GN 32/2018 Archiwum

Kościół przeciwko nacjonalizmowi

Oskarżanie Kościoła w Polsce, że promuje nacjonalizm czy nazizm, jest nieuczciwe i nie znajduje potwierdzenia w faktach. Nasz episkopat zdecydowanie przeciwstawia się takim zjawiskom.

Reportaż „Superwizjera” TVN ujawniający istnienie w Polsce neonazistów poruszył opinię publiczną. Przypomnijmy, że na nagraniu grupa osób – niektórzy przebrani w mundury Wehrmachtu – świętowała urodziny Adolfa Hitlera. Impreza odbyła się w maju ubiegłego roku na wzgórzu w lesie nieopodal Wodzisławia Śląskiego. Za dekoracje służyły czerwone flagi ze swastykami i podobizna Hitlera, a jej uczestnicy wychwalali rzekome osiągnięcia wodza III Rzeszy. Obrazy szokujące i słusznie wzbudzające oburzenie i powszechny sprzeciw. Ze wszystkich stron płynęły głosy potępienia, od polityków obozu rządzącego po opozycję, a także osoby publiczne. Pojawiły się postulaty zdelegalizowania Stowarzyszenia Duma i Nowoczesność, którego członkowie uczestniczyli w opisanym wydarzeniu.

Niestety, bardzo szybko problem ten został włączony w nurt głębokiego sporu politycznego między Zjednoczoną Prawicą a opozycją. Ta ostatnia stawia tezę, że w Polsce narodził się faszyzm z powodu postawy PiS, gdyż partia Jarosława Kaczyńskiego toleruje zachowania skrajnie nacjonalistyczne i niedostatecznie im się przeciwstawia. Obóz rządzący odpiera ataki. Minister spraw wewnętrznych w Sejmie poinformował posłów o działaniach władz przeciwko ruchom rasistowskim, wkrótce doszło do aresztowań „bohaterów” reportażu. Problem przeniósł się także na płaszczyznę ideo­logiczną. Środowiska lewicowe i liberalne oskarżają nurty prawicowe i konserwatywne w Polsce, że wyznawane przez nich idee prowadzą do zachowań nazistowskich. Przy okazji pojawiły się też oskarżenia wobec Kościoła katolickiego, że toleruje nacjonalizm, a nawet, że legitymizuje faszyzm. – Kościół długo przymykał oko na rasistowskie wybryki nie tylko ludzi mieniących się katolikami, ale także nacjonalizujących duszpasterzy – stwierdził Jarosław Makowski na portalu newsweek.pl. Jeszcze dalej idzie prof. Rafał Pańkowski, który w „Gazecie Wyborczej” stwierdza, że symbolika neonazistowska jest obecna podczas pielgrzymek kibiców na Jasną Górę, więc według niego takie symbole są „tolerowane i legitymizowane przez instancję kościelną”. Tezy te są dalekie od prawdy, dlatego nie można przejść nad nimi do porządku dziennego.

Potępienie nacjonalizmu

W Polsce niewątpliwie dochodzi do przypadków skrajnego nacjonalizmu, wręcz faszyzmu. Przykładem może być wydarzenie, które pokazał „Superwizjer”, ale także hasła odwołujące się do nazizmu podczas ostatniego Marszu Niepodległości czy rasistowska napaść na turecką dziewczynkę w Warszawie.

Choć skala tych patologii nie jest duża, a na pewno znacznie mniejsza niż w krajach Europy Zachodniej, to jednak odbijają się one szerokim echem w przestrzeni publicznej. Kościół katolicki w Polsce dostrzegł problem i zdecydowanie się takim zachowaniom przeciwstawił. W marcu ubiegłego roku episkopat wydał dokument społeczny pt. „Chrześcijański kształt patriotyzmu”. Znaczna jego część poświęcona jest zdecydowanej krytyce nacjonalizmu jako przeciwieństwa patriotyzmu. Polscy biskupi podkreślili, że nacjonalizm jest formą egoizmu. Przypomnieli przemówienie św. Jana Pawła II na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ w 1995 r., w którym przestrzegał on przed „szaleńczym nacjonalizmem głoszącym pogardę dla innych narodów i kultur”. „Nacjonalizm, zwłaszcza w swoich bardziej radykalnych postaciach, stanowi antytezę prawdziwego patriotyzmu i dlatego dziś nie możemy dopuścić, aby skrajny nacjonalizm rodził nowe formy totalitarnych aberracji” – stwierdził wówczas papież.

W dokumencie biskupi zwrócili uwagę, że nacjonalizm „ponad żywe, codzienne relacje z konkretnymi ludźmi, w rodzinie, w szkole, w pracy czy miejscu zamieszkania, przedkłada, często nacechowane niechęcią wobec obcych, sztywne diagnozy i programy polityczne. Różnorodność zaś kulturową, regionalną czy polityczną usiłuje zmieścić w jednolitym i uproszczonym schemacie ideologicznym”.

Głos biskupów jednoznacznie potępiający nacjonalizm pokazuje, że teza, jakoby Kościół wspierał tego typu nurty, jest nieprawdziwa. Wprost przeciwnie, Kościół nie tylko przeciwstawia się temu zjawisku w swoim nauczaniu, ale podejmuje również konkretne działania przeciwko nacjonalistycznym postawom wśród księży. Przykładem może być reakcja na antysemickie tezy ks. Jacka Międlara. Zgromadzenie, do którego należał, zakazało mu publicznych wypowiedzi, przeniosło go do innego miasta, a gdy ten nie podporządkował się decyzji przełożonych – suspendowało go, czyli zakazało wykonywania kapłańskiej posługi. W efekcie porzucił on kapłaństwo. Również biskupi bardzo stanowczo zareagowali na antysemickie wypowiedzi ks. Międlara. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki wyraził „zdecydowaną dezaprobatę dla wykorzystywania świątyni do głoszenia poglądów obcych wierze chrześcijańskiej”.

Patriotyzm to nie nacjonalizm

Oskarżenia wobec Kościoła o sprzyjanie nacjonalizmowi czy nazizmowi nie opierają się na faktach, lecz są efektem ideologicznych założeń, do których fakty są naginane. Według lewicy koronnym przykładem na rzekome sprzyjanie przez nasz Kościół rasizmowi są pielgrzymki kibiców na Jasną Górę czy treści, które można usłyszeć w Radiu Maryja. Tyle że te twierdzenia nie wytrzymują konfrontacji z rzeczywistością. Oskarżenia o antysemityzm toruńskiej rozgłośni powtarzane są jak mantra, ale fakty wskazują, że są fałszywe. Grupa socjologów z Uniwersytetu Warszawskiego pod kierunkiem prof. Ireneusza Krzemińskiego (znanego krytyka nurtów narodowych) badała w 2007 r. treści „Rozmów niedokończonych” i stwierdziła, że w przekazie rozgłośni widać pozytywny stosunek do mniejszości narodowych, pluralizmu i demokracji, a treści antysemickie w ogóle nie występują.

Także pielgrzymki kibiców są przedstawiane tendencyjnie. Rzeczywiście, w tym środowisku są tzw. kibole, którzy odwołują się do nacjonalizmu, ale oni na Jasną Górę nie wędrują. Solą w oku lewicy jest fakt, że kibice pielgrzymują pod hasłami patriotyzmu, a według niej patriotyzm jest źródłem nacjonalizmu czy rasizmu. Tymczasem Kościół uczy patriotyzmu i podkreśla, że miłość do ojczyzny wynika z przykazania miłości bliźniego.

W cytowanym dokumencie Konferencji Episkopatu Polski „Chrześcijański kształt patriotyzmu” czytamy: „Przede wszystkim pragniemy przypomnieć, że patriotyzm jest głęboko wpisany w uniwersalny nakaz miłości bliźniego. Międzypokoleniowa solidarność, odpowiedzialność za los najsłabszych, codzienna obywatelska uczciwość, gotowość służby i poświęcenia na rzecz dobra wspólnego, które ściśle łączą się z patriotyzmem, są zarazem realizacją orędzia zawartego w Ewangelii”.

Problem w tym, że współcześnie liberałowie i lewica w ogóle kwestionują istnienie państwa, a naród z definicji uważają za byt podejrzany. Odrzucają też pojęcie rodziny, twierdząc, że prowadzi do faszyzmu, podobnie jak sprzeciw wobec aborcji czy podkreślanie wartości ojczyzny.

Charakterystyczne dla tego sposobu myślenia są wypowiedzi prof. Marcina Króla, guru polskich liberałów (albo raczej neoliberałów, bo klasyczni liberałowie z pewnością od jego poglądów by się odcięli). W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” stwierdził on, że u podstaw totalitaryzmu leży antymodernizm, który w Polsce opiera się po pierwsze na „rodzinie jako ostoi społecznej” (stąd geje i lesbijki traktujemy jako „zarazę”), a po drugie – na sprzeciwie wobec aborcji, bo ponoć systemy totalitarne były antyaborcyjne (to nieprawda, bo Związek Radziecki jako pierwsze państwo na świecie zezwoliło na aborcję, w PRL była ona legalna, a w hitlerowskich Niemczech aborcja stanowiła element eugeniki). Wreszcie u podstaw polskiego totalitaryzmu leży według prof. Króla ojczyzna, bo jest traktowana jako silna wspólnota.

Oczywiście są też zarzuty wobec Kościoła o bierność i o to, że daje się wykorzystywać nacjonalistom, bo „pozwala skandować Bóg, Honor, Ojczyzna i hołubi kibolów na Jasnej Górze”. Przytaczam te momentami absurdalne twierdzenia, gdyż ujawniają one głębszy powód oskarżeń Kościoła o sprzyjanie faszyzmowi. Otóż dla neoliberałów wszystko, co nie pasuje do ich wizji świata, gdzie panuje ideologia gender, aborcja jest prawem człowieka, a społeczeństwo – zbiorem autonomicznych jednostek, których nic nie spaja, jest traktowane jak totalitaryzm. Stąd Kościół, który ma diametralnie inną wizję świata, jest oskarżany o promowanie faszyzmu.

Niedobrze, że debata na temat ekstremistycznych ruchów zeszła na tory polityczne i ideologiczne, co prowadzi do wzajemnych oskarżeń, a nie do szukania rozwiązań, jak się temu zjawisku przeciwstawić. Nieprawdziwe jest twierdzenie, że PiS patrzy przychylnym okiem na nacjonalizm, bo w rzeczywistości zawsze się od niego zdecydowanie odcinał, a problem rasizmu nie pojawił się teraz, lecz występował wcześniej, także za koalicji Platformy Obywatelskiej i PSL.

Przy okazji warto podkreślić, że skrajne ruchy nie występują tylko na prawicy, ale także na lewicy. Na przykład teraz toczy się proces dotyczący propagowania przez działaczy Komunistycznej Partii Polski systemu totalitarnego. O odradzaniu się komunistycznego totalitaryzmu mniej słyszymy, gdyż środki przekazu przez lata były zdominowane przez lewicowe formacje, które tych zdarzeń nie nagłaśniały.

Walczmy z ekstremistami

Fakty są takie, że na prawej i lewej stronie sceny politycznej tworzą się ekstremistyczne organizacje. Na szczęście jest ich mało i skupiają niewiele osób. Pojawianie się takich ruchów jest ceną, jaką płacimy za wolność i demokrację w naszym kraju. Rejestrując się, pokazują statuty, w których nie ma zapisów sprzecznych z prawem. Dopiero w trakcie działalności ujawniają totalitarne metody i praktyki działania. Tyle że ściganie takich zachowań jest żmudne i długotrwałe. Chcąc, aby Polska była wolna od organizacji i środowisk, które nawiązują do metod „czarnego” czy „czerwonego” totalitaryzmu, trzeba sprawnego państwa, szczególnie wymiaru sprawiedliwości, który takie zjawiska musi bezwzględnie ścigać i surowo karać. •

« 1 »
oceń artykuł
  • Thomy Nowak
    14.03.2018 12:00
    Kościół katolicki w Polsce stał się kościołem narodowym nie ma wiele wspólnego z kościołem rzymsko-katolickim czyli powszechnym. Jak tylko jakas feministka ogłosi się za aborcją to zaraz przedstawiciel episkopatu ma do tego zaraz potępiające uwagi ale na wypuszczony wśród Polaków antysemityzm, nienawiść do całego świata przede wszystkim naszych sąsiadów już nie. Czy ten kościół jest wiarygodny?
  • podaj nick
    14.03.2018 18:31
    "Polską opinie poruszyło istnienie neonazistów" chyba rozśmieszyło z daleka widać, że to jakiś pic na wodę szyty grubymi nićmi
    doceń 10
  • gosc
    15.03.2018 08:11
    "Choć skala tych patologii nie jest duża, a na pewno znacznie mniejsza niż w krajach Europy Zachodniej, to jednak odbijają się one szerokim echem w przestrzeni publicznej." Czyzby ??? Mieszkam w Europie Zachodniej i naprawde bardzo rzadko sie slyszy o takich "patologiach" , za to w Polsce ekscesy narodowcow sa juz prawie na porzadku dziennym . Takie tlumaczenie to po prostu klamstwo i robienie ludziom wody z mozgu.
    doceń 2
  • Jamci
    15.03.2018 09:59
    Episkopat wciąż wypowiada się w jakiś sprawach, a milczy nt. najważniejszej dla losów Kościoła - interpretacji Amoris Laetitia. Dlaczego tak się dzieje?

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji