W gorzowskiej katedrze trwała wieczorna Msza św. Po zakończonym kazaniu do celebransa podbiegła kobieta i szepnęła mu coś do ucha. Następnie do zakrystii wbiegł mężczyzna, a za nim policjanci informujący o dymie unoszącym się z wieży. Przeprowadzono ewakuację wiernych, wszystko odbyło się bez paniki i nikt nie ucierpiał. 1 lipca o godz. 19.30 na miejscu pożaru pracowało już 20 jednostek straży pożarnej i przyjeżdżały następne. Języki ognia wydobywały się z wieży najważniejszego z kościołów diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. Szok mieszkańców był ogromny, wielu stało, wpatrując się w płonący symbol Gorzowa ze łzami w oczach.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








