Nowy numer 31/2020 Archiwum

"Był żywy i oddychał!"

Świadectwo pielęgniarki, która znalazła żywe dziecko urodzone w wyniku aborcji i które pozostawiono na śmierć.

Była pielęgniarką w Sydney w Australii na początku lat 90. Pewnego wieczoru na oddział zgłosiła się kobieta, która była w 22 tygodniu ciąży. - W 20 tygodniu powiedziano jej, że jej dziecko ma nieprawidłowość chromosomową - zaczyna swoją opowieść Caren - Zdecydowała się na terminację dziecka.  

Caren nie opiekowała się nią bezpośrednio, ale była na jej oddziale. Druga pielęgniarka poszła na przerwę. - Weszłam do śluzy sanitarnej i zobaczyłam dziecko w nerce w zlewie, gdzie wszystkie odpady kliniczne są spłukiwane. Dziecko urodziło się żywe. Zabrano je matce. Położono je w nerce i pozostawiono na śmierć - opowiada Caren. 

Pielęgniarka zwraca uwagę, że dziecko całe mieściło się w nerce. Był mały, ale był doskonały.

- Widziałeś palce u nóg, jego dłonie, wydawało się, że ma blond włosy. Jego oczy był zamknięte. Jego usta były lekko otwarte. Najpierw jak go zobaczyłam, myślałam, że nie żyje. Ale potem zobaczyłam jak oddycha. To był dla mnie szok. Właściwie się nie ruszał - opowiada. Był tam prawie 1,5 godziny, może nawet dwie. Caren przyznaje, że nie wiedziała, co robić. Ponieważ była to aborcja, nie wolno jej było interweniować. - To dziecko oddychało, a ja nie mogłam uzyskać pomocy dla dziecka, nie mogłam podać mu tlenu, przykrzyć kocem, nie mogłam go wziąć na ręce i pocieszyć. Nie mogłam traktować tego dziecka jak dzieci z innego oddziału tego szpitala. Gdzie są dzieci w tym samym wieku, którym udziela się pomocy medycznej w inkubatorze - mówi drżącym głosem - Musiałam zostawić to dziecko. Czułam się tak, jakbym je porzuciła.

Gdy wróciła po jakimś czasie, dziecko już nie żyło. Druga pielęgniarka pozbyła się ciała. 

- Widząc jego godność, próby łapania powietrza i to, że nikogo przy nim nie było.... On jest ludzką istotą, osobą... Nie możesz temu zaprzeczyć. Nie możesz zaprzeczyć, że to dziecko było czyimś synem.... To zostanie ze mną do końca życia. Najgorszą rzeczą jest to, że nic nie mogłam zrobić - mówi Caren. 

- Aborcja nie ma w sobie nic z godności - podkreśla - Nie ma w niej szacunku. Nie ma w niej żadnej sprawiedliwości.

#MyAbortionStory WATCH Caren's testimony: she found baby born alive after an abortion left to die
Save the 8th

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama