Reklama

    Nowy numer 28/2018 Archiwum

Bym słuchał jak uczeń

Walczę z płaczem, gdy dociera do mnie wiadomość, że jakaś para małżeńska po skończonym kursie dla narzeczonych i pięknej ceremonii ślubnej rozstaje się po zaledwie kilkunastu miesiącach bycia razem.

Nieraz łapię się na tym, że skanuję w sercu młodych udekorowanych nowożeńców, zastanawiając się nad tym, czy są gotowi na wytrwanie ze sobą na dobre i złe, czy stworzą szczęśliwą rodzinę, czy dotrą do świętowania jubileuszu 55 lat wspólnego pożycia jak moi Rodzice. Podobne myśli kotłują się we mnie, gdy patrzę na kleryków w moich seminariach, z modnym przystrzyżeniem włosów na głowie, smartfonami w kieszeni, zalogowanych na Fejsie i nieraz przypominających mentalnością pracowników nowoczesnych korporacji: skłonnych do poświęceń w zamian za poczucie sukcesu, złaknionych docenienia i nieobojętnych na prawo do czasu wolnego. Pytam siebie, czy byliby gotowi, jak ks. Frelichowski i bp Kozal, przejść próbę obozu w Dachau, czy przetrwaliby psychologiczne tortury jak nieugięci ks. prymas Stefan Wyszyński i jego wierny sekretarz, późniejszy arcybiskup poznański Antoni Baraniak, czy będą mieli radość trwania na odległej placówce misyjnej jak Proboszcz z Ars? Prorok Izajasz mówi, że aby mieć słowo krzepiące dla utrudzonego, trzeba wcześniej stać się uczniem Boga. Uczeń zaś to ten, komu otworzy się ucho. Wsłuchany w głos Boga, uległy Jego prowadzeniu, nawet pośród nieprzychylnych i niewygodnych okoliczności. Otwarte ucho na Boga może mieć brzemienne w skutki konsekwencje: „podałem grzbiet bijącym i policzki rwącym mi brodę”, „nie osłoniłem twarzy przed zniewagami i opluciem”.

Bywa, że sługa Boga jest wystawiony na krwawe męczeństwo, jak o. Luigi Padovese, zadźgany przez swego tureckiego kierowcę, czy ks. Jacques Hammel, zamordowany podczas Mszy św. przez muzułmańskich bojówkarzy. Takie męczeństwo odsłania łaskę podzielenia przez ucznia zbawczego losu Mistrza. Ale istnieje też inne męczeństwo: codziennej wytrwałości, braku uznania czy owoców. Nic za to nie masz, pozostaje tylko wierność Jezusowi. Wytrwałość i wierność, zwłaszcza w niepowodzeniach i przeciwnościach, to szczególny znak przynależności ucznia do Chrystusa. Nic innego nie uzasadni dostatecznie takiej postawy jak miłość. Gdy jej zabraknie, cóż pozwoli wytrwać w przeciwnościach?•

« 1 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.