Nowy numer 24/2018 Archiwum

Hebe znów jest szczęśliwa

Laila otrzymała protezę ręki, a Haszim, trafiony odłamkiem bomby, znów jeździ na rowerze. Dzięki pomocy Polskiej Misji Medycznej.

Aktualnie PMM uruchomiła wsparcie dla mieszkańców syryjskiej Gouty. – Tam znajduje się kilka miast i kilkanaście wiosek. Zbombardowano szpitale i punkty medyczne. Brakuje środków ratujących życie, opatrunków, antybiotyków, paliwa do generatorów – wymienia Małgorzata Olasińska-Chart, koordynatorka projektu.

Zdjęcia z Syrii

Gouta została praktycznie odcięta od reszty kraju. Życie straciło blisko 600 osób, w tym ponad 130 dzieci. Około 400 tys. osób opuściło domy, chroniąc się w piwnicach. – Lekarze błagają o wstrzymanie ognia. Nie mają środków, aby ratować życie. Dostaliśmy od nich wstrząsające zdjęcia – mówi Małgorzata Olasińska-Chart. Polska Misja Medyczna postanowiła pomóc w zakupie leków. Zostaną one przerzucone za linię frontu, do Gouty. – Tam nie wjadą żadne konwoje. Można liczyć tylko na syryjskich pośredników. Mają znajomości wśród żołnierzy, którzy przepuszczą dostawy leków – przyznaje koordynatorka pomocy dla Gouty.

Polska Misja Medyczna podjęła się zadania we współpracy z syryjską Balsam Medical Organisation, założoną przez dr. Mansura al-Atrasza. Wcześniej razem pomagali okaleczonym przez wojnę dzieciom. – Potrzebne są środki znieczulające, przeciwbakteryjne, przeciwpasożytnicze, sole do podawana elektrolitów, antybiotyki, środki przeciwzapalne, adrenalina. Potrzeba na to blisko 40 tys. dolarów. Jest bardzo wielu rannych. Ludzie są operowani w piwnicach – dodaje M. Olasińska-Chart.

Wcześniej Polska Misja Medyczna dostarczyła aparaty USG do szpitala w zachodnim Aleppo i w Idlib oraz dwa transporty lekarstw o wartości 20 tys. dolarów każdy.

Zrobimy wszystko, by pomóc

Z Balsam Medical Organisation współpracują od 2016 r. Zaczęli od dostarczania protez dla dzieci. – W lutym zeszłego roku na granicy syryjsko-tureckiej spotkałyśmy Hebe. Miała 10 lat i amputowane obie nogi. Straciła je 4 lata wcześniej. Rodzice przewieźli ją z Syrii do Turcji, aby szukać protez – opowiada Ewa Piekarska, prezes PMM. Pierwsze protezy, jakie dziewczynka otrzymała w Turcji, okazały się nieodpowiednie. – Postanowiliśmy, że zrobimy wszystko, by Hebe i jeszcze innym dzieciom sfinansować protezy rąk i nóg.

PMM zgłosiła projekt mający zapewnić syryjskim dzieciom operacje i rehabilitację w Polsce. – Otrzymaliśmy pozytywne odpowiedzi od samorządów miast, ale realizacja tego projektu okazała się niemożliwa z różnych przyczyn. Zebraliśmy więc fundusze na wykonanie protez w Turcji.

Hebe otrzymała profesjonalne protezy na mikroprocesory. – Taka proteza kosztuje kilkanaście tysięcy dolarów. Udało się zapewnić je dla Hebe i siedmiorga innych dzieci. Teraz Hebe jest szczęśliwa i dumna – zapewnia Ewa Piekarska.

Niedawno nową rękę otrzymał 16-letni Haszim. – Chwytny kciuk i duży palec, elektroniczny nadgarstek i mechaniczny łokieć. Chłopiec może jeździć na rowerze, sam się ubrać, czy przygotować sobie herbatę – cieszy się Małgorzata Olasińska-Chart. Kolejnym projektem PMM jest otwarcie środka ortopedycznego w Temanin, w prowincji Idlib, gdzie będzie można przygotowywać protezy.

Przez Haiti na Kilimandżaro

Organizacja powstała w roku 1999. Została założona przez wolontariuszy – lekarzy i pielęgniarki. – Pierwszy transport pomocowy pojechał do Kosowa. Wysłali wtedy 40 kontenerów darów, generatory, wielki rentgen… – wylicza prezes Piekarska. – Dziś medycyna tak się rozwinęła, że kontenerów byłoby może 7.

Pani Ewa rozpoczynała przygodę z PMM jako wolontariuszka w czasach studenckich. – Moją pierwszą misją był Afganistan. Dziś niesiemy pomoc humanitarną (w sytuacjach nagłych, konfliktów, katastrof) oraz pomoc rozwojową, czyli długoletnią. Realizujemy projekty w Afryce Wschodniej, Zachodniej, w Azji Południowo-Wschodniej, a także na Haiti i Papui-Nowej Gwinei.

Wiele działań podejmują na rzecz kobiet w ciąży i dzieci do 5. roku życia. – To grupy szczególnie narażone na infekcje, bez dostępu do opieki medycznej. Opracowujemy materiały edukacyjne w lokalnych językach, organizujemy szczepienia, współpracujemy z organizacjami medycznymi i placówkami misyjnymi, wysyłamy lekarzy – wymienia.

Tylko w ostatnich dwóch latach ponad 50 wolontariuszy zaangażowało się w działania Polskiej Misji Medycznej, a na wolontariat wyjechało 31 osób: lekarze, dentyści, położne, fizjoterapeuci, ratownicy medyczni. – Projektów jest wiele. Są też miejsca, o których dziś mało się mówi, a pomoc tam jest bardzo potrzebna, na przykład na Haiti. Po trzęsieniu ziemi w 2010 r. i po huraganach w 2016 r. tam wciąż niemal 1,5 mln ludzi pozostaje bez dachu nad głową. Wybuchają epidemie, służba zdrowia praktycznie nie istnieje. Nasi wolontariusze jeździli w ambulansach organizacji pomocowych z USA.

PMM zgłosiła niedawno projekty na pomoc rozwojową w Etiopii, Senegalu i Tanzanii. – Już wiemy, że dofinansowanie otrzyma projekt chirurgiczno-ginekologiczny w południowej Tanzanii – mówi Ewa Piekarska. – Myślimy też o kolejnej edycji maratonu ze szczytu Kilimandżaro – to będzie okazja do przeszkolenia lokalnych ratowników. Chciałoby się pomóc wszędzie, a to, co robimy, to i tak tylko kropla w morzu potrzeb – dodaje skromnie.

Na urlop na misję

W listopadzie 2017 r. wolontariusze Polskiej Misji Medycznej: stomatolog, farmaceuta i chirurg udali się do Papui-Nowej Gwinei, gdzie leczyli chorych i szkolili tamtejszy personel medyczny. Ich gospodarzem w Kundiawie, stolicy prowincji Simbu w centralnej części kraju, był ks. Jan Jaworski, także lekarz, ordynator oddziału chirurgii i ortopedii tamtejszego szpitala. W trakcie misji wykonano 101 zabiegów chirurgicznych, przyjęto 376 pacjentów stomatologicznych, wykonano 233 ekstrakcje i 240 wypełnień. – Chciałem coś zrobić dla innych. Taki wyjazd to też pewna przygoda zawodowa – przyznaje dr Przemysław Lipiński, chirurg z Łodzi. Przed misją w Papui był już w Ugandzie, gdzie w szpitalu w Kakooge, wybudowanym przez polskich franciszkanów, wykonywał pierwsze operacje i dzielił się doświadczeniem z lokalnymi lekarzami. – Do Papui zawieźliśmy sprzęt medyczny, prowadziliśmy szkolenia, wykonywaliśmy zabiegi w wioskach. Tam, w górach, jest zaledwie kilku lekarzy na całe województwo. Więc przyjmowaliśmy pacjentów od rana do wieczora. A jak się ściemniało i brakowało prądu, to zakładałem czołówkę na głowę i pracowało się dalej. Wykonywałem po kilkanaście zabiegów dziennie – mówi.

Inny szkoleniowo-położniczy projekt PMM przeprowadziła w latach 2016–2017 w Mjanmie (Birma), w miejscowościach położonych w delcie rzeki Irawadi, gdzie szczególnie odczuwany jest brak wykwalifikowanego personelu medycznego. Tu wolontariuszką była m.in. położna Monika Nowicka, wcześniej pomagająca na misjach w Tanzanii. – Warunki pracy były trudne. Działaliśmy w wioskach. Trzy godziny dopływaliśmy łodzią do jednej miejscowości. Wyobrażałam sobie rodzące kobiety, które muszą pokonywać tę drogę… – mówi. Na tym wiejskim obszarze nie działała żadna organizacja pozarządowa poza Polską Misją Medyczną. ­– Mało tam wykształconych położnych, więc nasza pomoc była bardzo potrzebna. Opiekowaliśmy się kobietami, które nie mają dostępu do badań, jakie my mogliśmy wykonać. Robiliśmy testy na HIV, żółtaczkę typu B czy C, które są bardzo powszechne w tym rejonie – opowiada. Polscy lekarze w każdej szkole wykryli kilkanaście przypadków zachorowań. – Mogliśmy wdrożyć leczenie i zaszczepić resztę dzieciaków. Obecność misji medycznej jest tam bardzo potrzebna. Ludzie sami nam to mówili –przyznaje Monika Nowicka.

W kwietniu PMM planuje wysłanie w świat kolejnych lekarzy. – Do Papui prawdopodobnie polecą tym razem farmaceuta i onkolog, a lekarz ortopeda wraz z rodziną pojedzie do Malawi. Często ci ludzie biorą bezpłatne urlopy, aby wyjechać jako wolontariusze. Jedni wyjadą na trzy miesiące, inni na trzy tygodnie – zauważa Ewa Piekarska. – Jest rodzina, są dzieci i nie można już tak stale wędrować po świecie – przyznaje z uśmiechem dr Lipiński. – Dlatego podjąłem wysiłki w Łodzi, aby zorganizować grupę lekarzy, którzy mogą poświęcić choć trochę czasu dla ludzi potrzebujących naszej pomocy – dodaje chirurg. •

Więcej o Polskiej Misji Medycznej na: www.pmm.org.pl

« 1 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji