GN 31/2020 Archiwum

Bierzmy przykład z Żydów

Wzrasta współczynnik dzietności w Polsce. Nadal jest on jednak katastrofalny.

W ciągu ostatniego roku polski współczynnik dzietności wzrósł z 1,36 do 1,45 dziecka na kobietę w wieku rozrodczym. Tak widoczna poprawa została z pewnością osiągnięta dzięki zmianie polityki prorodzinnej, przede wszystkim wprowadzeniu programu 500+. Wciąż jednak jest to poziom katastrofalny. Poziom zastępowalności pokoleń zaczyna się od wartości 2,1. I do niego nam bardzo daleko. Żeby jeszcze bardziej pokazać naszą fatalną sytuację, trzeba zdać sobie sprawę, że wyższy od nas współczynnik dzietności ma chociażby Rosja. Czyli państwo, które do niedawna kojarzyło nam się ze złą sytuacją demograficzną.

Wielu przeciwników polityki prorodzinnej podkreśla, że spadek dzietności wynika z rozwoju gospodarczego. Ale nie jest to do końca prawda. Chociażby Francja, która przez dziesięciolecia przechodziła przez kryzys demograficzny, wystrzeliła z wysoką dzietnością po wojnie, w dobie niezwykłego wzrostu gospodarczego. Wysokie wskaźniki wzrostu utrzymują Irlandczycy, którzy w ciągu pokolenia stali się tak bogaci jak Szwajcarzy. Ale najlepszym przykładem sukcesu demograficznego jest Izrael.

Jeszcze kilkanaście lat temu Palestyńczycy wierzyli, że pokonają Żydów demografią. Muzułmanie mieli stać się w Izraelu większością dzięki przewadze w liczbie dzieci. Nic takiego jednak się nie stało. Dzietność Żydów zaczęła rosnąć, a dzietność Palestyńczyków spadać. Już wkrótce to przeciętna Żydówka będzie miała więcej dzieci niż przeciętna Palestynka. Proporcje ludności w Izraelu zasadniczo się więc nie zmienią.

Jak Izraelczykom udało się osiągnąć taki sukces? Wbrew współczesnym trendom, wskazującym na spadek dzietności wynikający ze wzrostu gospodarczego, osiągnęli oni sukces demograficzny wraz z sukcesem gospodarczym. Na pewno duże znaczenie ma polityka państwa. Budowie dużych rodzin z pewnością sprzyja system podatkowy, który znacząco zmniejsza obciążenia wraz z pojawianiem się kolejnych dzieci. Ale polityka prorodzinna to nie wszystko. Gdyby tak było, zapewnioną zastępowalność pokoleń miałyby chociażby Niemcy.

Jak podkreśla wielu komentatorów w Izraelu, wpływ na dużą dzietność wśród Żydów ma ich duma narodowa. Posiadanie dzieci jest czymś więcej, niż tylko indywidualną radością. Jest też sposobem na przetrwanie narodu na z trudem wywalczonej ziemi, w skrajnie niekorzystnych warunkach. Poziom żydowskiej dumy pokazuje chociażby ostra reakcja Żydów na parodiowanie izraelskiej zwyciężczyni Eurowizji. Ale duma narodowa to nie wszystko. Dużą rolę w sukcesie demograficznym mają wielodzietne rodziny ortodoksyjnych Żydów, które są w Izraelu hołubione, a nie wyśmiewane.

Jaka jest nauka z Izraela dla Polaków? Na pewno powinniśmy zmienić nasz system podatkowy na zdecydowanie bardziej sprzyjający wielodzietności. Powinniśmy też, podobnie jak Izraelczycy, zadbać o szybki rozwój gospodarczy. Ale to nie wszystko. Powinniśmy zmienić nasz sposób myślenia w sferze społecznej. Np. tradycyjne, wręcz "ortodoksyjne" podejście do rodziny powinniśmy stawiać na piedestale. I inaczej powinniśmy odnosić się do naszej dumy narodowej. Zamiast przekłuwania "balona" tej dumy, powinniśmy wręcz pompować. Tak właśnie zachowują się narody z przyszłością, jak Izraelczycy, a którym i my chcemy być.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Bartosz Bartczak

Redaktor serwisu gosc.pl

Ekonomista, doktorant na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach specjalizujący się w tematyce historii gospodarczej i polityki ekonomicznej państwa. Współpracował z Instytutem Globalizacji i portalem fronda.pl. Zaangażowany w działalność międzynarodową, szczególnie w obszarze integracji europejskiej i współpracy z krajami Europy Wschodniej. Zainteresowania: ekonomia, stosunki międzynarodowe, fantastyka naukowa, podróże. Jego obszar specjalizacji to gospodarka, Unia Europejska, stosunki międzynarodowe.

Kontakt:
bartosz.bartczak@gosc.pl
Więcej artykułów Bartosza Bartczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także