Nowy numer 24/2018 Archiwum

Rewolucja bez ofiar

Największe sukcesy obecnego rządu nie zostały osiągnięte rewolucyjnymi metodami. Tam bowiem, gdzie są one stosowane, pojawiają się problemy.

W obozie zjednoczonej prawicy doszło w ostatnich miesiącach do poważnego pęknięcia. Jego istotę można streścić, formułując dwa skrajnie odmienne stanowiska. Według jednego, jeżeli ktoś całkowicie i bez żadnych wątpliwości nie popiera wszystkich działań obozu władzy, jest zdrajcą idei „dobrej zmiany” i broni patologii III RP. Według drugiego, jeśli ktoś nie wskazuje ewidentnych błędów czy patologicznych zjawisk w obozie władzy, działa na niekorzyść „dobrej zmiany”, bowiem tolerowanie negatywnych procesów może uniemożliwić gruntowną naprawę Polski.

Spór między tymi stanowiskami jest czasem opisywany w kategoriach konfliktu rewolucjonistów z ewolucjonistami, więc ja również będę posługiwał się tymi pojęciami. Doprecyzowując, rewolucjoniści to zwolennicy radykalnych działań, najczęściej niszczących to, co było, i budujących zupełnie nowe często skrajnymi metodami, które budzą wątpliwości co do ich legalizmu. Ewolucjoniści także uważają, że potrzebne są radykalne zmiany, ale metodami, których legalności nie da się podważyć. Pierwsi są zdecydowanymi przeciwnikami jakiegokolwiek dialogu z ludźmi inaczej myślącymi. Drudzy wprost przeciwnie, według nich należy jak najwięcej osób spoza zjednoczonej prawicy przekonać do swoich racji. Wbrew pozorom nie jest spór o metody; za tymi dwoma podejściami do rzeczywistości stoją różne wizje Polski. Czy da się je pogodzić?

Katalizator konfliktu

Te różnice były widoczne od początku powstania rządu zjednoczonej prawicy, którego skrzydła stanowi rewolucyjna partia Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry i ewolucyjne Porozumienie (poprzednio Polska Razem) Jarosława Gowina. Jednak nie prowadziły one do otwartego konfliktu. Momentem zapalnym stało się zawetowanie w lipcu przez prezydenta Andrzeja Dudę ustaw sądowych przygotowanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Część środowisk obozu władzy ostro skrytykowała prezydenta. Z drugiej strony pojawiły się głosy broniące głowy państwa.

Dość szybko debata przestała dotyczyć tylko decyzji prezydenta, przeradzając się w mocne oskarżenia wobec tej części prawicy, która go poparła.

Rewolucjoniści

Redaktor naczelny „Sieci Prawdy” Jacek Karnowski w jednym z komentarzy stwierdził, że prawica atakująca działania PiS z „satysfakcją” „kopie obóz rządzący”. Dalej diagnozował, że taka postawa wynika ze strategii przetrwania, koniunkturalizmu i chęci wykorzystania PiS do przejęcia władzy. – Część prawicy wykształciła specyficzną strategię przetrwania, która nakazuje stałe wysyłanie sygnałów do drugiej strony, że „my to nie na poważnie” albo „no, tak daleko to nie pójdziemy”, albo „my też nie lubimy Kaczyńskiego”. (...)Są ludzie, którzy Prawo i Sprawiedliwość w swojej głowie obsadzili w roli tarana, który zmiecie III RP, ale później sam padnie, by otworzyć drogę do władzy prawicy „oświeconej” – dowodzi na portalu „wPolityce”. W innym tekście, komentując rosnące poparcie dla PiS, stwierdził, że dzieje się tak, bo partia ta nie ogląda się na tzw. wyborców centrum.

Z kolei Stanisław Janecki w „Sieci Prawdy” zapisał część konserwatywnych publicystów, np. Rafała Ziemkiewicza, do tzw. symetrystów, czyli krytyków zarówno rządów PiS, jak i PO. Z publicystyczną swadą stwierdził, że ich postawa nie polega na obronie wyższych wartości, lecz jest „hipokryzją, samooszukiwaniem i karmieniem narcyzmu”.

Sposób myślenia rewolucjonistów dobrze oddaje też publicystyka redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” Tomasza Sakiewicza. W jednym z felietonów oskarżył prezydenta, że porzucił swoich wyborców. – Jeżeli Panu, Panie Prezydencie, ktoś podpowiada, że można wymienić elektorat albo zamydlić mu oczy, to szkodzi Panu – przestrzegał.

Ewolucjoniści

Wywołani do tablicy ewolucjoniści zdecydowanie odpierają ataki. Publicysta Łukasz Warzecha napisał o felietonie red. Karnowskiego, że jest to „zwykła agitka” mobilizująca przeciwko wszystkim tym, którzy widzą wady obecnej władzy. – Wzmacnia najgorszą, najbardziej szkodliwą tendencję do postrzegania każdego, kto odchyli się na milimetr od obowiązującej linii, jako oportunisty i szkodnika, na którego słowa nie należy baczyć. Wbija też obóz rządzący w pychę: jesteśmy jedynym możliwym rozwiązaniem, nikt nie ma prawa nas krytykować, nie ma dla nas alternatywy, więc nie musimy się starać. Nie musimy tworzyć rozwiązań uniwersalnych, dobrych dla państwa w każdych okolicznościach. Nikt nas z tego nie będzie rozliczał – analizował Ł. Warzecha na portalu Do Rzeczy.

Ewolucjonistów bronił też Piotr Zaremba w „Teologii Politycznej Co Tydzień”, zarzucając publicystom bezkrytycznie broniącym działania władzy, że „smakują w odwecie, a on nie jest dobrym doradcą. I rezygnują z podstawowych wartości, takich jak przestrzeganie standardów, kiedyś deptanych przez drugą stronę”.

Warto zwrócić uwagę na wywiad, jakiego tygodnikowi „Sieci Prawdy” udzielił w listopadzie prof. Andrzej Nowak. Będąc zdecydowanym wrogiem rewolucji, podkreślił, że jeśli chcemy działać w sposób rewolucyjny, to skutki tego kiedyś do nas wrócą i sami zostaniemy tak potraktowani. Tłumaczył też, że nie można delegitymizować praw ponad połowy naszych obywateli, dlatego że myślą inaczej niż PiS.

Mądra rewolucja

Kto w tym sporze na prawicy ma rację? Czy te dwie postawy da się pogodzić? Nie będę ukrywał, że bliższa mi jest postawa ewolucjonistów, nie znaczy to jednak, że nie doceniam radykalnych postaw, które czasem są potrzebne.

Głębokich zmian wymagają niemalże wszystkie sfery funkcjonowania państwa. Aby je przeprowadzić, potrzebne są radykalizm, siła, zdecydowanie. Te cechy posiadają tacy ministrowie jak np. Zbigniew Ziobro. Należy docenić determinację, z jaką dąży do celu. Ale jednocześnie proponuje rozwiązania (oczywiście nie wszystkie), które budzą zastrzeżenia także zwolenników programu zjednoczonej prawicy. Do tego tzw. reformy ustrojowe przeprowadza PiS w pośpiechu, bez szerszych konsultacji. Takie metody prowadzą nie tylko do konfliktów, lecz przede wszystkim wykluczają część społeczeństwa z uczestnictwa w debacie na temat naprawy państwa.

O tym, do jakich opłakanych skutków prowadzi rewolucyjny zapał bez żadnych hamulców, świadczy przykład programów informacyjnych w telewizji publicznej, które, niestety, mają charakter propagandy, co sprawia, że ich wiarygodność gwałtownie maleje.

Redaktorzy Karnowski i Sakiewicz poruszają kwestię elektoratu. Otóż „twardy” elektorat PiS oscyluje wokół 30 procent. Od wyborów stale rośnie, osiągając przed prezydenckimi wetami 40 procent. Wzrost ten jest z pewnością wynikiem prospołecznej polityki rządu. Jednak po wetach prezydenta poparcie wzrosło do 45 proc., a ponad 70 proc. badanych uznało, że Andrzej Duda miał rację, odrzucając ustawy sądowe PiS. Wniosek z tego jest taki, że PiS nie uzyska w następnych wyborach samodzielnej większości bez elektoratu centrowego.

Problem nie dotyczy tylko formy. Ma rację prof. Nowak, mówiąc, że reformując państwo, nie można wykluczać ludzi inaczej myślących niż PiS, bo Polska jest dla wszystkich.

Rodzi się pytanie, czy można skutecznie wprowadzać zmiany ewolucyjne. Program 500 Plus jest osiągnięciem na skalę historyczną. Choć jego ideę można określić jako rewolucyjną – przełamuje bowiem główny dogmat liberalizmu, że obywatel musi sobie radzić sam – został wprowadzony w sposób niewzbudzający kontrowersji. Podobnie inne wielkie osiągnięcie rządu: uszczelnienie ściągalności podatków i w ogóle świetny stan gospodarki – z działaniami rewolucyjnymi wiele wspólnego nie ma.

Przykładem udanych konsultacji są prace ministra nauki nad nową ustawą o szkolnictwie wyższym, które trwały dwa lata i objęły bardzo szerokie grono osób, których zmiany dotyczą.

Moim zdaniem największe sukcesy tego rządu zostały osiągnięte metodami pokojowymi, dzięki szukaniu poparcia dla działań służących dobru wspólnemu i przeprowadzaniu gruntownych, wręcz rewolucyjnych zmian, ale bez „ofiar”.•

« 1 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji