Nowy numer 2/2021 Archiwum

Bólem… mocni

W świecie „zdrowych i pięknych” tylko najwięksi mogą sobie pozwolić na słabość, kalectwo, cierpienie. I wygrać.

Jesteś młody, atrakcyjny i sprawny. Świat stoi przed tobą otworem, możesz wszystko. Król i królowa życia, pracy, zadań do wykonania. Stop. Bywa i tak, że przychodzi ból, choroba, niepełnosprawność, cierpienie. Z dnia na dzień, dosłownie z godziny na godzinę. I trwa. Co wtedy? Czy można „nadal żyć”, rozwijać się, pomagać innym? To heroizm – ktoś powie. Pewnie ma rację. Ale jednocześnie – jaka… normalność. Dwanaście historii opisanych przez Elżbietę Wiater w książce „Mocni krzyżem” stanowi świadectwo, że niepełnosprawność i choroba nie zawsze oznaczają koniec świata. A czasem bywają początkiem.

Błogosławiona karlica

Fragment modlitwy za wstawiennictwem bł. Małgorzaty z Città di Castello brzmi tak: „Ojcze, przez wstawiennictwo Błogosławionej udziel nam łaski stawania w obronie wykluczonych i przyjmowania tych, którzy są odrzuceni. A kiedy to krótkie życie się skończy, spraw, byśmy my, którzy przyjęliśmy wszystkich naszych braci i siostry, zastali przyjęci przez Ciebie do życia wiecznego”. To modlitwa ważna, szczególnie we współczesnym świecie, gdy z trudem akceptujemy fizyczną brzydotę, niepełnosprawność, wszelkie dysfunkcje. Z tego powodu masowo, jeszcze przed narodzeniem, giną dzieci upośledzone. Są odrzucane przez całe społeczeństwa, ale też – co może dramatyczniejsze – przez własnych rodziców.

– Błogosławiona Małgorzata z Città di Castello również została odrzucona przez matkę i ojca. Urodziła się z karłowatością, była też niewidoma. Z biegiem lat do jej niepełnosprawności doszedł garb – mówi Elżbieta Wiater. – Rodzice najpierw wyparli się dziecka, podrzucając je obcym ludziom do opieki, następnie – gdy nie udało się na Panu Bogu niejako „wymusić” uzdrowienia córki, porzucili ją całkowicie. Niewidomą i kaleką, wśród obcych ludzi, w niebezpiecznym środowisku. Dziewczyna mimo to zjednywała ludzi, szybko się uczyła, możliwie wszechstronnie poznawała świat.

Bł. Małgorzata z Città di Castello była niewidoma. Urodziła się też z karłowatością.   Bł. Małgorzata z Città di Castello była niewidoma. Urodziła się też z karłowatością.
Lawrence Lew OP/ flickr
Zmuszona do mieszkania przez jakiś czas w pustelni, pogłębiała życie duchowe, osobistą relację z Jezusem. Była mistyczką – widziała oczami duszy moment narodzenia Pana Jezusa i towarzyszyła w tym wydarzeniu Świętej Rodzinie. – Małgorzata doświadczyła też życia żebraczego, wprost na ulicy. Mimo upodlenia i ubóstwa pozostała wierna nauczaniu Kościoła, prawa, a gdy sytuacja tego wymagała – upominała błądzących. Jej postawa i coraz świętsze życie zaowocowały m.in. tym, że została mniszką. W klasztorze była tak gorliwa i bezkompromisowa, że po zmianie przeoryszy niezbyt chętne do skromnego i bożego życia mniszki wyrzuciły ją. „Nie narzekała, choć musiała wiele cierpieć z powodu swojego kalectwa. Jako niewidoma zapewne często upadała lub uderzała się o różne przedmioty. Ulice średniowiecznych miast nie były brukowane, wystarczył jeden nieostrożny krok, by znaleźć się w rynsztoku lub błocie. Skrzywienie kręgosłupa i garb powodują nieprawidłowy układ organów wewnętrznych, co z kolei musiało rodzić problemy z układem trawiennym, a być może także z sercem i oddychaniem. Różnica w długości nóg była przyczyną nieprawidłowej pracy stawów i mięśni, a tym samym sprawiała ich szybsze męczenie się i zużywanie – często musiał jej towarzyszyć więc ból. Do tego dochodziły upokorzenia ze strony ludzi” – pisze Elżbieta Wiater.

Po wyrzuceniu z klasztoru Małgorzata tułała się po ulicach, by pod koniec życia trafić do bogatego domu, w którym wiodła spokojne życie, modląc się, udzielając porad duchowych, opiekując się zagrożonymi w wierze. Za jej przyczyną, jeszcze podczas życia, wydarzały się cuda. Po śmierci przy jej ciele została uzdrowiona ciężko chora, niepełnosprawna dziewczynka. – Małgorzata, mimo kalectwa i upokorzeń, zjednywała ludzi, głosiła Chrystusa i umarła w świętości – dodaje Elżbieta Wiater. – Czy jako osoba zdrowa byłaby równie mądrym, dobrym człowiekiem?

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama