Nowy numer 25/2018 Archiwum

Katolicyzm marzeń

Każdy katolik gdzieś tam ma Ewangelię – jak nie w sercu, to gdzieś.

Kolega do kolegi: – Mam jedno marzenie: żebym przestał pić.
– No to przestań.
– Ale co to za życie bez marzeń!

Jest taki rodzaj katolików, którzy podobnie traktują deklarowaną przez siebie wiarę: jak marzenie, które trzeba mieć, ale, broń Boże, nie wolno go spełnić. Mówią co prawda Bogu „przyjdź królestwo Twoje”, ale w głębi duszy dodają: „byle nie teraz”. Mówią wprawdzie „Bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi”, ale mają nadzieję, że chwilowo jednak bardziej w niebie niż na ziemi. – Bo na ziemi to my, Panie Boże, mamy specyficzne warunki. My tu aktualnie podążamy, a nie osiągamy – tłumaczą. – Nie można tak od razu, Panie Boże, obcesowo z Ewangelią wyjeżdżać. Ludzie mają różne przekonania, dlaczego mielibyśmy uważać je za gorsze od naszych? To przecież arogancja, więcej – to pycha twierdzić, że się wyznaje prawdziwą wiarę. Jak można coś komuś narzucać? Jak można twierdzić, że coś jest prawdą? Każdy ma swoją. No i nic, Panie Boże, nie jest czarno-białe, prawda? Życie składa się z odcieni szarości, czyż nie? Pozwól więc, że chwilowo jednak wstrzymamy się z tym Twoim królestwem, bo ono aktualnie byłoby nie na miejscu.

I tak to leci. Liczni katolicy prowadzą „dialog ze światem”, ale nie dla szerzenia Ewangelii, tylko dla samego dialogu. Nie głosi się tam prawdy Bożej, lecz celebruje nijakość i kadzi cudzym bożkom. A robi się to w imię laickiego dogmatu, że każdy ma swoją prawdę, a każda jest tyle samo warta.

Katolicy-marzyciele wolę Boga znają, ale jej nie uznają. Ot, choćby w parlamencie. Mamy tam znaczną większość zdeklarowanych katolików i wystarczyłoby jedno głosowanie, żeby aborcję posłać w diabły (czyli tam, skąd przyszła), ale nie – to jeszcze nie czas. Przyjdź, owszem, królestwo Twoje, ale przecież nie mówimy, że już, teraz. Mamy tu trochę pracy, ustawy czekają – zagospodarowanie przestrzenne, smog, takie rzeczy, rozumiesz, Panie Boże. My Cię chcemy, ale na razie nie przeszkadzaj, musimy przygotować grunt. A wtedy – bądź wola Twoja.

I tak słabnie zapał głoszenia Dobrej Nowiny – bo ona, zatopiona w sosie niemożności albo zagłuszona „wielością narracji”, przestaje wyglądać nie tylko na dobrą, ale nawet na jakąkolwiek nowinę.

Dawnych apostołów Europy zjedliby dziś sami katolicy – choćby za ścinanie świętych dębów. Bo to, po pierwsze, nieekologiczne, a po drugie nietolerancyjne.

I tak żyjemy marzeniami o prawdziwym chrześcijaństwie – a kościoły pustoszeją.

Nie całkiem jednak. Przed tygodniem słuchałem świadectw osób, z którymi byłem na weekendzie kursu Alpha. – Kiedy wróciłem do pracy, zawiesiłem na ścianie biura krzyż, bo mi czegoś brakowało – powiedział młody mężczyzna. Dwieście ludzi na sali zaczęło spontanicznie klaskać. Wiedzieli, o czym on mówi. Oni też spotkali Jezusa.

« 1 2 »
oceń artykuł
  • podaję nick
    01.03.2018 10:10
    Najciemniej jest pod latarnią. Piszecie że "Liczni katolicy prowadzą „dialog ze światem”, ale nie dla szerzenia Ewangelii, tylko dla samego dialogu...". To samo robią przedstawiciele Kościoła Katolickiego prowadząc dialog z protestantami, muzułmanami, żydami, itp. Nie chodzi im o nawracanie, bo prozelityzm jest grzechem, jak się niedawno dowiedzieliśmy. Dialog i towarzyszenie objęło też żyjących w ciężkim grzechu cudzołóstwa - bo nie trzeba już tych ludzi nawracać, tylko integrować. Zatem do kogo te zarzuty, panie Autorze, bo chyba niekoniecznie do zwykłych laików-katolików?
    doceń 11
  • TomaszL
    01.03.2018 10:24
    Ok, porozmawiajmy o znaczeniu kilku próśb tak często wnoszonych przez katolików do Boga.
    "przyjdź królestwo Twoje" - naprawdę pragniemy dziś aby świat w którym żyjemy teraz się skończył?
    "bądź wola Twoja..." - no i ilu katolików porzuci dziś wiarę odmówiwszy Ojcze nasz, bo nie spełniło się własne chciejstwo o które prosili, albo choćby ktoś umarł, a miał zostać ozdrowiony...
    "chleba powszedniego daj nam dzisiaj" - nie no poważnie, w końcu pracuje zarabiam, utrzymuję rodzinę... Tak wiele osiągnąłem, jest się czym chwalić.
    "odpuść nam nasze winy" - przecież miłosierdzie i te sprawy, ale czy na pewno ma być "jako i my odpuszczamy naszym winowajcom". Czy naprawdę katolicy chcą miłosierdzia od Boga w wersji jaką sami prezentują wobec bliźnich?

    ps. czemu ma służyć wieszanie krzyża w miejscu pracy?
  • Leo
    01.03.2018 10:57
    Tomaszu, modląc się "Przyjdź Królestwo twoje" nie wzywamy Boga, żeby już był koniec świata, tylko prosimy, żeby Jego królestwo było już tu na ziemi. A czemu ma służyć wieszanie krzyża w miejscu pracy? Co za pytanie! Czyżbyś uważał, że krzyż w przestrzeni publicznej nie ma żadnego znaczenia? Uważasz, że niepotrzebnie krzyże wiszą w szkołach szpitalach, w parlamencie? Zauważ też, że bohater tekstu mówi, że mu "czegoś brakowało". Ten brak jest znakiem działania w nim łaski, a krzyż jest dla niego przypomnieniem dawcy tej łaski. Naprawdę jesteś taki "otwarty", że powiedziałbyś mu, że błądzi?
    doceń 10

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji