Nowy numer 47/2019 Archiwum

Kosmosy pani Krystyny

Nie jest typem gwiazdy. Skromna, delikatna. A ma błyszczące dobrym światłem życie.

Urodziła się w Mielcu, lecz od czasów studiów mieszka w Krakowie. Szmat czasu. Starczyło na skończenie astronomii, pracę, pokochanie i adoptowanie niepełnosprawnego dziecka. I ukochane podróże. Dziś pani Krystyna Szczecińska jest osobą spełnioną i szczęśliwą. W wolnych chwilach rozmawia na portalach społecznościowych z kobietami takimi jak ona: bez drugiego chromosomu X.

Zespół nieprzeszkadzający

Gwiazdy to zawsze była jej pasja. Stąd wybór studiów: astronomia na UJ. – Byłam dobra z przedmiotów ścisłych. Ponieważ jednak w pracy naukowej i nauczycielskiej się nie widziałam, pod koniec studiów przekwalifikowałam się na informatyka i wiele lat pracowałam w tej branży – opowiada pani Krystyna. – Astronomia jednak to nadal moja pasja.

Czy ukończenie astronomii przez kobietę z zespołem Turnera to... kosmos? Niekoniecznie. Panie z tą wadą genetyczną najczęściej dobrze radzą sobie w życiu. Niektóre borykają się z problemami zdrowotnymi, takimi jak zaburzenia pracy tarczycy, czasem serca. Pani Krystyna prócz tego, że jak wszystkie turnerki jest bezpłodna i dość niska, nie skarży się na zdrowie. – Jak na turnerkę to wręcz jestem wysoka – uśmiecha się. – Mimo że hormonów wzrostu nie brałam. W czasie gdy byłam młodą dziewczyną, jeszcze się ich nie podawało. Zresztą wtedy w ogóle nie było za dużo wiadomo na temat mojej wady. Może to i dobrze...

Jej wada genetyczna na jaw wyszła stosunkowo późno, gdy pani Krystyna była już nastolatką. – Mocno opóźnione dojrzewanie zaniepokoiło matkę, która zaprowadziła mnie do lekarza. Zrobili mi badania. W końcu padła diagnoza: zespół Turnera. Dowiedziałam się, że będę raczej niska i że nie będę miała dzieci. Nikt nie robił wtedy z tego wielkiej tragedii, nie poczułam się „gorsza” czy „inna”.

Życie toczyło się nadal. Zespół Turnera okazał się zespołem nieprzeszkadzającym w codziennym życiu. Pani Krystyna ukończyła studia, rozpoczęła pracę. Przed trzydziestką postanowiła jednak, że wbrew lekarskiemu „nie będziesz miała dzieci” zostanie matką.

Matka z wyboru

– Wiedziałam, że nie będę mogła mieć biologicznych dzieci. Zaczęłam zastanawiać się nad adopcją – wspomina pani Krystyna. – Odwiedzałam jeden z domów dziecka. Ponieważ byłam i jestem osobą samotną, nie dawano mi szans na adopcję zdrowego dziecka. Ale to nie był problem.

W domu dziecka pani Krystyna poznała malutkiego chłopca. Był niepełnosprawny. Nie chodził. – Mówili mi też, że intelektualnie coś z nim nie tak...

Nie przeraziła się i nie zniechęciła. Przez rok odwiedzała malucha, w końcu zdecydowała się na kolejny krok. – Postanowiłam Grzesia adoptować.

Otoczenie reagowało bardzo różnie. Niektórzy mówili wprost: „A po co ci to? Przecież to kosmos: sama chora i bierze chore dziecko”. Inni z troską pytali: „Poradzisz sobie?”.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • czytelniczka
    30.10.2017 09:14
    wspaniałe. dziękuję.
    doceń 3
  • m
    30.10.2017 11:38
    :-)
    doceń 1
  • Gość
    30.10.2017 16:30
    Sympatyczna kobieta itp. ale może nich nie propaguje ciemnoty jako pozytywu bo to czysta głupota co mówi cyt.: "Zresztą wtedy w ogóle nie było za dużo wiadomo na temat mojej wady. Może to i dobrze..."
  • katy
    30.10.2017 17:28
    Super!
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama