Nowy numer 24/2018 Archiwum

Wielka siostra

Dziecko odebrane rodzicom z powodu zawiadomienia złożonego przez pielęgniarkę szkolną? Takie sytuacje mogą się zdarzyć, jeśli wejdzie w życie Ustawa o zdrowiu dzieci i młodzieży.

Powrót dentystów do szkół – to było jedno z wyborczych haseł PiS. Ministerstwo Zdrowia zaprezentowało założenia ustawy, która ma przywrócić funkcjonowanie gabinetów dentystycznych w szkołach. Jednak proponowane przepisy zmieniają także zasady pracy szkolnych pielęgniarek i higienistek w sposób, który niepokoi rodziców. – W świetle tej ustawy pielęgniarka staje się dla rodziny oficerem prowadzącym – alarmuje Karolina Elbanowska z fundacji Rzecznik Praw Rodziców. – Wiele jest w niej odniesień do kontrowersyjnej ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

Pielęgniarka prowadząca

Według ministerialnych danych na pielęgniarkę pracującą na pełny etat przypada średnio 880–1100 dzieci. Rodzice donoszą o sytuacjach, kiedy nie ma komu zająć się uczniem, który np. skręcił nogę na lekcji WF. System opieki zdrowotnej nad uczniami szwankuje i wymaga reformy. Jednak plany ministerstwa to nie tylko zatrudnienie większej liczby pielęgniarek i higienistek, ale i nadanie im uprawnień, których dotychczas nie miały. Według założeń ustawy będą one sprawdzać, czy rodzice we właściwy sposób opiekują się swoimi dziećmi. „Do zadań pielęgniarki należy: monitorowanie realizacji zaleceń lekarza i lekarza dentysty; podejmowanie interwencji w przypadku, gdy zalecenia lekarza i lekarza dentysty nie są realizowane we wskazanych terminach; kontakt z gminnym ośrodkiem pomocy społecznej, powiatowym centrum pomocy rodzinie lub zespołem interdyscyplinarnym na rzecz przeciwdziałania przemocy domowej” – czytamy w dokumencie. Rzecznik MZ Milena Kruszewska podkreśla, że pielęgniarka ma współpracować z rodzicami. – Zakłada się, że współdziałanie personelu z rodzicami będzie koncentrowało się na wspieraniu rodziców, stosownie do zgłaszanych przez nich potrzeb, oraz przekazywaniu wiedzy służącej najpełniejszemu zagwarantowaniu prawidłowego rozwoju dziecka – podaje rzecznik ministerstwa.

W założeniach ustawy mowa jednak nie o współpracy z rodzicami, ale o informowaniu ośrodka pomocy społecznej. – Nad głowami rodziców tworzy się system nadzoru i kontroli – komentuje Karolina Elbanowska. Do Telefonu Wsparcia Fundacji Rzecznik Praw Rodziców trafia wiele spraw pokazujących patologie działania urzędów. Jak mówi Karolina Elbanowska, jednym z najjaskrawszych przypadków z ostatniego roku jest sprawa odebrania dwojga dzieci matce z podwarszawskiego Łaźniewa. Babcia dzieci zgłosiła się do ośrodka z prośbą o pomoc. Starsza kobieta liczyła na to, że jej córka dostanie asystenta do pomocy przy dzieciach. Zamiast tego wieczorem w mieszkaniu pojawili się pracownicy opieki społecznej z policją i wyrwali z rąk matki maluchy, z których młodszy miał dwa miesiące.

Pomysł, by pielęgniarka kontrolowała wypełnianie zaleceń lekarskich, jest wątpliwy także z innego powodu. Nie wiadomo, jak właściwie miałaby ona sprawdzać, czy np. rodzice podają dziecku przepisane leki.

Odtajnione dane

Zastrzeżenia budzi też to, w jaki sposób traktowane będą dane dotyczące stanu zdrowia małych pacjentów. Dotychczas szkolne gabinety nie przechowywały dokumentacji medycznej uczniów. Jeśli potrzebne były wyniki badań albo bilanse dziecka, rodzice musieli je przynieść pielęgniarce. Teraz będzie mogła ona dostać informacje od lekarza z przychodni. Ma też uczestniczyć w spotkaniach rady pedagogicznej i składać dyrektorowi szkoły raporty dotyczące stanu zdrowia uczniów. – W teorii mają to być rozmowy dotyczące statystyk, ale trudno sobie wyobrazić, żeby higienistka mówiła, że 7 proc. uczniów w 3b ma wszawicę. Powie raczej, że wszawicę ma Jaś Kowalski – zauważa Karolina Elbanowska.

– Proponowane rozwiązania legislacyjne nie wprowadzają żadnych zmian w obszarze przetwarzania i udostępniania danych wrażliwych o stanie zdrowia – odpowiada Milena Kruszewska. – Prawo pacjenta do zachowania w tajemnicy przez osoby wykonujące zawód medyczny gwarantuje ustawa. Pielęgniarka albo higienistka szkolna oraz lekarz podstawowej opieki zdrowotnej i lekarz dentysta, którzy sprawują opiekę zdrowotną nad dziećmi i młodzieżą, są zobowiązani do zachowania tajemnicy.

Jednak Naczelna Rada Lekarska zwraca uwagę, że dostęp do danych medycznych uzyskają osoby, które nie są objęte tajemnicą lekarską – dyrektorzy. W swojej opinii NRL podkreśla, że w założeniach ustawy nie określono, w jaki sposób pracownicy szkół mieliby przestrzegać tajemnicy lekarskiej czy pielęgniarskiej.

Plusy dodatnie

Plany zwiększenia liczby pracowników czuwających nad zdrowiem uczniów nie budzą kontrowersji. Także pomysł przywrócenia gabinetów dentystycznych w szkołach ma więcej zwolenników niż przeciwników. Badania epidemiologiczne z ostatnich lat, które przytacza PAP, wykazują, że ponad połowa polskich trzylatków ma próchnicę – średnio dwa zęby z ubytkami. Z wiekiem jest coraz gorzej. Wśród 18-latków odsetek osób z ubytkami wynosi 90 proc. Stomatolodzy pracujący w szkołach mają pomóc w walce z tym zjawiskiem. Tam, gdzie placówka jest zbyt mała, by otworzyć gabinet, mają docierać dentobusy, czyli samochody wyposażone w sprzęt medyczny. Do końca roku resort ma kupić 16 takich pojazdów.

Fundacja Rzecznik Praw Rodziców zwraca jednak uwagę, że medal ma i drugą stronę. W założeniach ustawy zapisano: „Świadczenia lekarza dentysty finansowane są jako kwota za określony rodzaj świadczenia. (...) Projekt założeń nie wprowadza w tym zakresie zmian w obecnym stanie prawnym, zatem nie powstaną z tego tytułu skutki finansowe”. Innymi słowy, pieniędzy na dentystów będzie tyle samo co wcześniej. Ułatwieniem dla uczniów może być to, że zamiast w przychodni stomatolog będzie przyjmował w szkole. Jednak poziom usług nie zmieni się. Tymczasem NFZ nie refunduje tzw. białych (światłoutwardzalnych) plomb powyżej trzeciego zęba.

Zdaniem Karoliny Elbanowskiej warunki higieniczne w szkołach wymagają poprawy, ale zmiany zaczęto od niewłaściwej sprawy. – W szkołach nie ma często wody pitnej, dzieci zaczynają naukę nawet o 14.00, na przerwę obiadową musi wystarczyć 20 minut, a jedzenie z cateringu jest często zimne. To są prawdziwe problemy – wylicza. – Pielęgniarka w szkole? Dobrze, ale nie takim kosztem.•

« 1 »
oceń artykuł
  • ghjkl
    04.12.2017 10:50
    Na NFZ to ja chcą-niechcąc muszę płacić, ale nikt nie zmusi mnie do korzystania z jego usług, jak wole prywatne. Prawa pacjenta pozwalaja leczyc się prywatnie, wręcz nie zgadzac z diagnoza lekarza, zmienic lekarza, wybrać terapię, a nawet z niej zrezygnowac. Jak ma sie to w odniesieniu do dzieci i praw rodzicielskich naprawde nie mam pojecia. Ale minister zdrowia na pewno nie może mi nakazac raportować szkolnej pielęgniarce u kogo leczę moje dziecko, jakie ono leki przyjmuje, bo to system policyjny !
    doceń 13
  • niewiasta
    03.01.2018 20:24
    W swoim profilu pacjenta można podobno sprawdzić wszystkie swoje wizyty w ramach NFZu, wszystkie zrealizowane recepty. Jeśli NFZ udostępni te dane pielęgniarce szkolnej, dyrektorowi i gronu pedagogicznemu, rodzic nic nie będzie musiał zgłaszać. Wszystko będzie w systemie.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji