Nowy numer 50/2018 Archiwum

Niebezpieczne bezpieczeństwo

Nasza godność wynika z naszego człowieczeństwa, a nie z anielstwa.

W dniu poprzedzającym wejście w życie nowych przepisów o ochronie danych osobowych ktoś wrzucił do sieci zdjęcie nagrobka z napisem: „Pokój ich duszy”. Poza tym pusta płyta, żadnych nazwisk, dat, nic. A poniżej pytanie: „Czyżby RODO?”.

No tak. Sporo zamieszania z tym RODO. Zgody, pozwolenia, oświadczenia, deklaracje. To wszystko w trosce o nas, o naszą prywatność, o nasze dane, nasze prawa i co tam jeszcze mają naszego. Ale ja tam nie wiem, może te przepisy posłużą czemuś dobremu. A nuż z RODO będzie nam się wygodniej żyło na tym świecie?

Pytanie jednak, jak to się przełoży na życie na tamtym świecie. Bo wszystko się przekłada. Na przykład narastający od lat kult prywatności już dawno wyrobił w wielu ludziach przekonanie, że sprawą prywatną każdego człowieka jest jego wyznanie i nikt nie ma prawa o to pytać. To dlatego onegdaj znany aktor katolik zrugał dziennikarza „Gościa”, który zapytał go, czy osobiście wierzy w to, w co wierzył odgrywany przezeń bohater – ksiądz. Jeśli więc chrześcijanin mówi, że jego wiara jest prywatna, to w zasadzie ma na to gotową odpowiedź Jezusa: „Kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie” (Mt 10,33).

To nie jest więc błaha rzecz, co i jak na nas oddziałuje. Nie chodzi tu o zarzucanie prawu, że chrześcijanie z jego powodu zachowują się gorzej niż poganie. Nie – zachowują się tak z własnej winy, ale śmiem twierdzić, że wina łatwiej dojrzewa w klimacie celebracji coraz liczniejszych ludzkich praw. A ponieważ klimat ten jest wyjałowiony z odniesień do jakiejkolwiek siły wyższej, wyrasta zeń przekonanie, że wszystko, co się robiło, można i wręcz trzeba, ukryć, zamazać, zatrzeć. Tak jakby bliźni nie mieli absolutnie żadnego prawa do znajomości mojej historii, lecz tylko do tej jej części, jaką im łaskawie zechcę udostępnić. Niech ludziska wiedzą, z kim (nie) mają do czynienia. Niech myślą, że mam tylko jasne strony i uważają mnie za istotę pozbawioną wad, za chronicznego bohatera, a najlepiej po prostu boga.

Ale to na dalszą metę do bani strategia. Prawda o nas zawsze w końcu wychodzi, bo, jak zapewnia Jezus, „nie ma nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw” (Mk 4,22).

Wiszące w wielu miejscach ostrzeżenia o monitoringu są jakby wezwaniem do założenia w tym miejscu maski, no bo poza kamerą to już możesz być sobą, czyli na przykład łajdakiem. Chrześcijanin wie jednak, że wszystko jest nagrane. „Ty masz upodobanie w ukrytej prawdzie” – mówi Bogu Dawid, złamany przez swój grzech (Ps 51,8). Prawda o jego podłości wyszła na jaw, ale nie zniszczyła jego wizerunku (a za to pomogła wielu ludziom), bo żałował i pokutował.

Ktoś w internecie zauważył, że Bóg łamie RODO, bo nasze imiona zapisane są w niebie. Oby tak było – ale do nieba wchodzi się bez żadnej ochrony przez bramkę z napisem „Prawda”.

« 1 2 »
oceń artykuł
  • Piotr Wójciak
    02.06.2018 09:12
    Monitoring dawniej to było sumienie. Obecnie, ze względu na powszechny zanik aktywności sumienia, ludzkość ucieka się do nieudolnej jego namiastki - właśnie monitoringu. Im więcej kamer, tym mniej sumienia. Kto dziś rozumie, co znaczy określenie "człowiek sumienia"?
  • Piotr Wójciak
    04.06.2018 15:21
    Co to znaczy "wam"? Ja sam pisałem ten komentarz. A co do zaniki sumienia, to nie trzeba być katolikiem, ani nawet chrześcijaninem, żeby rozumieć podstawowy nakaz moralny sumienia: Czyń dobro, a zła unikaj. Uważasz, ze ten nakaz nie jest powszechny? Zapewne uznasz, ze każdy może po swojemu rozumieć, czym jest dobro, a czym zło. To jest podstawowy problem, kość niezgody - subiektywizm pojmowania czym jest dobro, a czym zlo uczynku. Z jednej strony subiektywizm, sytuacjinizm, ale z drugiej - jasne, jednoznzaczne zapisy KK. Czyżby KK należało poddać totalnej reformie? A moze jednak zasady moralne/etyczne są jednak uniwersalne?
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji