Nowy numer 25/2018 Archiwum

Rodzinne plusowanie

Czy program 500 Plus zmienił polską rodzinę?

Gdy był zapowiadany, niewielu w niego wierzyło. Nawet prawica i rodziny głosujące na PiS były sceptyczne, że takie świadczenie ma szansę wyjść poza sferę obietnic. Dodatkowo program był od początku dyskredytowany przez część mediów i polityków. A gdy równo dwa lata temu pierwsze rodziny otrzymały pieniądze, przyjaciele i znajomi dzwonili do siebie: „Naprawdę przyszło to 500 Plus”. Dziś brzmi to jak anegdota. Jak przez ostatnie dwa lata program wpłynął na polskie rodziny? Bo że wpłynął – chyba nikt nie ma wątpliwości. Z programu korzysta 2 mln 400 tys. rodzin, ponad 3 mln 600 tys. dzieci. Największy udział wśród rodzin objętych wsparciem mają te z dwójką dzieci. To aż 62 proc. rodzin z niego korzystających. Od początku funkcjonowania programu do jego beneficjentów trafiło już w sumie 42,62 mld zł.

Założenia i osiągnięcia

Warto przypomnieć, jakie były założenia programu 500 Plus, czyli comiesięcznego świadczenia na drugie i kolejne dzieci w rodzinie, w wysokości 500 zł. Gdy dochody rodziny nie przekraczają 800 zł na osobę, świadczenie jest wypłacane również na pierwsze dziecko: z programu korzysta ponad 536 tys. rodzin z jednym dzieckiem spełniających kryterium dochodowe. – Postawiliśmy sobie trzy zasadnicze cele – mówi Bartosz Marczuk, wiceminister w MRPiPS. – Redukcję skrajnej nędzy, cel pronatalistyczny, czyli walkę z niepokojącymi tendencjami demograficznymi, oraz inwestycję w rodzinę, w kapitał ludzki kraju. Dziś mogę stwierdzić, że program spełnia zadania. Udało się zredukować skrajne ubóstwo o ok. 70 proc. i aż 600 tys. dzieci przestało żyć w skrajnej nędzy. Można też mówić o mądrości polskich rodzin, które doskonale gospodarują pieniędzmi, przeznaczając je m.in. na dodatkowe zajęcia dla dzieci czy rodzinne wyjazdy.

Nie potwierdziły się czarne scenariusze, że rodzice przepiją świadczenie – jak wieszczyły niektóre media i niektórzy politycy. – Takie sytuacje to margines marginesu. Przypadków, gdy musieliśmy cofnąć świadczenie i zamiast pieniędzy wydać np. żywność, jest 1800 – mówi minister Marczuk.

Marek Grabowski, prezes Fundacji Mamy i Taty, socjolog: – 500 Plus jest programem hybrydowym. Z jednej strony ma charakter socjalny, i faktycznie zlikwidował nędzę wśród dzieci. Z drugiej strony jest pronatalistyczny i faktycznie wpłynął na dzietność w Polsce, a przynajmniej można mieć nadzieję, że zapoczątkował dobre tendencje w tej kwestii, bo dzietność poprawiła się niewątpliwie. Co jednak bardzo istotne, a czasem pomijane w dyskusji o programie, w ciągu dwóch lat poprawił się klimat wokół polskiej rodziny, w tym rodziny wielodzietnej. Powoli staje się ona rzeczywistą wartością, a przestaje być traktowana i postrzegana jako „patologia”.

Według Grabowskiego program pośrednio sprawił, że społeczeństwo przestało traktować większe rodziny jako gorsze. Ożywił też rodziny na wsiach i w niewielkich miastach. Jedna trzecia rodzin korzystających z 500 Plus zamieszkuje gminy wiejskie, a co czwarta gminę wiejsko-miejską.

Rodzą się dzieci – zmienia się świat

– Decyzji o powiększeniu rodziny nie podejmuje się wyłącznie ze względów finansowych – mówi minister Marczuk. – Jednak bezpieczeństwo finansowe rodzin ma tu duże znaczenie. Badania wskazują, że jednym z czynników hamujących tzw. dzietność jest brak stabilizacji materialnej. W ostatnim roku urodziło się aż 402 tys. dzieci, co dało wskaźnik dzietności na poziomie 1,45 (wcześniej wskaźnik zatrzymywał się na poziomie 1,23–1,32).

Rówieśniczką programu jest córeczka państwa Buczyńskich. Czy jej pojawienie się na świecie miało związek z programem? – Nasza druga córka przyszła na świat w listopadzie 2016 r., czyli pół roku po rozpoczęciu obowiązywania programu. To jest zbieżność dat – mówi Jan Buczyński, ojciec i bloger parentingowy. – Jednak już po urodzeniu córki okazało się, że ten dodatkowy zastrzyk gotówki ma znaczenie, pozwala np. lepiej gromadzić oszczędności na nieprzewidziane wydatki, które w rodzinie z małymi dziećmi zdarzają się często.

Jeszcze w 2014 r. z prognoz dzietności GUS wynikało, że w 2017 r. urodzi się jedynie 346 tys. dzieci. Negatywne prognozy nie sprawdziły się, co prognozuje pozytywnie na przyszłość. Ale czy uda się wzrost liczby urodzin utrzymać i od czego to będzie zależało? Irena Bylicka jest ekonomistką, mamą ósemki dorosłych już dzieci i współzałożycielką Związku Dużych Rodzin Trzy Plus. Mimo że jej rodzina nigdy finansowego wsparcia na miarę 500 Plus nie otrzymała, jest gorącą zwolenniczką świadczenia. – Widzę, jak doskonale wpływa na młodsze rodziny, w tym na rodziny moich dzieci. Dodatkowe środki, które otrzymują, są mądrze dysponowane: zajęcia dodatkowe, sprzęt AGD, nowe ubrania, sport, wyjazdy. To wszystko staje się bazą nie tylko rozwoju rodziny, ale i gospodarki. Jeśli pensjonaty w wakacje pękają w szwach, a szkoły językowe mają więcej uczniów, to kto na tym zyskuje? My wszyscy. Świadczenie jest traktowane świadomie, czyli jako fundusz całej rodziny. Pieniądze nie są przecież przeznaczane wyłącznie na jednego członka rodziny, ale na potrzeby wszystkich. Bardzo mnie też cieszy, że tzw. pożyczki chwilówki w przypadku rodzin z dziećmi po prostu zniknęły. A wiele rodzin spłaciło dzięki 500 Plus długi – mówi Irena Bylicka.

Co z pracą kobiet?

W kontekście programu 500 Plus często pojawiają się głosy, że oto z powodu „łatwych pieniędzy” kobiety „masowo odchodzą z pracy”, a „dezaktywizacja zawodowa kobiet” odmieniana jest przez wszystkie przypadki. Z liczbami różnie bywa, bo chociaż pada konkretna liczba: 100 tys. osób, mało kto kusi się o racjonalną interpretację. – Program, co było dla nas bardzo ważne, miał również dawać możliwość wyboru rodzinom, matkom, jeśli chodzi o pracę zawodową. Wolny wybór, szczególnie gdy dzieci są małe, jest ważny – uważa minister Marczuk. – Praca jest zawsze wielką wartością, ale możliwość czasowej z niej rezygnacji, gdy na przykład rodzi się trzecie dziecko i mama chce przez jakiś czas opiekować się dziećmi samodzielnie w domu, jest nie do przecenienia. Z tego wyboru więc część rodzin skorzystała, i to cieszy.

Wybór ten zresztą to prawdopodobnie wybór czasowy. – Urodziłam czwartego syna prawie rok temu. Wcześniej wracałam do pracy zawodowej od razu po zakończeniu urlopu macierzyńskiego. Teraz, dzięki możliwości, jakie dało nam 500 Plus, wezmę urlop bezpłatny wychowawczy i zostanę z najmłodszym synem w domu przynajmniej rok dłużej. Przyda się to także moim starszym dzieciom – mówi pani Jolanta, księgowa z Pomorza.

Minister Marczuk dodaje, że prócz programu 500 Plus rodziny otrzymały również program Maluch Plus, który m.in. przez uelastycznienie funkcjonowania żłobków sprawia, że są one bardziej dostępne.

Irena Bylicka: – Bawi mnie to straszenie 100 tys. niepracujących kobiet. Bo po pierwsze, one ciężko pracują w domu przy dzieciach. A po drugie, należy racjonalnie ustawić proporcje. Na około 5 mln pracujących zawodowo kobiet z pracy rezygnuje 100 tys. To pokazuje niewielką skalę zjawiska.

Warto dodać, że w przeprowadzonych badaniach kobiety nie deklarowały, że głównym powodem rezygnacji z pracy jest pobieranie świadczenia.

Perspektywy?

– Program 500 Plus mocno zredukował ubóstwo wśród dzieci. Jest to o tyle istotne, że bieda i nędza odtwarzają się, przechodzą na kolejne pokolenia. Program 500 Plus w perspektywie wielu lat być może częściowo zastopuje dziedziczenie biedy i przekazywanie jej kolejnym pokoleniom – mówi Marek Grabowski. – Oczywiście przy założeniu, że program będzie działał w sposób nieprzerwany.

– Mało się o tym mówi, ale 500 Plus w przypadku kobiet maltretowanych, ofiar przemocy, dał pozytywny skutek: część z pań, moich podopiecznych, mogła, korzystając z własnej pracy i świadczenia, wyrwać się z kręgu przemocy, wynająć mieszkanie, oderwać się od negatywnego środowiska – mówi anonimowy pracownik ośrodka pomocy społecznej. – Wcześniej, właśnie ze względów finansowych, nie było to możliwe. – Są oczywiście i takie kobiety, które przestają starać się o pracę i przyszłość rodziny, „bo mają pincet”, ale to jednak margines.

Co jakiś czas jednak pojawiają się głosy, komentarze, tzw. przecieki medialne, według których program 500 Plus ma się zmienić, ma być zlikwidowany, zawężony, rozszerzony, ograniczony do najbiedniejszych etc. – Przez dwa lata zdążyłem się już do tych „rewelacji” przyzwyczaić – mówi minister Marczuk. – Za każdym razem dementujemy i uspokajamy: zmian nie planujemy, bo program się sprawdza. Choć jest też elastyczny, więc nie można wykluczyć ulepszania go czy dostosowywania do zmieniających się realiów w przyszłości.

Niedawno niektóre media doniosły, że PiS planuje odebranie świadczenia najbogatszym Polakom, rodzinom, w których dochód na osobę przekracza 3 tys. zł. – Na szczęście jak na razie takie „rewelacje” nie potwierdziły się – mówi Marek Grabowski. – Jednak gdyby komuś przyszło do głowy tego typu rozwiązanie, Fundcja Mamy i Taty byłaby bardzo przeciwna. Żeby wspierać i rodziny, i gospodarkę, należy wspierać wszystkich. Nie tylko biedniejszych. Poza tym zmiana osłabiłaby zaufanie do państwa. Ograniczenie 500 Plus tylko do programu socjalnego nie dałoby efektu zwiększonej liczby urodzeń.

– Koszty przeliczania i sprawdzania, komu należy się, a komu nie, byłyby ogromne i nieopłacalne – dodaje ekonomistka Irena Bylicka. – Tak naprawdę tego typu rozwiązania uderzyłyby nie w bogatych, których jest garstka, ale w tzw. klasę średnią, która w Polsce jest nadal słaba.

Doniesienia medialne o ewentualnych zmianach w programie 500 Plus, które miały być ogłoszone na konwencji PiS, nie potwierdziły się. Przedstawiciele rządu natomiast zapowiedzieli kolejne rozwiązania prorodzinne, m.in. emeryturę dla niepracujących zawodowo matek przynajmniej czwórki dzieci czy też finansowe wsparcie dla uczniów. Oba pomysły to bardzo oczekiwane i konkretne wsparcie dla rodzin. Przy założeniu, że obecne wsparcie i koło zamachowe rozwoju rodzin, jakim jest 500 Plus, nie zostanie osłabione. •

« 1 »
oceń artykuł
  • Artik
    20.05.2018 08:48
    Program dobry ale po dwóch latach użytkowania go nadgryzla inflacja a jeszcze bardziej realne koszty życia które rosną szybciej od inflacji. Moja pierwszą reakcją na ten program był myśl że PiS tworzy popyt wewnętrzny kasą budżetową i nie pomyliłem się. Powinien być wprowadzony program mieszany. Dla biedniejszych wyplata wprost, dla bogatszych ulgi podatkowe, do wyboru przez podatnika. I to miało sens. Jeszcze 2-3 lata i tej kwoty nie zostanie realnie już nic.
    doceń 0
  • on
    20.05.2018 15:28
    Aby nasza demografia się poprawiła musi się rodzić minimum 150 tysięcy dzieci, a urodziło się 30 tysięcy więcej. Koszt jest ogromny i wzięty na kredyt, bo państwo cały czas wykazuje ogromny deficyt budżetowy. A ten kredyt trzeba będzie kiedyś spłacić i z odsetkami będzie to nie 500 a 700 zł na dziecko. Polska lepiej by na tym wyszła gdyby te 23 mld rocznie wpompowała w badania naukowe, tak jak kiedyś robiły biedne kraje, typu Japonia czy Korea Płd. - dzisiaj potęgi gospodarcze.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji