Nowy numer 25/2018 Archiwum

Strefa wolna

Gdzie spowiedzi nie ma praktycznie, tam Kościół istnieje teoretycznie.

Najpiękniejsza kolejka świata to kolejka do konfesjonału. Wiele u nas było takich widać w ostatnim czasie. Mnie szczególnie poruszył widok mnóstwa krakowskich studentów czekających cierpliwie, żeby się wyspowiadać (obserwowałem to przez trzy dni Wielkiego Tygodnia w związku z rekolekcjami akademickimi). Niektórzy z nich, choć kapłanów w konfesjonałach siedziało wielu, stali ponad godzinę.

„Wolę odczuwać skruchę niż umieć ją zdefiniować” – pisze Tomasz à Kempis. Jakie to szczęście, że tak wielu z nas też wybiera to pierwsze. Tłumy skruszonych oznaczają tłumy nawróconych. Bo o ile diabeł może ukrywać się nawet w przebraniu anioła światłości i naciągać ludzi na fałszywą nabożność, o tyle nikogo nie pociąga do spowiedzi. Jeśli coś prowadzi ludzi do sakramentu pokuty – to musi to być Boża sprawa.

Nic dziwnego, że w społeczeństwach niby to jeszcze katolickich, gdzie spowiedzi nie ma praktycznie, tam Kościół istnieje teoretycznie (że tak sparafrazuję klasyka). I jeśli to się nie zmieni, niedługo istnieć przestanie nawet w ten sposób. Nie może być inaczej, bo spowiedź jest sakramentem wprost wymierzonym w naszą pychę, a pycha się zawsze rozpycha. To głównie przez nią nie lubimy się spowiadać. Ja w każdym razie bardzo nie lubię – to buntuje się we mnie moje ego, wspierane całą siłą przez Złego (specjalnie zrymowałem, żeby się utrwaliło). Dlatego im bardziej nie lubię i im większą odczuwam chęć, żeby zwiać, tym bardziej wiem, że muszę to pokonać. Muszę przebić się przez fałszywe mury, które diabeł stawia przed konfesjonałem. Wśród nich jest wstyd, który zwykle przed spowiedzią potęguje się do olbrzymich rozmiarów. W takich razach przypomina mi się zdanie wypowiedziane przez jednego z rekolekcjonistów: „Skoro się nie wstydziłeś grzeszyć, to czemu wstydzisz się z tego spowiadać?”.

Innym murem jest pokusa owinięcia swojego grzechu w woal sprawiedliwości, tak żeby spowiednik miał pewność, że ma do czynienia z cudownym człowiekiem, któremu no, być może coś nie wyszło – ale „on przecież taki nie jest”. Otóż jest taki. Jestem taki, nawet gdy robię coś dobrego. Uderzyło mnie niedawno zdanie z Izajasza (64,5): „My wszyscy byliśmy skalani, a wszystkie nasze dobre czyny jak skrwawiona szmata”. Nawet „dobre czyny” jak szmata! I to wszystkie!

Kolejnym murem może być zniechęcenie i/lub przekonanie, że Bóg mi nie przebaczy.

Mury otaczające konfesjonał są wirtualne, kiedy się do nich podejdzie, rozwiewają się. Rzecz w tym, żeby ze skruchą do nich podejść. Jeśli ktoś tego jeszcze nie zrobił, to jest po temu świetna okazja: święto Miłosierdzia Bożego. „W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia Mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia Mojego” – zapewnił Jezus św. Faustynę.

Kto się nie spowiada, ten frajer.

« 1 2 »
oceń artykuł
  • Piotr Wójciak
    05.04.2018 05:28
    Martwi mnie ostatnia część dzisiejszej TS. Jeżeli rzeczywiście PiS nie ruszy ten ustawy, to w następnych wyborach przegra, i ustawa pójdzie na przemiał, i nadzieja na faktyczną zmianę znów umrze.
  • ABC
    05.04.2018 15:26
    Co za piękny tekst. Spowiedź, Miłosierdzie i Faustyna. Serdecznie dziękuje i polecam https://www.faustyna.pl/zmbm/transmisja-on-line/
  • gut
    05.04.2018 16:15
    Bogata Refleksja! ;-d Spowiedź indywidualna w Pierwotnym Kościele, była tak rzadko praktykowana, że w ogóle nie ma - nic - na ten temat w Piśmie Świętym, dlatego, że pierwsi chrześcijanie uważali, iż; zbyt częste przystępowanie do takiej formy spowiedzi, to kpina i pogarda z ofiary Jezusa Chrystusa, dlatego też, ze spowiedzi indywidualnej w czasach pierwszych chrześcijan korzystano bardzo sporadycznie. Spowiedź publiczna - w tamtych czasach była najbardziej rozpowszechniona i była dominującą praktyką. Dopiero w VIII wieku jeden z europejskich zakonów w ferworze ożywionej dyskusji postanowił - "zwielokrotnić częstotliwość / umożliwić" - korzystania ze spowiedzi usznej, co z resztą jest po dziś dzień! ;-)))
  • kochana
    05.04.2018 17:55
    Z przykrością muszę napisać że w parafii do której należę spowiedź jest od wielkiego dzwonu tj.w czasie rekolekcji,pierwszy piątek miesiąca,czasem w niedzielę.W innym wypadku gdy chcę skorzystać z tego sakramentu muszę pójść do kościelnego przed Mszą i zgłosić mu ten fakt to ksiądz raczy łaskawie mi ofiarować 1-3 minut skoro musi.Dodam że w parafii jest 3 kapłanów,smutne to ale niestety prawdziwe.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji