GN 32/2018 Archiwum

Długie trwanie Marca

Po marcu 1968 r. władza o sprowokowanie studenckiego buntu oskarżyła „syjonistów”, co dało początek antysemickiej kampanii o fatalnych dla Polski konsekwencjach.

Nic nie zapowiadało dramatycznych wydarzeń, kiedy 8 marca 1968 r. na dziedzińcu Uniwersytetu Warszawskiego odbył się pokojowy wiec w obronie dwóch relegowanych studentów, Adama Michnika i Henryka Szlajfera. Kiedy jego uczestnicy zaczęli się rozchodzić, pod bramę główną zajechały autobusy z napisem „Wycieczka”. Ich pasażerami nie byli jednak turyści, lecz tajniacy, ormowcy i tzw. aktyw partyjny. Uzbrojona w pałki wataha, wspierana przez siły milicji, rzuciła się na studentów, bijąc, kogo popadnie i dokonując masowych zatrzymań. Wszystko odbywało się na oczach przerażonych mieszkańców Warszawy i zdumionego świata.

Kto podjął decyzję o użyciu siły wobec demonstracji, która właśnie się skończyła? Nie był to rządzący Polską od 1956 r. Władysław Gomułka, którego nie było wtedy w kraju. Jak się wydaje, nie brał w tym udziału także premier Józef Cyrankiewicz, polityk ostrożny, który nic by nie zyskał na awanturze. Historycy zgodnie wskazują, że wszystkie najważniejsze decyzje zapadały wówczas w otoczeniu ministra spraw wewnętrznych Mieczysława Moczara, lidera środowiska tzw. partyzantów, które wywołując burdy pod hasłami antysemickimi, próbowało przejąć władzę w kraju.

Dwie ojczyzny?

Wydarzenia marcowe są mocno osadzone nie tylko w realiach krajowych. W czerwcu 1967 r. Izrael w tzw. wojnie sześciodniowej pobił wielokrotnie liczniejsze armie Egiptu, Jordanii i Syrii, dozbrajane i szkolone przez doradców z bloku wschodniego. W odpowiedzi kraje socjalistyczne zerwały stosunki dyplomatyczne z Izraelem. 19 czerwca 1967 r. Gomułka zaatakował Polaków żydowskiego pochodzenia, cieszących się z sukcesu Izraela. Nazwał ich syjonistyczną V kolumną i zasugerował, że powinni opuścić kraj. „Stoimy na stanowisku, mówił Gomułka, że każdy obywatel Polski powinien mieć tylko jedną ojczyznę – Polskę Ludową”. W odpowiedzi Antoni Słonimski ironicznie pytał: „Ja rozumiem, że Polak może mieć tylko jedną ojczyznę, ale dlaczego to ma być Egipt?”.

  Wiec poparcia dla PZPR w Hucie im. Lenina. Kraków, marzec 1968 r.
Andrzej Piotrowski /pap
Przemówienie Gomułki rozpoczęło czystki w korpusie oficerskim. Oficjalnie nie atakowano Żydów, ale „syjonistów” bądź kosmopolitów. Choć wspólnota Polaków żydowskiego pochodzenia nie była liczna, ok. 25–30 tys. osób, zajmowała wysokie miejsce w hierarchii społecznej oraz była istotną częścią nomenklatury partyjnej. Część z tych ludzi miała na rękach krew polskich patriotów. Zajmowali kluczowe stanowiska w bezpiece, prokuraturze oraz sądownictwie w czasach stalinowskich. Po 1945 r. nigdy nie przeprowadzono otwartej debaty na temat relacji polsko-żydowskich z czasów okupacji i Holocaustu ani roli, jaką część społeczności żydowskiej odegrała w budowie komunizmu, czy miejsca, jakie zajęła w systemie władzy. Dodać trzeba, że przed 1968 r. dobrowolnie wyjechało na Zachód ok. 50 tys. polskich Żydów.

Nie tylko „partyzanci”

Rdzeniem układu, który przygotował Marzec 1968 r., chcąc w ten sposób doprowadzić do obalenia Gomułki, byli tzw. partyzanci, a więc środowiska byłych żołnierzy Armii Ludowej i Gwardii Ludowej, z których wielu później trafiło do bezpieki. Ich liderem był Mieczysław Moczar, właściwie Mikołaj Demko, komunista białoruskiego pochodzenia, funkcjonariusz bezpieki, sowiecki agent, od 1965 r. minister spraw wewnętrznych i rywal Gomułki w walce o władzę. W latach 60. ubiegłego wieku środowisko Moczara wysunęło propozycję porozumienia ponad podziałami „prawdziwych Polaków”. Warunkiem podstawowym była akceptacja realiów Polski Ludowej oraz dominacji Moskwy. Zarazem jednak ta propozycja dawała możliwość dowartościowania pierwiastków narodowych, spychanych na margines przez tzw. liberałów z otoczenia Gomułki. Bliscy „partyzantom” publicyści, jak Zbigniew Załuski, bronili tradycji romantycznej, sensu heroizmu i poświęcenia przed atakami obozu liberalnego. Wtedy Krzysztof Klenczon, syn żołnierza AK i podziemia antykomunistycznego, skomponował piosenkę „Biały krzyż”, która była pierwszym hołdem oddanym bohaterom podziemia w kulturze masowej.

Ważnym wsparciem dla Moczara było środowisko Bolesława Piaseckiego. Pax posiadał własne struktury w całym kraju i dysponował popularnymi mediami, które w 1968 r. odegrały ważną rolę w rozwijaniu antysemickiej histerii. Najważniejsze jednak dla „partyzantów” było wsparcie w szeregach średniego aktywu partyjnego. Bezideowi, najczęściej mało rozgarnięci karierowicze szczerze nienawidzili żydowskiej inteligencji, która w PZPR zawsze odgrywała istotną rolę. Przekonanie, że „Żydzi” blokują kariery „prawdziwym Polakom” było wśród nich powszechne. Oni także mieli się stać największymi beneficjentami antyżydowskich ekscesów w 1968 roku.

« 1 2 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji