Nowy numer 24/2018 Archiwum

Dlaczego Józef?

W czasach kryzysu małżeństwa, promocji genderyzmu, erotyzmu i egoizmu, Józef ukazuje ideał mocnego mężczyzny wiernego Bogu, Małżonce i ojcostwu. Nie wymądrza się, ale robi, co trzeba.

Początkowo myśleliśmy w redakcji o opracowaniu materiałów roratnich o św. Stanisławie Kostce, ponieważ w przyszłym roku przypada 450. rocznica jego śmierci. Jednak św. Józef swoimi sposobami pokornie upomniał się o siebie.

Ani macho, ani pantoflarz

Postać św. Józefa z wielu powodów jest dziś aktualna i zasługuje na promocję. Wbrew słodkawym wizerunkom Józef to bardzo mocny mężczyzna. Mocny nie w gębie, ale w czynie. Jego świętość rzuca potężne wyzwanie dominującym nurtom współczesnej kultury. Dlaczego? Bo genderowa i homoseksualna ideologia agresywnie neguje męskość i kobiecość jako podstawowe powołania. A Józef to mężczyzna z krwi i kości. Jego życiową karierą było, zgodne z Bożym wezwaniem, stanie u boku ukochanej kobiety i ojcowanie Jezusowi. Druga rzecz – jesteśmy dziś świadkami osłabienia rodziny. A św. Józef jest jej strażnikiem. On sam przeżył pokusę odejścia, ale z Bożą pomocą pokonał ją. Kolejna sprawa – kryzys ojcostwa. A Józef to wzór ojca. Promieniuje ojcostwem w imieniu samego Boga Ojca. Wyśmiewa się dziś takie cnoty jak czystość, wierność, pracowitość (zaprzeczenie karierowiczostwa) czy pokora (zgoda na pozostawanie w cieniu osób ważniejszych). Józef ze swoją wyjątkową relacją wobec Maryi, ze swoimi „miękkimi” cnotami, drażni i niepokoi, ale zarazem pociąga i inspiruje. Nie jest ani typem macho, ani zniewieściałym pantoflarzem. Dodajmy jeszcze, że Józef jest patronem ludzi ciężkiej pracy, a zarazem patronem modlitwy kontemplacyjnej, czyli jest ilustracją hasła „Ora et labora”. Uznano go wreszcie za patrona dobrej śmierci, bo jak głosi tradycja, umierał w obecności Jezusa i Maryi. Ten ostatni patronat ma również posmak kontrkulturowy. Śmierć została odarta dziś z majestatu. Nurty eutanazyjne głoszą, że śmierć godna to taka bez bólu i na własne życzenie. A Józef patronuje sztuce mądrego, godnego człowieka umierania, w pojednaniu z Bogiem, z nadzieją, razem ze Zbawicielem.

Nic nie mówiąc, mówi wiele

Na kartach Ewangelii nie wypowiada ani słowa. Pojawia się zaledwie w kilku ewangelicznych epizodach. Gra rolę drugoplanową w dramacie Wcielenia (choć także za rolę drugoplanową można dostać Oscara!). Kilka krótkich biblijnych wzmianek o Józefie pozwala zrekonstruować duchowy profil jego świętości. Dobrym przykładem tego jest książka „Dom Józefa” o. Augustyna Pelanowskiego. Autor odczytuje świętość Józefa w kontekście współczesnym. Zauważa na przykład, że biblijne słowo tekton, tłumaczone zwykle jako „cieśla”, może oznaczać także „budowniczego”. Józef z pewnością pracował z drewnem, ale w metaforycznym sensie był „budowniczym” domu – Domu, z którego wyszedł Jezus. Czy zadaniem każdego mężczyzny nie jest bycie budowniczym domu? I nie chodzi o willę z basenem, ale o przestrzeń miłości, bezpieczeństwa, więzi, ochrony słabszych, która pozwala rosnąć człowiekowi.

Kiedy w narzeczeńską, ale już ślubowaną sobie miłość Józefa i Maryi wkroczył Bóg, wszytko się zmienia. Józef musi stoczyć bitwę z sobą samym. Gdy dowiaduje się, że Miriam oczekuje dziecka, zamierza ją zostawić. Przeżywa najczarniejszą noc w życiu. Dlaczego rozważał porzucenie narzeczonej? Czy wiedział, czyje dziecko nosi ona pod sercem? Bóg rozjaśnił sytuację Józefowi. Anioł mówi: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło” (Mt 1,20). Józef dostał więcej światła, ale to on musiał podjąć decyzję.

Żeby postać św. Józefa nam zaświeciła, musimy przełożyć tę niepowtarzalną sytuację na konkret naszego życia i powołania. Każdy z nas ma swoją noc, czyli takie sytuacje, które nas przerastają. Gdy nie widzimy dobrego rozwiązania, a boimy się trochę o siebie, trochę o innych. I w głowie świta myśl, że najlepiej usunąć się z życia tych, z którymi jesteśmy związani, że niby tak będzie lepiej. Które z małżeństw nie przeżywało podobnych rozterek? Każde powołanie doświadcza pokusy odejścia. Powody są raczej mniej pobożne, ale istota jest ta sama. Wydaje się nam, że nie damy rady ciągnąć dalej jakiejś relacji i toczymy walkę z ciemnościami własnego serca.

„Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański” (Mt 1,24). To było przebudzenie z koszmaru niepewności, wyjście z kręgu podejrzeń, pokonanie zwątpienia w sens bycia razem. Józef potrzebował pomocy z nieba, aby podjąć dobrą decyzję. A o ileż bardziej takiej pomocy łaski Bożej potrzebujemy my, ludzie słabsi zapewne niż Józef! Bóg nie chce rozbitych rodzin, samotnych matek bez ojców. Bóg chce, by dziecko wzrastało otoczone potrójną miłością: wzajemną miłością małżonków oraz miłością ojca i miłością matki. Rozterki Józefa wskazują na aktualność jego wzoru i jego misji orędownika. Każdy związek ma swoje ciemne noce, ale Bóg wzywa: „nie bój się”, „weź do siebie” tę/tego, którą/którego chcesz odrzucić.

Patron walki o czystość

Na kartach Ewangelii widzimy Józefa, który stoi u boku swej żony, jest z nią i jest ojcem dla Jezusa. Tylko tyle i aż tyle. Bez fajerwerków, bez rozgłosu, w zwyczajności. Józef nie napisał traktatu o życiu rodzinnym, encykliki o pracy czy ojcostwie. A przecież jego życie ukryte w Ewangelii Dzieciństwa Jezusa promieniuje męską miłością, czułą i silną zarazem.

Tradycja Kościoła zawsze podkreślała, że Józefa i Maryję łączyła autentyczna miłość małżeńska, ale zarazem pozostawali oni związkiem dziewiczym. Byli dla siebie małżonkami, a zarazem pozostawali „bezżenni dla królestwa Bożego”. Jak to pojąć? Maryję i Józefa łączył Jezus, czyli wcielony Bóg. Czy nie jest tak, że ich dom był przedsmakiem nieba, o którym Pan powie, że „nie będą się tam żenić ani za mąż wychodzić”? Kto może pojąć, niech pojmuje. A kto nie pojmuje, niech nie szydzi. Józef jest wezwaniem do panowania nad pożądliwością. Ileż małżeństw cierpi z powodu braku ładu w sferze seksualnej. Nie zawsze chodzi o zdradę, ale także o przedmiotowe traktowanie współmałżonka w łóżku. Józef ze swoją czystością to jeszcze jedno wyzwanie rzucone kulturze naznaczonej pornografią i erotyką „wyzwoloną” od odpowiedzialności, małżeństwa i płodności. Może być patronem zniewolonych seksem czy pornografią, patronem walczących o czystą miłość.

Józef ukazuje drogę mocnego, Bożego życia głównie mężczyznom, ale przecież nie tylko. Powiedziałbym, że świętość kobiety i mężczyzny jest jakoś od siebie zależna. Często obok świętego faceta stoi święta kobieta i oboje wspierają siebie na drodze wiary. Józef i Maryja to pierwsza z takich świętych par. Ten tekst to tylko pobieżne, szybkie wyliczenie „walorów” św. Józefa. Tegoroczny Adwent będzie, ufam, okazją do odkrycia kolejnych. •

« 1 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji