Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Zmiany, nie rewolucja

O skróceniu kolejek do specjalistów, opłatach za leczenie i deklaracji wiary lekarzy mówi minister zdrowia Łukasz Szumowski.

Bogumił Łoziński: Jest Pan odporny na porażki?

Łukasz Szumowski: Nie ponoszę porażek. (śmiech) Oczywiście żartuję. Myślę, że reaguję na porażki jak każdy.

Pytam, ponieważ w urząd ministra zdrowia niejako wpisana jest porażka. Jeszcze żadnemu szefowi tego resortu po roku 1989 nie udało się skutecznie rozwiązać problemów systemu opieki zdrowotnej.

To nie w urząd ministra zdrowia jest wpisana porażka. Można powiedzieć, że w system opieki zdrowotnej są wpisane trudność i wyzwanie. Nigdzie na świecie nie ma idealnie działającego systemu ochrony zdrowia, natomiast trzeba starać się pomóc pacjentom przetrwać chorobę – i umożliwić leczenie – w sposób godny, bezpieczny i z jak najmniejszą ilością cierpienia.

Najczęściej wskazywanym przez pacjentów kłopotem służby zdrowia, wręcz symbolicznym, są bardzo długie kolejki, szczególnie do specjalistów czy po endoprotezę. Jak Pan chce rozwiązać ten problem?

W tej chwili kolejki po endoprotezę czy na zabieg usunięcia zaćmy zaczęły maleć, gdyż w końcu ubiegłego roku skierowaliśmy poważny zastrzyk finansowy tam, gdzie był najdłuższy czas oczekiwania. Efekty już są widoczne.

Jednak na wizytę do specjalistów, np. do endokrynologa, trzeba czekać ponad rok.

Niewątpliwie należy wzmocnić ambulatoryjną opiekę specjalistyczną, ale większość pacjentów powinna być leczona w ramach podstawowej opieki zdrowotnej, tzw. POZ. Oczywiście budowa takiego systemu wymaga czasu. Pacjenci są przyzwyczajeni do tego, że na koniec i tak o leczeniu decyduje specjalista. To powoduje większe obciążenie tych lekarzy, a więc wydłuża też kolejki. Tymczasem często wystarczy diagnoza lekarza POZ. Zapewniam, że są to świetnie wykształceni lekarze. Inny problem polega na tym, że bardzo wielu przewlekle chorych pacjentów leczy się w sposób długotrwały w poradniach specjalistycznych, tyle że to leczenie polega na kontroli i przepisywaniu tych samych leków, a to mogą robić lekarze POZ. Także pielęgniarki w przypadku przewlekle chorych mają prawo wypisywać recepty i trzeba to w większym stopniu wykorzystać.

Jak chce Pan wzmocnić ambulatoryjną opiekę specjalistyczną?

Trzeba uelastycznić pracę w tych poradniach i przyjrzeć się wycenom. Być może za niektóre porady trzeba więcej płacić. Potrzebny jest inny system kierowania na badania specjalistyczne. Teraz otrzymanie skierowania na takie badania wiąże się z wizytą u lekarza, a przecież pielęgniarka również w wielu przypadkach ma kompetencje do tego, by o takim skierowaniu zadecydować. W Polsce wykonuje się dramatycznie mało badań profilaktycznych, przez co pacjenci trafiają do leczenia już w zaawansowanych stadiach choroby. Zmniejsza to szanse na wyleczenie, powoduje więcej cierpienia i w konsekwencji jest droższe.

Lekarze niechętnie dają skierowania na badania profilaktyczne.

Dlatego potrzebne są systemowe rozwiązania, aby te badania były przeprowadzane. Być może powinny być większe środki przeznaczane właśnie na ten cel, których nie można by inaczej wykorzystać.

Pana poprzednik m.in. po to, aby zwiększyć dostęp do leczenia specjalistycznego, wprowadził sieć szpitali, które mają zapewnione finansowanie z Narodowego Funduszu Zdrowia. Czy to rozwiązanie zdaje egzamin?

Sieć szpitali jako rozwiązanie docelowe wydaje się dobrym pomysłem. Zostało ono jednak wprowadzone dopiero miesiąc temu, więc musimy poczekać z oceną. Sieć trochę systematyzuje przekazywanie środków, bo daje dyrektorom większą wolność w zakresie przesuwania pieniędzy wewnątrz szpitala, a jednocześnie wyeliminowała absurdalny system konkurowania co roku o kontrakty między jednostkami, które i tak muszą być w systemie. Na pewno koncepcję sieci szpitali można modyfikować.

Szpitale prywatne skarżą się, że nie dostały się do sieci, więc mogą upaść.

Część szpitali niepublicznych jest w sieci. Inne jednostki nie dostały się do niej, gdyż nie spełniały kryteriów. Na przykład nie chciały prowadzić jednostek, które są nieopłacalne, jak izby przyjęć. Dlaczego publiczne mają to robić, a prywatne nie? Ja jestem zwolennikiem konkurencji w tym obszarze niezależnie od formy właścicielskiej, ale niech to odbywa się na zdrowych, uczciwych zasadach.

Pojawiają się propozycje, aby usprawnić system zdrowia poprzez wprowadzenie opłat za niektóre usługi medyczne. Jaka jest Pana opinia na ten temat?

W dzisiejszym systemie nie jest to do końca możliwe, natomiast moim zdaniem można na ten temat rozmawiać. Jednym z punktów mojego programu jest przeprowadzenie ogólnopolskiej debaty o tym, co Polacy chcą otrzymywać za pieniądze, które płacą na zdrowie – czy przede wszystkim bezpieczeństwo i stabilność, czy raczej szybkość, a może jakość, albo czy rozważają w pewnych wyjątkowych sytuacjach współpłacenie.

Z góry można odpowiedzieć, że chcemy być leczeni bezpiecznie, stabilnie, szybko i na wysokim poziomie.

Wszystkich tych elementów naraz nigdzie nie daje się zrealizować, dlatego warto zastanowić się, na czym nam najbardziej zależy.

Kiedy lekarze zaczną tyle zarabiać, że nie będą wyjeżdżać za granicę z powodu zbyt małych dochodów?

Nakłady na zdrowie już wzrastają, w 2025 roku osiągną 6 proc. PKB. To jest gigantyczne obciążenie dla budżetu, które należy traktować jako inwestycję. Do tej pory żaden rząd nie zdecydował się na ten ruch, dopiero PiS inwestuje w zdrowie Polaków. Zwiększenie nakładów spowoduje wzrost zarobków lekarzy i innych osób zatrudnionych w służbie zdrowia. Równie duży problem mamy z brakiem pielęgniarek. Powstała luka pokoleniowa.

Jedną z przyczyn braku lekarzy jest zbyt mało uczelni medycznych. Dlaczego nie można otworzyć nowych?

Studia medyczne są jednymi z najdroższych i najbardziej skomplikowanych kierunków kształcenia. Aby wprowadzić wydział lekarski na uczelni, potrzebne są ogromne inwestycje, szpitale kliniczne, laboratoria. Do tego musimy pilnować odpowiedniego poziomu. Mam jednak nadzieję, że w niedługim czasie zostaną otwarte nowe wydziały. Na przykład przygotowuje się do tego UKSW, który jest uniwersytetem i ma podpisane międzynarodowe umowy, np. z włoską Polikliniką Gemelli.

Podpisał Pan „Deklarację wiary lekarzy katolickich”, która wskazuje zasady katolickiej bioetyki. Czy wartości, które zapisano w tym dokumencie, będą miały wpływ na Pana pracę jako ministra zdrowia?

System wartości każdego człowieka zawsze wpływa na decyzje, które podejmuje w życiu, dlatego trudno oczekiwać, że minister zdrowia nagle stanie się robotem niekierującym się żadnym systemem wartości. Gdyby zabronić sprawowania funkcji publicznych, bo ktoś jest katolikiem, to w Polsce zakaz taki objąłby ok. 90 proc. społeczeństwa.

Czy w związku z tym można się spodziewać, że podejmie Pan prace nad zmianą ustawy o in vitro, która zawiera rozwiązania sprzeczne z katolickim systemem wartości, np. dopuszcza zabijanie ludzkich zarodków?

Na razie nie planuję finansowania metody in vitro z budżetu, natomiast w tej ustawie są przepisy, które wymagają przyjrzenia się. Mam na myśli takie kwestie jak określenie możliwości transportu i wywozu ludzkich zarodków oraz handlu nimi, bo to nie jest do końca uregulowane.

A ludzkie zarodki powinny być zabijane, na co pozwala obowiązujące prawo?

Oczywiście, że nie powinny być. Gdyby procedura nie zakładała selekcji i mrożenia zarodków, to na pewno sprzeciw wobec in vitro byłby mniejszy.

W sejmowej komisji jest projekt zakazujący aborcji eugenicznej. Czy takie rozwiązanie powinno być wprowadzone?

W tej chwili nie ma stanowiska rządu w tej sprawie.

A Pana osobiste stanowisko?

Wypowiedziałem je, podpisując deklarację wiary.

Poprzedni ministrowie zdrowia realizowali poważne reformy, jak wprowadzenie Kas Chorych czy Narodowego Funduszu Zdrowia. Czy Pan też pracuje nad nową całościową koncepcją ochrony zdrowia, czy też będzie zmieniał tylko te elementy systemu, które źle funkcjonują?

Jestem realistą i wiem, że w czasie dwuletniej kadencji nie da się przeprowadzić całkowitej przebudowy systemu.

Przecież PiS jest przekonany, że wygra wybory parlamentarne i będzie rządził dalej.

Mówię o swojej kadencji. Po wyborach będzie utworzony nowy rząd. Mam kilka priorytetów, np. zmianę kształcenia lekarzy czy wprowadzenie zawodu asystentki medycznej, która zajmie się administracją i odciąży od biurokracji lekarzy i pielęgniarki. Chcę też uszczelnić system w zakresie kosztów zakupów jednostek medycznych czy wywozu leków. To są istotne zmiany, ale nie całkowita przebudowa. Natomiast jednym z moich ważniejszych celów jest przygotowanie już na przyszłą kadencję całościowych rozwiązań. Istotne jest to, w jaki sposób te rozwiązania powstaną. Wychodzę z założenia, że nie mam monopolu na wiedzę, i chciałbym, aby odbyła się rzetelna debata pacjentów, lekarzy, związków zawodowych, właścicieli szpitali, czyli np. samorządów, uczelni i ekspertów. Mam nadzieję, że wypracujemy dobre propozycje. •

Łukasz Szumowski

jest kardiologiem, profesorem nauk medycznych. Ukończył Akademię Medyczną w Warszawie. Od 1998 r. pracował w Instytucie Kardiologii w Warszawie-Aninie, gdzie kierował Kliniką Zaburzeń Rytmu Serca. W latach 2016–2018 był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego, od 2018 jest ministrem zdrowia. Jest członkiem wielu towarzystw naukowych, a także autorem lub współautorem ponad 150 prac naukowych. Ma 46 lat, żonę i czworo dzieci.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • polishwolf97
    10.03.2018 15:17
    Szkoda że za deklaracją wiary nie idzie właśnie postawa obecna właśnie rządu. ZATRZYMAJ ABORCJĘ dostało tyle ciosów kłamstwami i pogardą ze strony lewicy i totalnej opozycji. Również cierpi właśnie na tym wielu sprawiedliwych lekarzy którzy nie boją się sprzeciwiać kulturze śmierci ponieważ stają się kozłami ofiarnymi gdy tylko mogą objąć stanowisko konsułtantów itd. To zwiększa zagrożenie w przyszłości takie, że sprawiedliwi lekarze zostaną wyeliminowani z życia zawodowego i publicznego a kandydaci będą selekcjonowani ze względu na wiarę. Również deklaracja wiary oznacza też pracę na rzecz poprawy służby zdrowia a tym razem wszędzie są narzekania, nie wiadomo gdzie mieć lekarza POZ, dlugie kolejki nawet do 2019 roku, istnieje też to że w przypadku okulistyki ludzie nie będą mogli wyjść z kolejki poprzez niemieckie czy czeskie kliniki. Również sieć szpitali dyskryminuje wiele placówek czy pozbawia je możliwości rozwoju.
    doceń 0
  • Godzilla
    10.03.2018 17:08
    Drogi Redaktorze Łoziński, proszę podać zapis prawny, który zezwala na zabijanie zarodków, bo jako żywo czytam, czytam i jakby nie patrzeć obowiązująca ustawa zabrania niszczenia zarodków.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama