Nowy numer 25/2018 Archiwum

Koleżeństwo do wymiany

Kiedy koledzy zamieniają się w klub oszczerców, najlepszym wyjściem może okazać się… zmiana kolegów.

Co ma zrobić Polska w sytuacji, gdy „caaała Europa” już wie, jak niedemokratycznym i nie rozumiejącym standardów europejskich jest krajem? Może na przykład jeszcze próbować przekonać kolegów, że to nie do końca tak, że trochę kolegów poniosło w ocenach, a w ogóle to za bardzo ulegli opinii innych kolegów i że się tak nawzajem nakręcali, że sami zaczęli w swoją narrację wierzyć. Można też – co chyba właśnie Polska robi – uznać, że koledzy błądzą, a ostatecznie to my mamy rację i racja sama się obroni, a i paru innych, bardziej solidarnych, kolegów stoi po naszej stronie i gdy przyjdzie co do czego – np. do głosowania ws. uprawnień w klubie – to krzywdy nie dadzą zrobić. Może za tym stać wiara, że w dalszej perspektywie to my będziemy wytyczać standardy kolegom, tylko aktualne koleżeństwo musi się trochę wykruszyć. Problem w tym, że gdyby przełożyć to na rzeczywiste relacje koleżeńskie – nie instytucjonalne, tylko realne, z życia – to ani pierwszy, ani drugi mechanizm nie ma sensu. Nawet nie o to chodzi, że nie działa, tylko że jest zupełnie bezcelowy. Bo w koleżeństwie realnym (o przyjaźni nie mówiąc) dziwacznie wygląda zarówno oszczerstwo lub też „mijanie się z prawdą” oraz wynikające z tego procedury nacisku na kolegów, jak i – z drugiej strony – próba radzenia sobie z tym poprzez „udobruchanie” kolegów lub też „przeczekanie” ofensywy.

W koleżeństwie realnym, gdy koledzy okazują się oszczercami i szkodnikami, zwyczajnie zmienia się kolegów. Nawet nie ze złości czy chęci odwetu, tylko z naturalnego poczucia własnej godności. Proste. Pytanie jednak, czy jest to równie proste na poziomie instytucji i struktur, które tworzymy. Odpowiedź spontaniczna brzmi: nie. Gdyby tak było, to by oznaczało, że wszelkie ludzkie przedsięwzięcia należy rozwiązywać w sytuacji, gdy dochodzi do konfrontacji, konfliktu interesów, a nawet pomówień. Dlatego chociaż koledzy z Unii robią naprawdę dużo, by w społeczeństwach europejskich, w tym w polskim, rosło pragnienie zmiany towarzystwa (pragnienie zrozumiałe), należy robić wszystko, by to nie do kolegów należało ostatnie słowo. I by zacząć nazywać unijne relacje takimi, jakimi rzeczywiście są: grą interesów, które najczęściej się wykluczają, ale przy odrobinie dobrej woli mają szansę się spotkać. Jeśli obowiązująca unijna nowomowa – jesteśmy kolegami, przyjaciółmi, wspólnotą (na warunkach Brukseli) – wygra, to nie zdziwmy się, jeśli w sondażach za rok czy dwa większość polskiego społeczeństwa rzeczywiście będzie chciała zmienić „kolegów”.

« 1 »
oceń artykuł
  • gregg84
    22.12.2017 11:36
    Panie redaktorze, osobiście dawno zastosowałem pańską radę i mogę stwierdzić, że pańskie konserwatywno-nacjonalistyczne środowisko już nie należy do grona moich kolegów (czy też jak pan woli: rodaków).
    Natomiast jestem niezmiernie ciekaw widoku waszych nowych kolegów :)
    doceń 31
  • Księgowy
    23.12.2017 15:53
    Jeśli ktokolwiek myśli poważnie o zmianie koleżeństwa UE (liderzy są z partii chrześcijańsko-demokratycznych i właśnie uruchomili art. 7), USA (prezydent republikański, a departament stanu oficjalnie przedstawił zastrzeżenia do tych zmian w Polsce), Kościoła Katolickiego (zmiany sądownictwa są przecież niezgodne z oficjalną Nauką Społeczną Kościoła) na jakieś inne to powinien się przynajmniej określić na jakie? (jest to faktem, że nie zaprotestowały np. Chiny, Rosja, Białoruś, czy Turcja).
    doceń 17
  • gość
    23.12.2017 16:18
    łunia z rozszerzeniem pomyślana jako neokolonia dla państw starej unii, po pierwsze bliżej niż stare kolonie, więc jako rynek zbytu lepiej, tania siła robocza bardziej cywilizowana można przenieść montownie i blisko, tani transport nazad, elity łatwe do przekupienia, koszty propagandy, że to wszystko dla dobra i postępu też relatywnie nie duże, kto myślał, że to było kiedyś koleżeństwo, albo z choinki urwany, albo żartował, wesołych świąt
  • Janusz
    25.12.2017 21:58
    Za dużo kombinowania. Unia jest czymś dobrym, tworzył ją między innymi kandydat na ołtarze. Polska powinna pozostać w UE, jeżeli chcą, mogą wystąpić Niemcy lub Francja. Trochę więcej wiary, tak na marginesie. Walka o UE jest walką szatana z Maryją o chrześcijańskie korzenie Europy. Różaniec w dłoń i niemożliwe stanie się, nie zależnie od zachowania Pańskich, czy innych kolegów.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji