Nowy numer 25/2018 Archiwum

Koniec starej Irlandii?

To dramatyczny moment historii narodu z piękną chrześcijańską tradycją. Irlandczycy w referendum 25 maja większością 2/3 głosów odrzucili konstytucyjną ochronę życia nienarodzonych. To także memento dla Polski.

Przed referendum wszystkie główne ulice Dublina obwieszone były plakatami nawołującymi do głosowania „yes” lub „no”. Głos na „tak” oznaczał zniesienie ósmej poprawki irlandzkiej konstytucji, która chroniła życie nienarodzonych. Pod sztandarem „nie” gromadzili się obrońcy życia. To „yes” albo „no” kojarzyło się z „to be or not to be”. I nie ma w tym przesady, bo Irlandczycy rozstrzygali o „być albo nie być” swoich dzieci i przyszłości narodu.

Dzień przed referendum widziałem spory entuzjazm osób zaangażowanych w obronę ósmej poprawki. Opowiadali o przebiegu kampanii. O akcjach na ulicach, o chodzeniu od domu do domu z ulotkami, o marszach, różańcach i postach podjętych w obronie życia. Sondaże wskazywały na wygraną zwolenników aborcji, ale oni przekonywali, że nie wszystko jest przesądzone. Walczyli do końca o każdy głos na „nie”. Wierzyli, że z Irlandią nie jest tak źle, jak sugerowały wyniki poprzedniego referendum z 2015 r., które zalegalizowało tzw. małżeństwa homoseksualne.

Republika (nie) równych praw

Dostępne jest 10% treści. Chcesz więcej? Wykup dostępu do całego artykułu. Cena 1,23. Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji