ochronę życia nienarodzonych. To także memento dla Polski.

Przed referendum wszystkie główne ulice Dublina obwieszone były plakatami nawołującymi do głosowania „yes” lub „no”. Głos na „tak” oznaczał zniesienie ósmej poprawki irlandzkiej konstytucji, która chroniła życie nienarodzonych. Pod sztandarem „nie” gromadzili się obrońcy życia. To „yes” albo „no” kojarzyło się z „to be or not to be”. I nie ma w tym przesady, bo Irlandczycy rozstrzygali o „być albo nie być” swoich dzieci i przyszłości narodu.

Dzień przed referendum widziałem spory entuzjazm osób zaangażowanych w obronę ósmej poprawki. Opowiadali o przebiegu kampanii. O akcjach na ulicach, o chodzeniu od domu do domu z ulotkami, o marszach, różańcach i postach podjętych w obronie życia. Sondaże wskazywały na wygraną zwolenników aborcji, ale oni przekonywali, że nie wszystko jest przesądzone. Walczyli do końca o każdy głos na „nie”. Wierzyli, że z Irlandią nie jest tak źle, jak sugerowały wyniki poprzedniego referendum z 2015 r., które zalegalizowało tzw. małżeństwa homoseksualne.

Republika (nie) równych praw

Niestety, okazało się, że z Zieloną Wyspą jest gorzej, niż się wydawało przed 25 maja. Już pierwsze sondażowe wyniki wskazały na zdecydowane zwycięstwo zwolenników „yes”. Po podliczeniu głosów okazało się, że na „tak” zagłosowało 66,4 proc., na „nie” 33,6 proc. Frekwencja wyniosła 64,13 procent.

Zwycięstwo zwolenników aborcji było fetowane zadziwiająco hucznie na dziedzińcu dublińskiego zamku. Płynęły łzy radości, dominował entuzjazm, wręcz duma. Publiczna telewizja prowadziła studio referendalne podczas liczenia głosów. W kółko rozbrzmiewała w nim ta sama mantra: „zwycięstwo demokracji”, „koniec dominacji Kościoła nad prywatnym życiem” „ochrona kobiety”, „współczucie”, „postęp”, „zdrowie”, „cywilizacyjny skok”, „Irlandia idzie do przodu”.

„Nowe pokolenie reprezentujące każdą generację wymiotło duszne, dawne pewniki” – komentowała z satysfakcją dziennikarka Miriam Lord w „The Irish Times”. Z kolei w „Irish Independent” Shona Murray ogłosiła: „Jesteśmy teraz na dobrej drodze do stania się prawdziwie republiką równych”. To ostatnie brzmi szczególnie absurdalnie, bo właśnie usunięto z konstytucji zdanie mówiące o równości. O równym prawie do życia matki i jej bezbronnego dziecka.

Politycy, eksperci, autorytety, dziennikarze podkreślali zgodnym chórem ogromną skalę zwycięstwa. Nawet bardzo konserwatywne rejony Irlandii zagłosowały na „tak”. Nikt się nie spodziewał, że Irlandczycy tak licznie oddadzą głos na rzecz prawa do aborcji. Jeszcze w dniu referendum „Irish Independent” dała na okładce tytuł „Obóz Yes obawia się o głosy ukrytych No”. Czyli był jakiś rodzaj niepokoju, że obudzi się duch starej Irlandii. Tak się jednak nie stało.

Aborcja gwarantowana

Co praktycznie oznacza wynik referendum? Ósma poprawka konstytucyjna zawierała stwierdzenie: „Państwo uznaje prawo do życia nienarodzonych, z należytym uwzględnieniem równego prawa do życia matki”. Teraz to zdanie zostanie zastąpione innym: „Ustawa może prawnie regulować terminację ciąży”. W konstytucji nie pojawi się więc słowo „aborcja”, ale „terminacja (zakończenie) ciąży”. Rząd ma już gotowy projekt bardzo liberalnej ustawy, którą obiecał uchwalić w parlamencie jeszcze w tym roku. Przewiduje on prawo do aborcji na życzenie do 3. miesiąca ciąży, do 6. miesiąca w sytuacji problemów psychicznych kobiety, do 9. miesiąca, jeśli dziecko może urodzić się z zespołem Downa lub inną chorobą. Irlandczycy otworzą u siebie kliniki aborcyjne, podatnicy będą je finansować. – Stajemy się pierwszym krajem na świecie, który usuwa prawo do życia nienarodzonych i zastępuje je konstytucyjnym prawem do zabijania – podkreśla Clodagh Gallagher z The Life Institute. – Inne kraje mają wprawdzie legalną aborcję, ale nie mają zapisanego w konstytucji prawa do zabijania nienarodzonych.

Rzecz jest tym bardziej szokująca, jeśli zerkniemy do preambuły irlandzkiej konstytucji. Zaczyna się ona tak: „W Imię Najświętszej Trójcy, z której jest wszelka władza i do której, jako naszego ostatecznego celu, należy odnosić wszystkie czyny zarówno ludzi, jak i państwa. My, lud Éire (Irlandii), pokornie uznając wszystkie nasze zobowiązania wobec naszego Boskiego Pana, Jezusa Chrystusa, który podtrzymywał naszych ojców przez stulecia prób…”. – Nie znajduję słów, by wyrazić mój smutek z powodu tego, że Irlandia wybrała tę drogę” – mówi GN Benedict O’Flynn, adwokat. – Nie można usprawiedliwić tej decyzji niewiedzą, że nienarodzony jest człowiekiem. Ludzie wiedzieli także, jak liberalną ustawę proponuje rząd, a jednak otworzyli dla niej drogę. Jest to ostrzeżenie dla Polski. Irlandia jest przesiąknięta wiarą od ponad 1500 lat. Nasz naród ma długą tradycję współczucia dla słabych, otwartości i troski wobec pokrzywdzonych przez los. To jeden z najbezpieczniejszych krajów na świecie dla matek spodziewających się dziecka. A jednak naród zdecydował się na krok, który wyrządził tyle szkód w każdym kraju, gdzie go podjęto. To bardzo bolesne.

Kropka nad „i” sekularyzacji

Referendum można śmiało uznać za kropkę nad „i” długiego procesu sekularyzacji Irlandii. Europejska ideologia postępu zatknęła swój sztandar nad narodem znanym z chrześcijańskiej tradycji. Nie przypadkiem to właśnie rząd francuski jeszcze przed ogłoszeniem oficjalnych wyników pogratulował politykom irlandzkim. – Od mniej więcej 30 lat w społeczeństwie irlandzkim trwa proces sekularyzacji, szczególnie dotyczy to klasy średniej i młodzieży – komentuje ks. Stanisław Hajkowski TChr, koordynator duszpasterstwa Polaków w Irlandii, rektor kościoła św. Audoena w Dublinie. – Nawet szkoły katolickie nie mają wpływu na formację młodzieży. Katolicyzm w coraz mniejszym stopniu kształtuje poglądy ludzi, wpływa na ich wybory i codzienne życie. Strona broniąca ósmej poprawki robiła wszystko, żeby nie posługiwać się argumentami religijnymi, ponieważ powoływanie się na naukę Kościoła wywołuje u dużej części społeczeństwa efekt przeciwny. Warto pamiętać, że w latach 70. było tu 90 proc. praktykujących katolików, dziś jest poniżej 20 procent. Jedną z przyczyn tak gwałtownej sekularyzacji może być to, że przez kilka wieków praktykowanie katolicyzmu było wyrazem tożsamości narodowej, bardziej aktem patriotyzmu niż wiary. Obawiam się, że to referendum będzie miało także negatywny wpływ na Polskę. Będziemy teraz jeszcze bardziej pod presją międzynarodowych organizacji, które chcą, byśmy dołączyli do krajów „aborcyjnego postępu”. Kościół w Irlandii musi wyciągnąć wnioski z tego, co się stało, i wziąć się do solidnej pracy formacyjnej.

W stronę nadziei

Chrześcijanin nie może tracić nadziei. Arcybiskup Dublina Diarmuid Martin wyraził na Twitterze zaskoczenie wynikami referendum, dodając, że „Kościół nie może pójść na kompromis w kwestii sprzeciwu wobec aborcji”.

Pozytywną stroną referendum była niezwykła mobilizacja wielu środowisk broniących życia. Nie wiem, na ile moja ocena jest słuszna, ale odnosiłem wrażenie, że bardzo wielu ludzi w ciągu ostatnich tygodni poświęciło mnóstwo czasu, energii, serca, talentów, pieniędzy, aby odważnie powiedzieć „nie” cywilizacji śmierci. Działali razem, w sposób przemyślany i świetnie zorganizowany. Trzeba też podkreślić wymiar duchowy tej walki. Modlitwa różańcowa, post, czuwanie. Te 33,4 proc. to zaczyn, który ma potencjał, aby odwrócić trend, który wydaje się nie do pokonania. Moi rozmówcy podkreślali, że Kościół hierarchiczny zaangażował się przed referendum odważniej w walkę niż w 2015 r. przed głosowaniem w sprawie „małżeństw” gejowskich.

W sierpniu do Dublina przyjedzie papież Franciszek, aby wziąć udział w Światowych Dniach Rodzin. Przyjadą katolickie rodziny ze wszystkich krajów. To będzie kolejna okazja do jednoczenia sił, do odważnego upomnienia się o życie wykluczonych, o poszanowanie macierzyństwa i ojcostwa. Papież przyjeżdża wprawdzie na spotkanie z rodzinami z całego świata, jednak zapewne odniesie się także do trudnej sytuacji gospodarzy. Na pewno będzie starał się ich wzmocnić.

Organizatorzy kampanii „Save Both” (Ratujmy oboje) wydali po zakończeniu referendum znamienne oświadczenie: „Ósma poprawka nie stworzyła prawa do życia nienarodzonemu dziecku. Przyznała jedynie, że takie prawo istnieje, zawsze istniało i zawsze będzie istniało. To, co wczoraj zrobili irlandzcy wyborcy, jest tragedią o historycznych rozmiarach. Jednak zło nie staje się dobrem tylko dlatego, że większość je popiera. Jesteśmy bardzo dumni z wszystkich, którzy byli z nami w tej kampanii. Kampania przyniosła ogromne żniwo w nas. Nienarodzone dziecko nie ma już prawa do życia uznanego przez państwo irlandzkie. Wkrótce zostaną wprowadzone przepisy, które umożliwią zabijanie dzieci w naszym kraju. Będziemy się sprzeciwiać temu (…). Za każdym razem, gdy nienarodzonemu dziecku zostanie odebrane życie w Irlandii, będziemy się temu sprzeciwiać i sprawimy, że nasz głos będzie znany. Aborcja była zła wczoraj. Jest zła dzisiaj. Konstytucja się zmieniła, ale fakty nie”.

Pozwólcie dzieciom przyjść

Niewątpliwie wyniki referendum w Irlandii wzmocnią lobby proaborcyjne naciskające na Polskę. Ale to nie powinno nas zniechęcać. Wielu Irlandczyków mówiło z wdzięcznością o Polakach, którzy pomagali w kampanii na rzecz obrony życia.

Dzień po referendum, czyli w sobotę 26 maja, trudno było mi uciec od dwóch skojarzeń. Pierwsze związane z tym, że akurat tego dnia w Polsce obchodziliśmy Dzień Matki. Jednym z aspektów całej sprawy jest sposób, w jaki zwolennicy „yes” mówili o macierzyństwie. Dziecko jako zagrożenie, agresor, przed którym trzeba chronić kobietę. W pokrętną proaborcyjną ideologię pełną haseł o tolerancji, współczuciu i prawie do wyboru wpisany jest jakiś rodzaj głębokiej, choć ukrytej niechęci (pogardy?) wobec macierzyństwa (a także ojcostwa). Czy może przetrwać naród i cywilizacja, która ponad prawem do życia dziecka stawia prawo do swobody seksualnej i egoistycznie rozumianego szczęścia?

I jeszcze jedna myśl. Kiedy otwarłem Ewangelię przewidzianą na 26 maja, przeżyłem mały szok. Słowa w punkt: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże” (Mk 10,14). I dalej: „I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je” (Mk 10,16). Nie ma przypadków. Słowa Pana, których trudno nie odnieść do kontekstu. Jakby sam Zbawiciel, którego imię jest wymienione w preambule irlandzkiej konstytucji, upomniał się o irlandzkie dzieci. Pozwólcie im przyjść… na świat. •

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • thebodzio
    29.06.2018 15:00
    Ehhh… Zło i tak zawsze w końcu zeżre swój własny ogon – to pewne. Niepewna jest tylko jedna rzecz: liczba ofiar…
    doceń 0
  • K
    29.06.2018 22:39
    Tutaj trzeba byłoby napisać o prawdziwych przyczynach zaistniałej sytuacji, o statystykach, o historii, o biskupach "katolickich", którzy przed referendum wyrażali poparcie dla obozu Tak dla aborcji, od szkołach "katolickich", które już wiary katolickiej nie uczą, o dramatycznych przemianach na i po SW2, o skandalach obyczajowych i pedofilskich wśró duchownych, o właściwie nowej religii.

    Niech za komentarz posłużą statystyki: blisko 80% młodych, tj. 18 - 24 lata głosowało za aborcją, chociaż prawie wszyscy uczęszczali do szkół "katolickich". Jedyne pokolenie, ktore było przeciw, to pokolenie powyżej 64 roku życia, czyli pokolenie, które uczyło się katolickiej religii, tej przedsoborowej.

    I nie łudźmy się - idziemy dokładnie w tym samym kierunku, chociaż z pewnym opóźnieniem. Ostatnie wytyczne episkopatu na temat AL, potępienia polskiego "nacjonalizmu" itd. dobitnie to pokazują.
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy