Nowy numer 24/2018 Archiwum

Zmiana klimatu

Chrześcijaństwo tworzy cywilizację, ale cywilizacja nie tworzy chrześcijaństwa.

Przeglądałem kiedyś archiwalia w mojej rodzinnej parafii. Uderzyło mnie, jak wiele osób przed wojną brało udział w rozmaitych stowarzyszeniach kościelnych. Tłumy młodzieży należały do Sodalicji Mariańskiej, tłumy parafian do Akcji Katolickiej. A ministrantów ilu wtedy było! Bardzo popularne były parafialne przedstawienia i teatrzyki czy inne tego typu rzeczy. Podobnie było w innych parafiach.

Nie, spokojnie, nie zamierzam tu jęczeć: „Kiedyś to było świetnie, a teraz…”. Naszła mnie za to myśl, że nasi przodkowie byli społecznie ukierunkowani na chrześcijaństwo. Przez całe wieki Kościół był, że tak powiem, wieloaspektowo atrakcyjny. Był nie tylko miejscem krzewienia wiary, ale też szkołą życia w społeczności. I tak było w zasadzie jeszcze w latach międzywojennych. Nie było internetu ani telewizji, a radio charczało w niewielu domach. Gdzie jak nie w parafii człowiek miał się czegoś dowiedzieć, czegoś nauczyć, z kimś się spotkać.

Przez długie wieki dzieła Kościoła zadziwiały zwykłych ludzi. Co mógł przeżywać mieszkaniec skromnej chaty, gdy wszedł do kościoła o nawie sięgającej nieba? Co czuł, gdy wśród wspaniałych rzeźb i sztukaterii, olśniony blaskiem witraży, klęczał zalewany lawiną dźwięków organowej muzyki? To musiało imponować, mogło też i budzić zawiść – ale na pewno nie lekceważenie.

Kościół był nawet zewnętrznie instytucją niezwykłą, a to tworzyło dobry klimat dla rozwoju wiary. I to było dobre. Ale teraz, sorry – mamy inny klimat. Kościół przestaje być ziemsko atrakcyjny. Świątynie już nawet jako cel dla turystów przegrywają z multimedialną ofertą muzeów. Wieże kościołów nikną w cieniu wieżowców, a rolę katedr przejmują supermarkety. Imprezy parafialne przegrywają z byle programem telewizyjnym, a co dopiero z grami komputerowymi.

Daremnie wzdychać, że kiedyś było inaczej. Tamto się już nie wróci, ale jest w tym coś pozytywnego. Otóż dziś jesteśmy bardziej niż kiedykolwiek skazani „tylko” na Jezusa Chrystusa. Żywego i działającego, który dotyka ludzi tak samo, jak dotykał za czasów ziemskiego pobytu w Palestynie i jak dotykał ich za czasów apostolskich.

Jeśli chcemy Kościoła świętych, a nie (coraz rzadszych zresztą) koneserów religijności, zimnych teoretyków wiary i wyrafinowanych smakoszy kultu, to nie mamy innego wyjścia – musimy zgodzić się na niespodziankę przywianą przez Ducha Świętego. Jeśli dziś ludzie nie dotkną ran Chrystusa i nie doświadczą mocy Ewangelii, odejdą. Nie zatrzymają ich żadne materialne argumenty, bo świat ma to wszystko w dużo lepszym standardzie. Ale świat nie ma i nigdy miał nie będzie zbawienia. A każdy człowiek tego najbardziej chce, choć często o tym nie wie. Chodzi o to, żeby wiedział – i trzeba go skontaktować z Jezusem. To jest misja Kościoła. Niezastąpiona. Zawsze atrakcyjna. Cudowna.

« 1 2 »
oceń artykuł
  • Jotam
    29.04.2018 20:32
    Gregg, wszystkie religie mówią o powszechnej intuicji, że Bóg jest. Najbardziej prymitywne kultury dowodzą intuicji wiary. Religijność jest rzeczą naturalną, bo człowiek ma przeczucie Boga tak jak noworodek ma instynktowne "poczucie" istnienia pokarmu. Problem polega na tym, że wskutek skażenia ludzkiej natury grzechem, nie mamy wyraźnego oglądu Boga - stąd Jego różne obrazy i przypisywanie mu różnych cech. W pewnym jednak momencie ludzkiej historii Bóg objawił się człowiekowi wyraźniej niż wcześniej i za pośrednictwem wybranych osób (Abrahama, Izaaka, Jakuba, Mojżesza, proroków itd.) powoli zaczął "oswajać" człowieka, tak aby przyjął to, co przewyższa ludzkie pojmowanie. W Chrystusie objawienie sięgnęło apogeum, człowiek nie wymyśliłby takiego Boga - dlatego też wielu do dziś Go odrzuca. Tym jednak, którzy Go przyjmują "daje moc, aby się stali dziećmi Bożymi". Nie oznacza to, że mamy gardzić wszystkimi innymi religiami i wymachiwać inaczej wierzącym przed oczami naszą "słusznością". Inne religie nie są zaprzeczeniem prawdziwego Boga - są dowodem na powszechne Jego poszukiwanie. Chrześcijanin, który Go znalazł, jest wezwany do świadectwa i dzielenia się swoją wiarą, żeby także inni znaleźli szczęście i drogę do wiecznego spełnienia wszystkich swoich pragnień. Piszę to, Gregg, nie po to, żeby z Tobą polemizować na temat czy Bóg jest, czy nie. To nic nie da, bo mówimy tu zupełnie odmiennymi językami, piszę to jednak właśnie dlatego, żebyś nie pozostawał w poczuciu, że twoje argumenty trafiają. Nie trafiają, bo są rozumowaniem człowieka pozbawionego odniesienia do rzeczywistości, którą próbują komentować. To daremne, Gregg. Tracisz czas, nie wiesz, o czym mówisz. Ludziom, którzy spotykają Boga nie udowodnisz, że Go nie ma. Psychologizowanie i tłumaczenie wszystkiego "racjonalizmem" rodem z XIX wieku w odniesieniu do doświadczenia wiary jest śmieszne. Obserwuję od dłuższego czasu twoje wysiłki i myślę sobie, że nawet to dowodzi tkwiącej w Tobie nieświadomej intuicji wiary. Jest w Tobie jakieś rozpaczliwe poszukiwanie sensu, bo gdybyś był konsekwentnym ateistą, byłoby Ci obojętne, w co i jak wierzymy - i w ogóle co jest prawdziwe. Skoro bowiem wszystko wzięło się z przypadku i do nicości zmierza, to jakie znacznie ma to, czy nas przekonasz do czegokolwiek? Jakie znaczenie ma prawda? I co to w ogóle jest sens? Jesteśmy niczym, złudzeniem, przypadkową składową komórek, które też nie wiadomo dlaczego zaistniały - czyż nie? W takim razie, Gregg, po co tak walczysz? Dla prawdy? A co to jest prawda w świecie, którego nie było i znów nie będzie? Kogo to obchodzi? Jakie ma znaczenie moralność, słuszność? Toż przecież nawet w łeb szkoda sobie palnąć, bo nawet to nie ma sensu. No właśnie - a jednak Bóg Cię kocha i dał Ci poczucie sensu, nawet jeśli nie rozumiesz ani jego źródła, ani jego celu.
    doceń 0
  • gregg84
    30.04.2018 14:49
    @JOTAM
    Nie opłaca mi się tutaj tworzyć takich długich komentarzy, jak Twój, bo jest spora szansa, że nie zostanę zamieszczony i cała moja praca zda się na nic.
    Owszem, powszechna była w historii potrzeba przekonania o istnieniu rzeczywistości "poza". Na temat powodu tego stanu rzeczy można dyskutować. Bynajmniej nie jest jednak tak, że z automatu uprawdopodabnia to istnienie takowej rzeczywistości.
    To, co robisz następnie, to już czysta spekulacja. "W pewnym jednak momencie ludzkiej historii Bóg objawił się człowiekowi wyraźniej niż wcześniej"? Dla Ciebie i podobnie myślących jest tutaj może jakieś "wyraźniej", ale dla wszystkich innych religii to ich bóstwa objawiały się "wyraźniej". "Człowiek nie wymyśliłby takiego Boga"? A skąd Ty to możesz wiedzieć? Jeśli weźmiemy pod uwagę to, że w starożytności było sporo kultów bóstw, które umierały i zmartwychwstawały za swoich wyznawców, to naprawdę chrześcijaństwo przestaje się jawić jako zupełnie nowa jakość.
    Piszesz strasznie naiwnie o moich motywacjach i ich daremności. Mam pełną świadomość tego, że do mnóstwa ludzi "dotkniętych" ich bogiem racjonalna argumentacja nigdy nie dotrze. A jednak stanowicie dużą siłę polityczną, której trzeba się przeciwstawić - choćby po to, aby ograniczyć wpływ waszej perswazji na świeże umysły i na kształtowanie sfery publicznej. Może wam się zdawać, że dostarczacie ludziom wielką łaskę – ja mam na to inne zdanie…
    doceń 0
  • JOTam
    30.04.2018 22:44
    Było dla mnie oczywiste, że nie przyjmiesz mojego wyjaśnienia. To, co jest moim, jako chrześcijanina, doświadczeniem, pozostaje dla ciebie - jako ateisty - spekulacją. Podjąłem się jednak tego nie ze względu na ciebie, tylko ewentualnych osób niezorientowanych w temacie, które mogłyby sądzić, że chrześcijaństwo jest nieracjonalne i wystarczy jakiś Gregg, żeby to wykazać. Udzieliłem ci odpowiedzi, a że ty zbywasz ją określeniem spekulacje, no to sorry - to już twój problem.
  • JOTam
    01.05.2018 20:48
    Gregg. nie polemizuję z tobą, bo to nie ma sensu. Moje argumenty zbywasz wielkopańskimi ocenami typu "naiwne" bądź "spekulacje". Proszę bardzo, ale w ten sposób do niczego nie dojdziemy. Wszystko, co napisałem, podtrzymuję.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji