Nowy numer 42/2018 Archiwum

Będzie kryzys?

Wielu polityków na Europejskim Kongresie Gospodarczym obwieszczało koniec kryzysu. Lepiej zorientowani w temacie eksperci nie byli o tym przekonani.

W 2018 r. Europejski Kongres Gospodarczy obchodził swoje dziesięciolecie. Dla wielu osób, przede wszystkim polityków, była to okazja do przypominania, że katowicka impreza startowała w czasie kryzysu gospodarczego w Unii Europejskiej, z którym jakoby się uporano. Dziwna to opinia, zważywszy na to, że w wielu miejscach w Europie wciąż notujemy ogromne bezrobocie, długi wielu państw ciągle są horrendalne, a wzrost gospodarczy UE cały czas mizerny i ciągnięty głównie przez Europę Środkowo-Wschodnią.

Kiedy dyskusja zaczynała schodzić na poziom ekspercki, trudno było znaleźć osoby przekonane o końcu kryzysu. Różnica zdań polegała tylko na przewidywanych źródłach kolejnej eskalacji problemów. Czy będzie to niepewność geopolityczna, wywołana konfliktem na Bliskim Wschodzie? Czy będzie to załamanie dynamicznie rozwijających się gospodarek tureckiej lub chińskiej? Czy wreszcie po raz kolejny źródłem kryzysu będą rynki finansowe i ich niefrasobliwość?

Gospodarka rynkowa ma charakter cykliczny. To jest oczywiste. Ale obecnie z kapitalizmem jest coś nie tak. Jak słusznie zauważył na EKG profesor Gwiazdowski, pieniądz, który powinien być tylko środkiem wymiany, stał się obecnie najważniejszym obiektem życia gospodarczego. Normalnie rolą banków jest pożyczanie jednym ludziom pieniędzy, które inni ludzie tym bankom powierzyli na lokatę. Różnica między oprocentowaniem powinna być właśnie zyskiem banku. Instytucje finansowe (bo tym stały się banki) wymyśliły sobie jednak mechanizmy robienia olbrzymich pieniędzy na skomplikowanych operacjach finansowych, nierzadko za aprobatą rządów. I stały się źródłem niestabilności gospodarczej.

Prawie 90 lat temu mieliśmy do czynienia z Wielkim Kryzysem. Tak duże problemy nie powtórzyły się do dnia dzisiejszego. Co nie znaczy, że powtórzyć się nie mogą. Nam pozostaje tylko wiara w polskiego przedsiębiorcę. Jak w przytoczonej przez profesora Gwiazdowskiego anegdocie, potrafi sobie poradzić tam, gdzie Niemiec odpadłby już na etapie wstępnym. Jeśli polscy przedsiębiorcy dadzą radę polskiej biurokracji, to może i światowa zawierucha nie będzie im straszna.

« 1 »
oceń artykuł
  • Gość
    16.05.2018 19:19
    "kryzysu gospodarzącego w Unii Europejskiej"? Co to kryzys gospodarzący?
    doceń 10
  • spokojny miś
    16.05.2018 22:05
    Gospodarka rynkowa ma charakter cykliczny... A jeśli "coś jest nie tak" i zamiast cykli jest permanentny kryzys - to znaczy że to nie jest gospodarka rynkowa. Jest coraz bardziej regulowana, jak nie przez państwa, to przez zmowy i "uszczelnianie" systemu przez silnych i bogatych. W ich świecie nie ma miejsca dla drobnych gryzoni, którzy chcieliby na "wolnym rynku" uszczknąć coś dla siebie. Nie ma "wolnego rynku"... Zyski są tylko dla najsilniejszych, dla maluczkich są straty. Państwo które bierze ich w obronę, przeciwstawia się takiemu systemowi, nie będzie przez Silnych lubiane. No i nie jest. Polacy mają jeszcze jedną cechę - nie poddają się bez walki, nawet z miażdżąco większym przeciwnikiem. Pomimo ciężkich strat potrafili zachować swój byt i tożsamość, a mądrze rządzeni potrafą sami stać się potęgą. To znowu powód by nas nie lubiano na salonach. Nic to, róbmy swoje, czyli Trójmorze. I trzymajmy z GB - a potem niech nas wyrzucają z euro-kołchozu, damy sobie radę i sami nie będziemy. Niech się boi kto inny.
  • Stańczyk
    17.05.2018 13:14
    Buńczuczne słowa - "damy sobie radę i sami nie będziemy. Niech się boi kto inny" - jak w 1939. Nie potrafimy wyciągać wniosków z historii, oj nie.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji