Nowy numer 50/2018 Archiwum

Nadzieja większa niż trauma

„Modlitwa o dobrą śmierć to trauma dla ośmiolatka” – to tytuł tekstu z "Gazety Wyborczej" (Magazyn Katowice, 29.12.2017). Autorka Magdalena Warchala zareagowała na skargę mamy chłopca, który uczestniczył w roratach w jednej z katowickich parafii.

Kuba był „smutny, małomówny, osowiały” – mówi mama. „Chodził smutny przez całe święta”. Powodem tej sytuacji, zdaniem mamy chłopca, było zadanie, które otrzymał na roratach „Pomódl się do św. Józefa o dobrą śmierć”. Autorka tekstu przywołuje wyjaśnienia Gabrieli Szulik, redaktor naczelnej "Małego Gościa Niedzielnego", który przygotował materiały na tegoroczne roraty poświęcone św. Józefowi. Szulik przypomina, że ten jeden roratni dzień był poświęcony św. Józefowi jako patronowi dobrej śmierci. Ten patronat wywodzi się stąd, że św. Józef według tradycji umierał otoczony miłością Maryi i Jezusa. Taki jest chrześcijański ideał „dobrej śmierci” – umierać blisko kochających osób i w przyjaźni z Bogiem, z Jezusem. Dziennikarka uznała jednak, że autorom materiałów roratnych zabrakło wyczucia, bo modlitwa o dobrą śmierć może wywoływać u dzieci lęk i smutek. „Bo skoro już teraz trzeba się o śmierć (tu autorka opuściła słowo „dobrą”, co jest kluczowe!) modlić, to może ona nadejdzie lada chwila? Może nawet jeszcze przed pierwszą gwiazdką i wigilią?” – dywaguje dziennikarka.

Tak się składa, że to akurat ja opracowywałem materiał na ten konkretny dzień roratni. Więc czuję się wywołany do tablicy. W pełni rozumiem to, że dla niektórych dzieci (dla dorosłych także) samo sformułowanie „dobra śmierć” może wydawać się dziwne. Rozumiem również, że „modlitwa o dobra śmierć” może uchodzić za rzecz szokującą. A jednak. Sądzę, że warto mówić dzieciom w mądry, wierzący sposób o śmierci. Zresztą, taką opinię wyraża w artykule psycholog („rodzice nazbyt chronią dzieci przed rozmowami o śmierci” - prof. Popiołek). Jaką śmierć chrześcijanie uznają za dobrą? Mówiąc najprościej, to taka śmierć, po której człowiek trafia do nieba (a co najmniej do czyśćca). Chrześcijaństwo bez eschatologii traci sens. Wierzymy, że Chrystus pokonał naszą śmierć. To jest podstawowa nadzieja, którą głosi Ewangelia. Śmierć staje się dobra dzięki Jezusowi. Ponieważ Józef umierał w obecności Jezusa został uznawany za patrona dobrej śmierci. Dziś dzieci w grach komputerowych czy w kreskówkach oglądają codziennie sceny śmierci, setki razy. Czy rozumieją, co to oznacza? Zapewne nie. Mały Kuba, który przeżył mocno śmierć swojej babci, zmierzył się może po raz pierwszy w życiu na serio z dramatem śmierci. I chyba nie chodzi tylko o to, by pomóc dziecku wyjść z emocjonalnego wstrząsu, ale to znakomita okazja do przywołania prawdy, że babcia poszła do Boga, że śmierć nie jest wcale końcem, ale początkiem nowego, lepszego życia. Że kiedyś się spotkamy w Domu Ojca i dlatego warto prosić o dobrą śmierć. Właśnie po to był ten odcinek rorat, by pomóc Kubie i jego mamie. Kto ma głosić tę nadzieję, jak nie wierzący rodzice, kto jak nie księża w Kościele czy katecheci na religii? Czy akurat na roratach? Trudno, mówiąc o św. Józefie, pominąć temat jego śmierci. Miał dobre życie, więc miał dobrą śmierć.

Przypomina mi się cudowna baśń Andersena o dziewczynce z zapałkami (nota bene cała jej akcja to metafora Bożego Narodzenia). Akcja toczy się w Wigilię. Tytułowa bohaterka umiera z zimna. „Ranek noworoczny oświetlił martwą postać trzymającą w ręku zapałki; z których garść, była spalona”. Ale zanim umarła zobaczyła swoją zmarłą babcię. „Babuniu – zawołała dziewczynka – o, zabierz mnie z sobą! (…) Babunia nigdy przedtem nie była taka piękna i taka wielka; chwyciła dziewczynkę w ramiona i poleciały w blasku i w radości wysoko, a tam już nie było ani chłodu, ani strachu – były bowiem u Boga”. Dobra śmierć, choć w same święta. Może za rzadko czytamy dzieciom baśnie Andersena?

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • Adam
    30.12.2017 07:53
    Wzór katolika: dziecko na Roraty i telefon do GW. 👍
    doceń 23
  • TomaszL
    30.12.2017 08:53
    Kiedyś śmierć była naturalna i dzieci (także te małe) wiedziały że śmierć jest normalnym elementem życia. Wielu umierało w domach, a jak nawet umarli gdzieś w szpitalu, to i tak przed pogrzebem ciało (w odkrytej trumnie) było w domu i od domu zaczynał się pogrzeb.

    Dziś dorośli boją się śmierci i tym samym ten strach przekazują swoim dzieciom. I rośnie nam kolejne pokolenie, dla którego śmierć jest tematem tabu, a jak ktoś już umrze to nagle jest wielki dramat. Ukrywany w kilkunastu minutach szybkiego, wstydliwego pogrzebu z urną z prochami.

    Współczuje wszystkim tym, co tak chronią swe dzieci przed mówieniem o śmierci i przed modlitwami o dobrą śmierć.
    doceń 30
  • Contral
    01.01.2018 21:22
    Mogło tak być, że dzieciak mocno się tym przejął. Bo tę dobrą śmierć odniósł do siebie. Innymi słowy uświadomił sobie, że kiedyś umrze. Ale taką traumę musi każdy z nas przeżyć co uważam za normalne. Jeżeli nie jako dziecko to jako dorosły, bo to jest niestety nasze ziemskie zadanie, przed którym nie uciekniemy.
  • Gość
    02.01.2018 19:42
    Chwila, bo nie rozumiem, 6-cio latek jest zbyt niedojrzały by pójść do szkoły (Elbanowscy!)), ale już 8-mio latek może w szkole modlić się o swoją, dobrą śmierć?

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy