Nowy numer 25/2018 Archiwum

Kozianie są u siebie

Od najmniejszego miasta w Polsce największa wieś jest większa ponad 25 razy. Mieszkańcy Kóz wcale jednak nie spieszą się do życia w mieście.

Gdzie te kozy? – zastanawiamy się, spacerując po nietypowej wsi przylegającej do Bielska-Białej. Wydawałoby się, że nazwa zobowiązuje. Tymczasem jedyną kozą, jaką tu spotykamy, jest drewniana zabawka sprzedawana na tutejszym targu. W Kozach brakuje nie tylko kóz, ale i rolników. – Kilku może by się znalazło – uśmiecha się wójt Krzysztof Fiałkowski. Jednak jak na wieś liczącą 12 902 mieszkańców – kilku to faktycznie niewiele.

Smak kozieńskiego opłatka

Dlaczego więc Kozy nie są miastem, a jednowioskową gminą? Odpowiedź na to pytanie jest złożona. Obok względów czysto praktycznych, takich jak np. większe dofinansowania unijne dla gmin wiejskich, decyduje o tym także silne poczucie odrębności kozian. – Dawno temu były przymiarki, żeby przyłączyć Kozy do Bielska-Białej, jednak mieszkańcy tego nie chcieli – opowiada wójt. – Tutaj czują, że są u siebie. I chyba przyzwyczaili się do tego, że Kozy to wieś.

Z całą pewnością jest to jednak wieś nowoczesna. Z centrum sportowo-widowiskowym, gdzie znajduje się m.in. kryta pływalnia, a także z liceum ogólnokształcącym, które było pierwszym w kraju prowadzonym przez gminę wiejską. I z dobrze prosperującymi firmami. Jedną z nich jest piekarnia „Charistia”, w której produkowane są opłatki i komunikanty wysyłane na cały świat. – To już trzypokoleniowa rodzinna tradycja – mówi Renata Cieślik, żona właściciela piekarni. – Firma została założona w latach 70. ubiegłego wieku przez moich teściów Piotra i Barbarę. Po ich śmierci mój mąż Łukasz Cieślik, jako dziewiętnastolatek, rozpoczął kontynuację ich dzieła. Już wtedy fascynował się matrycami, wzorami, które sam grawerował. Wcześniej teść, który był organistą, wypiekał opłatki, posługując się matrycami ręcznymi. Pierwsze, zabytkowe kleszcze, które dziś znajdują się w izbie historycznej Pałacu Czeczów, wypożyczył od innego byłego organisty Kóz. Mąż zaczął udoskonalać technologię wypieku. Dziś robi się to na nowoczesnych maszynach, wytwarzając naraz 200, 300 opłatków.

Szczególnym wypiekiem „Charistii” są komunikanty i hostie. Proces ich powstawania obwarowany jest kościelnymi przepisami. – Powstają wyłącznie z mąki pszennej i wody, bez żadnych dodatków, konserwantów czy utrwalaczy – podkreśla Renata Cieślik. – Natomiast nasze komunikanty wyróżniają się tym, że mają zamknięte krawędzie, dzięki czemu nie kruszą się. Klienci z różnych krajów docenili ich jakość i teraz produkujemy ich miliony. Jako katolicy jesteśmy dumni z tego, że są one używane podczas Mszy nie tylko w Unii Europejskiej, ale i na całym świecie.

A do Panienki chodzicie?

Pod względem duszpasterskim Kozy też są wsią nietypową, bo znajdują się w niej aż trzy parafie. Najstarszą z nich jest parafia Świętych Szymona i Judy Tadeusza. Wykazy dziesięciny papieskiej i świętopietrza mówią o tym, że istniała już w XIV w. Dwie Kozy, bo tak brzmiała pierwotna nazwa wsi, odnosząca się prawdopodobnie do spotykanych tu saren, były jedną z najstarszych osad dawnego księstwa oświęcimskiego. W 1559 r. dziedzic Jakub Gierałtowski zamienił tutejszy drewniany kościół na zbór kalwiński, a Kozy na ponad wiek stały się lokalnym centrum kalwinizmu. Katolicy odzyskali świątynię dopiero w 1658 r. Przetrwała ona do początku XX w., kiedy to podjęto decyzję o jej rozebraniu i zbudowaniu w jej miejsce obecnego kościoła, łączącego styl neoromański z neogotyckim. Ocalono jednak malowany strop starej świątyni, który dziś znajduje się w zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie. Z kolei jej drzwi można oglądać w izbie historycznej kozieńskiego Pałacu Czeczów.

– Poczucie odrębności kozian bierze się z ich historii – twierdzi ks. Kazimierz Grela, proboszcz parafii Świętych Szymona i Judy. – Czują się silnie związani ze swoją miejscowością. Bardzo mocny jest tu kult Panienki, którą otaczają szczególną czcią. Znam przykłady wymodlonych u Niej łask.

« 1 2 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji