Nowy numer 25/2018 Archiwum

Bluźniercza "modlitwa" Jacka Międlara

"Przyjmijmy postawę i pomódlmy się: Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę...", a zaraz potem: "Ojcze nasz..."

We wtorek w jednym z warszawskich sądów odbyła się rozprawa wytoczona przez Joannę Scheuring-Wielgus (Nowoczesna) przeciw Jackowi Międlarowi o szerzenie mowy nienawiści. Pomijając sam temat rozprawy, do bulwersującego wydarzenia doszło przed gmachem sądu. Jacek Międlar wraz z grupą zwolenników ze środowisk nacjonalistycznych postanowił uraczyć posłankę Wielgus (a przy okazji "talmudystów, lewaków, islamistów" i jeszcze parę grup społecznych) swoiście rozumianą modlitwą.

Międlar w swoim wykrzykującym każde słowo stylu wezwał zebranych: "Dlatego proszę, stańmy moi drodzy, przyjmijmy postawę i pomódlmy się!" Zaraz po tych słowach rozpoczął, a tłum włączył się głośno:

Raz sierpem, raz młotem, w czerwoną hołotę! Raz sierpem, raz młotem, w czerwoną hołotę!

Raz sierpem, raz młotem, w czerwoną hołotę! Raz sierpem, raz młotem, w czerwoną hołotę!

Kiedyś dla nich była brzytwa, teraz prawda i modlitwa!

Kiedyś dla nich była brzytwa, teraz prawda i modlitwa!

"A teraz ad rem właśnie się pomódlmy, bo to też była modlitwa - przerwał ryk Jacek Międlar - żeby ich uświadomić, że są wrogami Rzeczypospolitej". I dalej znowu razem:

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen. Ojcze nasz (...) Amen. Duchu Święty zmiłuj się nad nami. Amen!

Po płomiennej tzw. "modlitwie" ktoś inny przejął od Międlara mikrofon i dodał, że "to były egzorcyzmy dla tych, którzy tutaj przechodzili [ludzie z Nowoczesnej - red.]".

Oglądałem nagranie i do teraz trzymają mnie ciary. Bo jednak złorzeczenie w imię Pana Boga i nazywanie tego modlitwą to nie jest codzienny widok. Jacek Międlar i przyjaciele odjechali daleko, i totalnie odwrócili sens modlitwy, która ma być oddechem duszy, doświadczeniem spotkania z kochającym Bogiem. W tym wydaniu modlitwą nazwano coś dokładnie przeciwnego. Posłużono się modlitwą w sposób instrumentalny, de facto dokonując publicznego bluźnierstwa.

Nie wiem na jakim etapie swojej drogi pogubił się Jacek Międlar. Wtorkowa sytuacja, jak zresztą cała jego historia pokazuje jednak pewien niepokojący mechanizm - jak opłakane mogą być skutki opieszałości kościelnych przełożonych i ich mocno spóźnionej reakcji na silnie rosnący w konkretnych środowiskach autorytet lidera, który jest głęboko przekonany o swojej nieomylności i ma niemal nieograniczony wpływ na podległe mu osoby. Gdyby zadbano odpowiednio wcześnie o zachowanie zdrowych proporcji i autorytetem byłby Pan Jezus, a nie konkretny ksiądz, wtedy być może do takiej sytuacji jak wczoraj by nie doszło.

« 1 »
oceń artykuł
  • Anna Panna
    27.06.2017 20:17
    Ten tytuł będzie figurował na stronie GN do końca świata - i o jeden dzień dłużej.
    doceń 4
  • zielar
    27.06.2017 21:44
    Pisze Pan Panie Redaktorze..."Nie wiem na jakim etapie swojej drogi pogubił się Jacek Międlar"....
    doceń 0
  • zielar
    27.06.2017 21:51
    Informuję, że to już trwa bardzo długo. Mam znajomą w Parafii we Wrocławiu, gdzie wcześniej posługiwał ks. Międlar. Była przerażona kiedy ksiądz wygłaszał swoje "mądrości" a później po prostu zaczęła uczęszczać na msze święte do innego kościoła. I opowiedziała mi, że parafianie (jej znajomi i przyjaciele) informowali podczas kolędy proboszcza, że przestaną chodzić do tego kościoła i przestaną przyjmować księży po kolędzie. Dopiero wówczas zrodziła się decyzja o przeniesieniu ks. Jacka. Więc był to długi i bolesny etap dla tych co przychodzili do Kościoła dla Słowa Bożego a nie wysłuchiwać politycznych wystąpień.
    doceń 5
  • Gość
    28.06.2017 23:00
    Jak by nie było, ks. Międlar mówi prawdę. Biskup wywalił go z Sosnowca, tylko pytanie, dlaczego nie zlecił śledztwa w sprawie homoseksualistów, ktorymi był otoczony ks Międlar? Ten materiał jest również swego rodzaju manipulacją. "Ryba psuje się od głowy" a więc dlaczego autor nie zacznie np. od papieża Franiszka, który jest od dawna honorowym członkiem rotaty club w Londynie? Papież Franciszek swoją postawą podczas Mszy Świętej i uporozowaną skromnością wzbudza zgorszenie.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji