Nowy numer 24/2018 Archiwum

Czym jest decentralizacja Kościoła?

Polemika z felietonem ks. Dariusza Kowalczyka SJ.

8 marca br. na portalu „Gosc.pl” ukazał się tekst ks. Dariusza Kowalczyka pt. „Decentralizacja Kościoła?”. Felieton został opublikowany także w wersji papierowej na łamach „Gościa Niedzielnego” (GN 10/2018). W związku z tym, że w opracowaniu ks. Kowalczyka zostały przywołane w sposób wybiórczy moje wypowiedzi, chciałbym przedstawić kilka ważnych sprostowań i dopowiedzeń. Przede wszystkim autor tekstu „Decentralizacja Kościoła?” nie podaje źródła moich stwierdzeń, które cytuje. Niestety, wyrwanie kilku myśli z szerszego kontekstu sprawiło, że moje stanowisko w sprawie decentralizacji zostało przedstawione w krzywym zwierciadle.

W ostatnich latach o problemie decentralizacji mówiłem w wielu programach radiowych i telewizyjnych. Głębszej analizie filozoficznej poddałem to zagadnienie w kilku artykułach naukowych i publicystycznych. Pisałem o tym zjawisku m.in. w opracowaniu naukowym „Hermeneutyka nieciągłości i pentekostalizacja. Współczesne metamorfozy religii chrześcijańskiej” („Teologia i Moralność” 2/2016) oraz w artykule publicystycznym „Pytania o jedność Kościoła” („Do Rzeczy” 46/2015). Z lektury tekstu ks. Kowalczyka wynika, że stanowi on polemikę z moim najnowszym opracowaniem „Decentralizacja Kościoła katolickiego” („Do Rzeczy” 8/2018). Autor felietonu nie zgadza się z moją opinią, że jednym z najważniejszych elementów obecnej reformy Kościoła jest jego decentralizacja.

Na czym polega decentralizacja, nazywana także synodalizacją? Istotą tego procesu jest próba akceptacji różnych nurtów myślowych, istniejących wśród katolików w wielu krajach świata. Decentralizacja oznacza zmniejszanie władzy Stolicy Apostolskiej oraz wzrost kompetencji przekazywanych kościołom lokalnym. Od 2013 r. prowadzi się w Watykanie wiele ciekawych dyskusji, dotyczących możliwości przeniesienia niektórych uprawnień z rzymskich kongregacji na biskupów lokalnych i konferencje episkopatów. Problemem decentralizacji zajmowało się wielokrotnie m.in. dziewięciu członków Rady Kardynałów, która stanowi najważniejszy organ doradczy papieża Franciszka.

Warto w tym miejscu podkreślić, że w adhortacji apostolskiej „Evangelii gaudium”, która stanowi dokument programowy obecnego pontyfikatu, papież Franciszek napisał następujące słowa: „Istnieje bardzo wiele tematów związanych z ewangelizacją współczesnego świata, które można by tu rozwinąć. Zrezygnowałem jednak ze szczegółowego omówienia tych licznych kwestii, które powinny być przedmiotem badań i starannego pogłębienia. Nie uważam także, że należy oczekiwać od papieskiego nauczania definitywnego lub wyczerpującego słowa na temat wszystkich spraw dotyczących Kościoła i świata. Nie jest stosowne, żeby Papież zastępował lokalne episkopaty w rozeznaniu wszystkich problemów wyłaniających się na ich terytoriach. W tym sensie dostrzegam potrzebę przyjęcia zbawiennej «decentralizacji»” (n. 16).

Nie ulega wątpliwości, że jednym z priorytetów obecnego pontyfikatu jest właśnie decentralizacja Kościoła, ale to nie oznacza, że ten proces został rozpoczęty przez obecnego Papieża. Za symboliczny początek decentralizacji można uznać publikację encykliki „Humanae vitae” w 1968 r. Dlaczego? Dokument papieża Pawła VI został oficjalnie odrzucony przez katolickie episkopaty w różnych krajach. Od tego momentu wielu duchownych i świeckich zaczęło traktować dokumenty doktrynalne papieży i Stolicy Apostolskiej jedynie jako opinie teologiczne, które nie posiadają żadnej mocy wiążącej.

Niestety, w drugiej połowie ubiegłego wieku katolicyzm na świecie stał się bardzo różnorodny. Nie chodzi jedynie o naturalne różnice związane z inkulturacją, czyli zakorzenieniem religii katolickiej w różnych kulturach, ale o głębokie zmiany odnoszące się do rozumienia prawd wiary i moralności. Jak to wygląda w praktyce? Od ponad 40 lat prawie wszyscy katolicy w Niemczech nie uznają spowiedzi świętej. Wielu katolików w Australii czy Kanadzie przyjęło protestanckie rozumienie obecności Jezusa Chrystusa w sakramencie Eucharystii. Część katolików w Belgii czy Szwajcarii domaga się błogosławienia związków homoseksualnych w swoich świątyniach. To, co jest grzechem po wschodniej stronie Odry, jest bardzo często uznawane za dobre moralnie po zachodniej stronie tej rzeki.

Ukryta decentralizacja ostatnich 50 lat doprowadziła do powstania różnych modeli katolicyzmu na świecie. Jednym z nich jest katolicyzm w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, który nazywam katolicyzmem słowiańskim. Na czym polega jego specyfika? Wśród wielu charakterystycznych elementów naszej słowiańskiej religijności katolickiej można podkreślić m.in. zachowanie sakramentu spowiedzi, konserwatywne rozumienie grzechu, tradycyjną interpretację orientacji seksualnej człowieka, sprzeciw wobec religijnego błogosławienia par homoseksualnych czy negatywną ocenę komunizmu.

Ks. Kowalczyk twierdzi, że postuluję tworzenie „jakiegoś katolicyzmu słowiańskiego”. Bynajmniej. Po prostu stwierdzam, że główny nurt życia katolickiego na Słowacji, na Litwie czy w Polsce jest bardzo odmienny od tego, jak rozumie prawdy wiary i moralności większość katolików w Niemczech, w Szwajcarii czy w Australii. Takie są fakty. Trudno z nimi dyskutować. Analogicznie niezaprzeczalnym faktem jest decentralizacja, trwająca od wielu lat, która obecnie przyjmuje postać konkretnego projektu reformy Kościoła katolickiego.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • TomaszL
    26.03.2018 15:28
    I teraz zaczyna się robić dopiero ciekawie. Otóż świat zmierza ku globalizacji. Dziś powoli tracą swe znaczenie formalne granice państwowe, a pełna swoboda miejsca zamieszkania i miejsca pracy powoduje że też instytucje tzw. państw narodowych są czymś innym, niż kilkanaście lat temu.
    A z drugiej strony Kościół idzie w przeciwnym kierunku.

    I o ile z punktu widzenia wielkich teologów taka dyskusja może mieć znaczenia, to może warto popatrzeć jak to wygląda z punku widzenia prostego katolika świeckiego.

    Przykład, kory już w Polsce przerabialiśmy, czyli rzeka dzieląca miasto powodowała, ze w jednej części zjedzenie mięsa w piątek było uznawane za grzech, ale po drugiej stronie tego samego miasta już byłą dyspensa.
    Pójdźmy dalej to co w Słubicach dla katolików będzie grzechem, we Frankfurcie już niekoniecznie. Czyli wystarczy przejść przez most, aby być rozgrzeszonym?
    A jak granice państwa przebiegają srodkiem chodnika jak to jest pomiedzy Holandią a Belgią?

    Rodzi się więc oczywiste pytanie, czy jak pojadę do innego kraju, to obowiązuje mnie prawo diecezji zamieszkania, diecezji chrztu, czy diecezji np. sakramentu małżeństwa?
    No bo przykładowo w nawiązaniu do drażliwego przykładu, czy jak ktoś żyjący w powtórnym związku uzyska w jakiejś z diecezji rozgrzeszenie, to jest ono ważne w innych? Albo jak nie chcę isc do spowiedzi wielkanocnej w Polsce, to wystarczy jednodniowy pobyt w Niemczech aby wypełnić nakaz jednego z przykazań kościelnych?

    Liczę na odpowiedź od kogoś mądrzejszego, bo zaczynam przestawać rozumieć o co tutaj chodzi ?
    doceń 4
  • andrew1226
    26.03.2018 17:02
    Ja myślę, że postmodernizm ma się dobrze, a nie dyskutując z faktami, które przedstawia ks. prof. Andrzej Kobyliński, bo pewnie są prawdziwe, to zastanawia mnie jego przywiązanie do tezy, że w zasadzie wszystko wolno, tylko zależy to od episkopatu, który realizuje swoje widzimisię, a ja myślałem, że Chrystus i jego nauka jest czymś tak fundamentalnym, ze można się na nim oprzeć. Zastanawia mnie również jakie badania prowadzone są w uczelniach katolickich w Polsce, ale obawiam się usłyszeć odpowiedzi, bo może się okazać się, że to co było dla mnie klarowne i jasne, a więc dekalog, może został już uznany za bajdurzenie, a dzisiaj każdy ustala sobie co mu pasuje. Jak ks. prof. Kobyliński odpowie jasno, jakiego Kościoła jest kapłanem, a jakiego chciałby być to może lepiej go zrozumiem, choć takiego zamieszania w Kościele w swoim życiu nie pamiętam.
    doceń 5
  • Powiadamwam
    28.03.2018 13:35
    Mądre i prawdziwe słowa Księdza Profesora. Trudno z nimi polemizować...
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama