GN 46/2018 Archiwum

Nikt nie wygrał tej sprawy

Sprawa Alfiego Evansa uświadamia, że konfliktów etycznych nie rozstrzygnie decyzja sądu.

Śmierć małego Alfiego jest jednym z najbardziej poruszających wydarzeń ostatnich miesięcy. Żyjąc w czasach, w których przekaz informacji następuje błyskawicznie, zapewne wiele osób mocno związało się z małym pacjentem szpitala w Liverpoolu. Niestety, z tej samej przyczyny, analizując wspomnianą sprawę, bardzo trudno jest oddzielić komentarze od faktów. W mediach na temat Alfiego pojawiło się mnóstwo informacji. Paradoksalnie można jednak dojść do wniosku, że znalezienie rzetelnych danych jest niezwykle trudne.

Co wiemy w tej sprawie? Po pierwsze, mamy świadomość, że pojawił się konflikt między rodzicami a szpitalem. Po drugie, Alfie umarł. Po trzecie, pojawiają się pytania: Czy przed śmiercią doświadczał uporczywej terapii? Być może poddano go eutanazji? A może odwrotnie: decyzja sądu pozwoliła mu umrzeć w sposób godny?

Uporczywa terapia

Niestety, odpowiedź na każde z tych pytań jest trudna. Mało jest informacji prezentujących obiektywne dane na temat stanu Alfiego. Doskonale widać to na przykładzie faktów relacjonujących sposób traktowania chłopca po odłączeniu go od respiratora. Część depesz wskazywała, że tlen podano mu po sześciu godzinach. W innych z kolei zaznaczano, że miało to miejsce po jedenastu godzinach. Pojawiają się również informacje, zgodnie z którymi chłopcu nie były dostarczane woda i pokarm. Do końca nie wiemy, kiedy podobne działania zostały podjęte i jaką miały formę. Pojawiające się w sieci piękne zdjęcia chłopca w sposób automatyczny wywołują reakcje emocjonalne. Dołączenie do nich niepotwierdzonych informacji o rzekomym zachorowaniu chłopca po podaniu szczepionki, eksperymentowaniu na nim czy też poddaniu go eutanazji powoduje, że jakiekolwiek argumenty tracą na znaczeniu. Sprawa Alfiego ma jednakże bezcenne znaczenie dla przyszłości, gdyż podobne sytuacje mogą się wydarzyć.

Trudne leczenie

Czy Alfie, leżąc dalej w szpitalu, byłby narażony na upor­czywą terapię? Wiemy, że przez kilkanaście miesięcy przebywał na terenie oddziału. Nie jest to jednak dowód wskazujący na to, że działanie względem niego miało charakter daremny. Tym właśnie charakteryzuje się tzw. uporczywość terapeutyczna. Mówiąc o podobnej formie tzw. agresywnego działania medycznego, dostrzegamy lekarza, który nie akceptuje de facto obiektywnego stanu zdrowia pacjenta. Podejmuje względem niego działania, które nie tylko nie będą prowadzić do poprawy jego stanu zdrowia, ale powodować będą dodatkowy ból i cierpienie. Na temat pobytu Alfiego w szpitalu, niestety, mamy zbyt mało informacji, by uznać, czy jego dalsze leczenie było daremne. Ostatnie orzeczenie sądu wydane w sprawie chłopca powołuje się na opinie kilku lekarzy, którzy analizowali jego stan. Pomimo kontrowersji związanych z postacią sędziego Anthony’ego Haydena, który je wydał, jest to jak dotąd jedyny dokument pokazujący w sposób zbiorczy działania podejmowane względem chłopca. W orzeczeniu słowo „ból” pada kilkanaście razy. Jak się jednak okazuje, wypowiadający się w sądzie eksperci zaznaczali, że chłopiec ten prawdopodobnie nie odczuwa bólu. W jednej z wypowiedzi biegłych stwierdzono, że mało prawdopodobne jest, by doświadczał on cierpienia z racji postępujących zmian neurologicznych. Jednocześnie odnoszono się do pojęcia jakości życia, podkreślając, że stan małego pacjenta, postępujące uszkodzenie mózgu oraz wentylacja mechaniczna powodują, iż dalsze działania lecznicze nie mają sensu.

Niestety, orzeczenie jest tutaj niespójne. Kilkakrotnie sędzia Hayden odnosi się do nagranego przez tatę zachowania chłopca. Ruchy jego ciała uznano za tzw. mimowolne działania reaktywne. Problem jednak pojawił się z ziewaniem, które wskazuje na „złożone reakcje mózgu” – jak ocenił jeden z lekarzy. Wątek ten w orzeczeniu został zbagatelizowany. Sędzia bowiem doszedł do wniosku, że badania EEG jednoznacznie sugerują uszkodzenie mózgu, a więc jego prawidłowe działanie jest niemożliwe. Jednocześnie jednak chłopiec nie był zdiagnozowany. Zatem wniosek wskazujący, że dalsze wspieranie chłopca za pomocą respiratora byłoby formą działań uporczywych, jest bezzasadny. Odłączenie bowiem nastąpiło nie z racji doświadczanego przez niego bólu, ale z powodu uznania przez biegłych i sędziego, że konieczne jest zakończenie życia, które posiada niską jakość.

Uporczywe umieranie

Analizując sprawę małego pacjenta z Liverpoolu, można dojść do wniosku, że dużo więcej wątpliwości wzbudza nie tyle forma działań terapeutycznych, ile raczej sposób traktowania chłopca po odłączeniu go od respiratora. Ponownie w tym miejscu dostrzec można mnóstwo nie w pełni potwierdzonych informacji. W mediach pojawiły się doniesienia o niepodaniu chłopcu tlenu, wody i pokarmu. Ojciec Alfiego miał zaznaczać, że rodzina musiała upominać się o tlen i wodę. Część depesz przywoływała wypowiedź Toma Evansa, który wskazał, że jego syn będzie zagłodzony. Analizę stanu faktycznego komplikuje oświadczenie taty chłopca, który nagle wypowiedział się w sposób całkowicie odmienny, stwierdzając, że „on, Kate (matka dziecka) i szpital Alder Hey chcą zbudować relację; most, po którym będzie można przejść na drugą stronę”.

Zagłębiając się jednak w całą sytuację, dojść można do kluczowego wniosku. Szpital Alder Hey nie dołożył starań nie tylko, by powiadomić rodziców dziecka o procedurach medycznych, ale również, by zmniejszyć poziom społecznych obaw dotyczących jego postępowania względem chłopca. Skąd podobny wniosek? Po pierwsze, placówka ta całkowicie zbagatelizowała działania m.in. Marii Enoc, dyrektor rzymskiego Szpitala Dzieciątka Jezus, chcącej skonsultować Alfiego, który już wówczas był także obywatelem Włoch. Po drugie, nie wyjaśniono w żadnym z komunikatów, w jaki sposób chłopiec poddawany jest rzetelnemu wsparciu paliatywnemu, które zalecali w orzeczeniu nie tylko lekarze, ale również sędzia Hayden. W mediach bardzo mocno podkreślano, że Alfie de facto umiera z pragnienia. Tutaj trzeba jednak zaznaczyć, że w sytuacji pacjentów w podobnym stanie podawanie płynów i pokarmu stanowi duże wyzwanie. Anna Nowarska na łamach „Advances in Palliative Medicine” zwracała uwagę: „Nie ulega wątpliwości, że śmierć z powodu braku pokarmu oraz nawodnienia jest przykra i bolesna dla pacjenta. Jednak u kresu życia (…) sytuacja jest zupełnie inna. W tym drugim przypadku pacjent nie umiera z powodu braku pokarmu i nawodnienia. Pacjent umiera i w konsekwencji nie je ani nie pije”. Autorka ta jednak zwróciła kilkakrotnie uwagę, że działania związane z możliwym ograniczeniem pokarmów lub płynów zawsze muszą być powiązane z konsultacją z pacjentem (jeśli jest świadomy) bądź rodziną. Śledząc wypowiedzi rodziców, uznać można, że jakiekolwiek informacje na ten temat nie były im przekazywane. Brak tych działań powodował, że obawy dotyczące poddania Alfiego eutanazji u wielu osób były zrozumiałe.

Przegrana sprawa

Skierowanie sprawy do sądu przez lekarzy Alfiego było decyzją, która już na wstępie oznaczała, że nikt jej nie wygra. W podobnych sytuacjach pierwszym krokiem winna być rzetelna i profesjonalna rozmowa personelu z rodzicami. Prof. Ewa Helwich, będąca w Polsce krajowym konsultantem w dziedzinie neonatologii, zaznaczyła w jednym z wywiadów dla PAP, że w konfliktach medycznych kluczowa jest cierpliwość i spokojna rozmowa personelu z rodzicami. W angielskiej sprawie szpital nie wskazywał na podobne działania. Zupełnie inaczej sprawa ta wyglądałaby, gdyby w casus Alfiego włączył się niezależny mediator, a więc ktoś, kto pomógłby w emocjonalnej rozmowie. Co ciekawe, w Polsce nie mamy żadnych legalnych rozstrzygnięć dotyczących podobnych spraw. Ich wprowadzenie powinno jednak uwzględniać nie tyle niezrozumiałą gloryfikację eksperckiej pozycji sędziego, ile raczej wiedzę i troskę rodziców chcących swojemu dziecku oszczędzić cierpień.•

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • Eugeniusz_Pomorze_
    12.06.2018 10:30
    Jedno po sprawie Alfiego Evansa stało się bardzo pewne - sądy wywodzące swe wyroki z "wartości" które wynikły z odrzucenia Boga mają pełną władzę do ogłaszania i sankcjonowania wszystkiego, co przyjdzie im tylko na myśl, mogą obecnie bez żadnej trudności zdecydować o życiu i śmierci człowieka, kobietę mogą uznać za mężczyznę, a mężczyznę za kobietę, dwóch mężczyzn/dwiekobiety mogą ogłosić małżeństwem, dzieci mogą odebrać prawowitym rodzicom i dać je legalnemu "małżeństwu" homoseksualistów i bez żadnej trudności współczesne sądy mają też niezawisłą i pełną władzę potrzebną do stwierdzenia np., że... "Ziemia jest płaska"...!
    doceń 7

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy