Nowy numer 24/2018 Archiwum

Życie pozahandlowe

Musisz robić zakupy w niedzielę? Zwróć się do Lekarza – przyjmuje w kościele.

Onegdaj palenie tytoniu w pracy było normą. Potem zaczęto tę praktykę stopniowo ograniczać. Akurat załatwiałem coś w urzędzie, gdy natknąłem się na wzburzoną obowiązkiem wychodzenia do palarni urzędniczkę. – To skandal! Jakim prawem nam zakazują! Moja mama zawsze mówiła: „Żyj i daj żyć innym”! – wykrzykiwała do koleżanki zza przeciwległego biurka.

„No przecież właśnie po to jest ten zakaz, żeby dać żyć innym” – pomyślałem. Ale nie powiedziałem tego głośno, bo chciałem załatwić sprawę, a wściekły wzrok tej pani skłaniał mnie raczej do milczenia.

Dziś nikt zdrowy na umyśle nie mówiłby takich głupot. Nawet zawzięci palacze rozumieją, że „dać żyć innym” oznacza dla nich konieczność ograniczenia własnego komfortu. Musiało jednak trochę potrwać, zanim to stało się jasne.

Teraz znów przerabiamy tę historię – tym razem w postaci awantur o niedzielę wolną od handlu. Znów słyszę to absurdalne „żyj i daj żyć innym”, tak jakby nie dało się przeżyć niedzieli bez bliskiego kontaktu ze sklepem.

Pewnie, że zakupy to nie palenie – ale też nałóg. I z powodu czyjejś woli jego zaspokajania zastępy ludzi muszą „wdychać” w niedzielę atmosferę roboczego, powszedniego dnia. Ćwierć wieku pełnej swobody handlu w niedzielę utrwaliło nałóg sklepowego „wypoczynku niedzielnego” bardzo mocno. I tak jak palacz na odwyku nie wie, co zrobić z rękami, tak całe rodziny biadolą teraz, że nie mają pojęcia, jak spędzą niedzielę bez turystyki między regałami.

No w porządku, to boli, jak każdy odwyk. Ale poczekajcie trochę, uspokójcie się – zobaczycie, że jest niedzielne życie pozahandlowe, naprawdę. I ono jest dużo zdrowsze niż to handlowe. Bo moja zachcianka to niekoniecznie moje dobro, a tym bardziej niekoniecznie dobro innych. To stanie się oczywiste, gdy minie czas detoksykacji. Na razie trzeba to po prostu przetrwać. A potem stopniowo okaże się, że słońce w niedzielę świeci jaśniej, niż się wydawało, trawa jest zieleńsza, a ptaki śpiewają radośniej. Ba! Może mąż zauważy swoją żonę, a oboje może nawet zdołają nawiązać kontakt z dziećmi? Tak czy owak po czasie stanie się dla wszystkich jasne, że zerwanie z niedzielnym nałogiem było pod każdym względem korzystne.

Powinni to rozumieć zwłaszcza katolicy, a za takich uważa się olbrzymia większość Polaków. Bo choć powstrzymanie się od niekoniecznej pracy w jeden dzień w tygodniu jest dobre dla każdego, niezależnie od światopoglądu, to dla nas ta sprawa ma znaczenie szczególne. To kwestia świadomości, że Bóg wie lepiej. I jeśli czegoś od nas oczekuje, to znaczy, że to jest dla nas dobre, nawet gdy aktualnie tego nie widzimy. A nie widzimy, bo nam „dym” nałogu przesłania pole widzenia. Poczekajmy – niech się rozwieje.

« 1 2 »
oceń artykuł
  • DNA
    15.03.2018 23:31
    Zastanawiam się, po co ta hipokryzja przy argumentowaniu, że głównym celem wprowadzenia zakazu handlu w niedzielę jest, ogólnie mówiąc, dobrostan sprzedawców. Czemu nie mówi się wprost: społeczeństwo ma nie robić zakupów w niedzielę! ? Społeczeństwo ma zachowywać się w sposób narzucony odgórnie. A sprzedawcy, którzy chcą pracować w niedzielę, mogą się zatrudnić w innych sektorach, gdzie również będą pracowali w weekendy. Więc jeszcze raz: czemu ma służyć taka obłuda i hipokryzja? I jeszcze jedno - w społeczeństwach demokratycznych działają mechanizmy na zasadzie dobrowolności, a nie odgórnie narzuconego przymusu w sprawach obyczajowych. W dodatku tak fałszywie motywowanego. To nie przejdzie.
  • Gość
    16.03.2018 08:49
    A ja widzę, że za chwilę zbankrutuje polska sieć Piotr i Paweł. Zakaz handlu w niedzielę to chyba gwóźdź do trumny, bo już teraz sklepy nie mają płynnych dostaw wielu towarów, a półki "świecą" pustkami. Ich klientów przejmą pewnie wszechobecne dyskonty (o kapitale zagranicznym!), bo te mają pieniądze na reklamę i inwestycje. Smutne.
  • trzinaalli
    16.03.2018 11:32
    "Człowiek ma wartość tylko wtedy, gdy jest zdrowy, silny i zadowolony z życia". Nie zawsze. Holokaust udowodnił, że wartość człowieka zależy nie od niego samego, ale od tego, w jaki sposób inni ludzie go oceniają. Dzisiaj już Holokaustu nie ma, ale są nadal sytuacje, kiedy jedni gardzą innymi.
    doceń 0
  • DNA
    17.03.2018 00:37
    Panie Tomaszu L, zgadzam się z Panem w sprawie nikłego zainteresowania tym, co w niedzielę robią ateiści i poganie, dorzucę jeszcze obojętnych religijnie czy wyznawców różnych religii. Zgadzam się również z Panem w kwestii problemu regulacji prawnej, ustawą, niedzielnych praktyk katolików. Właśnie ta ustawa podkreśla tę kuriozalną sytuację. I odnosząc się do początku wypowiedzi- ponieważ średnio interesuje nas co robią w niedzielę ci ateiści, poganie i pozostali, nie znajduję przeszkód, by pozwolić im pracować kiedy chcą. W niedzielę z ich pracy też korzystają ci, którzy nas nie interesują i z którymi nie łączy nas żadna więź religijna. Zatem dla kogo jest zakaz handlu w niedzielę? Ps. W Polsce ponad 90% mieszkańców przyznaje się do katolicyzmu. Naprawdę?

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji