Nowy numer 07/2024 Archiwum

Samouk w Hollywood

Pokolenie dzisiejszych 30-latków ma ogromny sentyment do „Króla Lwa”. Animacja nie cieszyłaby się jednak tak dużą popularnością, gdyby nie wzruszająca muzyka Hansa Zimmera.

Pod koniec maja wystąpił w Polsce trzykrotnie: w Gdańsku, Łodzi i Krakowie. Hale pękały w szwach, a zadowolony artysta powtarzał, że uwielbia naszą publiczność, która żywiołowo reaguje na jego koncerty. Nic dziwnego, to zawsze widowiska przygotowane z ogromnym rozmachem. Na scenie oprócz kompozytora pojawiają się orkiestra, chór i kilkunastoosobowy zespół, a występowi towarzyszy gra kolorowych świateł. Podczas drugiej minitrasy koncertowej niemieckiego kompozytora w Polsce (po raz pierwszy przyjechał do nas rok temu) nie zabrakło jego najlepszych utworów oraz ścieżek dźwiękowych, m.in. do „Pearl Harbor”, „Sherlocka Holmesa” czy „Piratów z Karaibów”. Zimmer miał z czego wybierać: do tej pory napisał muzykę do ok. 150 filmów. Ponadtrzydziestoletni dorobek twórczy robi duże wrażenie, a słuchacz zaczyna go doceniać jeszcze bardziej, kiedy dowiaduje się, że człowiek, którzy trzęsie całym Hollywood, nie ukończył żadnej szkoły muzycznej. – Dla muzyka najważniejsze jest nauczenie się słuchania, a nie opanowanie gry na jakimś instrumencie. Inspiracja pochodzi od innych – tłumaczył Zimmer w jednym z wywiadów.

Dostępne jest 15% treści. Chcesz więcej? Zaloguj się i rozpocznij subskrypcję.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy