Nowy numer 03/2020 Archiwum

Zakraplanie mózgu

Żeby komuś sprzedać głupotę, najpierw trzeba go pozbawić alternatywy.

Jadę ja sobie autem, jadę, i nagle widzę bilbord z napisem: „Szkoła to nie kościół”.

Też mi odkrycie. Każde dziecko to wie, zwłaszcza dziecko w wieku szkolnym. Ale autorzy tej osobliwej „kampanii społecznej” nie są dziećmi, więc chyba nie wiedzą. Może myślą sobie, że jeśli gdzieś do szkoły wejdą ksiądz, zakonnica albo świeccy katecheci, to zaraz biurka nauczycieli przerobią na ołtarze, a do każdej uczniowskiej ławki domontują klęcznik. Matematykę zastąpią rachunkiem sumienia, zamiast historii zrobią historię zbawienia, zaś miejsce fizyki zajmie metafizyka. A to wszystko, rzecz jasna, będzie obowiązkowe dla wszystkich.

Więc budzi się gniew wśród jakże licznych w Polsce ateistów. – Nie będzie papież pluł nam w twarz i dzieci watykanił! – zdają się krzyczeć. A my, wszyscy pozostali rodzice uczniów, mamy się do tego krzyku przyłączyć, a przynajmniej potulnie czekać, aż bojownicy uwolnią szkoły od klerofaszystowskiej opresji i religianckiej indoktrynacji.

Ja wiem, że ta akcja i jej podobne nie mają teraz żadnych szans powodzenia. Wiem też, że te rzeczy robią grupy obecnie nieznaczące, ale nie jest nieznaczące wpuszczanie w obieg publiczny fałszywych sygnałów, obliczonych na zmianę myślenia. Jak kropla drąży skałę, tak kłamstwo drąży mózg. Od lat społeczeństwa większości liczących się państw są takimi kroplami raczone i proszę, jakie dorodne dziury im się z tego porobiły. Społeczeństwa Zachodu nagle uznały, że chrześcijaństwo jest czymś dla nich szkodliwym i wszystko jest bardziej właściwe do nauczania – nawet brednie o wielości płci i dowolności ich wyboru – niż Ewangelia.

Tak właśnie działa systematyczne, namolne i wciskające się wszędzie powtarzanie tych samych haseł. Mogą być dowolnie głupie, byle były proste. Właśnie jak to: „Szkoła to nie kościół”. Co z tego, że nikt kościoła ze szkoły nie robi? Chodzi o wdrukowanie w mózgi Polaków komunikatu, że religia w szkole jest czymś złym, a jej usunięcie czymś dobrym. Bo teraz jest odwrotnie i dopóki Polacy w zdecydowanej większości popierają szkolną religię, tamci nie mogą ruszyć do przodu. A muszą, muszą, muszą! Wiedzą, że bez dobrania się do dzieci i młodzieży nie da się trwale zmienić mentalności społecznej. Są świadomi, że dopóki dzieci są uczone zgodnie z wolą rodziców, którym mózgów nie podziurawiła postchrześcijańska ideologia, niewiele osiągną. Jak tu na jednej lekcji wpychać małolatom do głów gendery i inne seksedukacje, gdy na drugiej ktoś inny im je stamtąd zaraz wypchnie? Jak truć, gdy pod ręką jest odtrutka?

Szkoła to nie kościół, owszem. Ale jakoś zawsze tak w Polsce było, że gdy ktoś o tym gadał, to po to, żeby religię zastąpić jakimś współczesnym zabobonem.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Zobacz także

  • gut
    04.05.2017 22:32
    Po przeczytaniu Pana textu, przypomniało mi się, jak x. prof. Tadeusz Guz - ⊑ opowiadał, kiedy jeszcze był i nauczał w Niemczech - został poproszony, przez pewnego niemieckiego profesora fizyki, który był ateistą, a który w wolnych chwilach pisał wiersze, aby ks. Profesor przeanalizował Jego - twórczość poetycką - co sądzi o tych wierszach...? X. prof. Tadeusz Guz, po przeczytaniu tych treści - odpowiedział temu Uczonemu, że w swoich wierszach pyta - o Boga... Coś podobnego tylko w innej sytuacji mówił sp. Abp. Józef Życiński w Radiu Er w programie - ┋Pasterski Kwadrans.┋⊒ « Stanisław Jerzy Lec «« »» Ileż obrządków ma niewiara! » :-)))
  • cedrik
    05.05.2017 23:13
    To dziwne, z jaką łatwością przychodzi panu Kucharczakowi kontestowanie rzeczy zupełnie oczywistych. Mamy rozdział państwa od Kościoła, w związku z tym publiczne szkoły powinny być wolne od religii. I już. Tutaj naprawdę nie trzeba żadnej filozofii. Każdy ksiądz może do szkoły wejść, ale jako zwykły obywatel, a nie jako kaznodzieja. Już słyszę ten krzyk oburzenia, gdyby w szkole grupka polskich muzułmanów chciała zorganizować zajęcia z islamu. Ktoś powie: "Katolicy stanowią dominującą większość, inne religie to margines". To prawda, ale od kiedy to kryterium "większości" ma decydować o takich sprawach? Publiczna szkoła to nie jest miejsce na agitację religijną i tyle. Poza tym, jeśli argumentem za religią miałaby być katolicka większość, to co w sytuacji gdy liczba katolików spadnie do 30%? Albo 20% Albo 5%? Gdzie leży ta granica, po przekroczeniu której Kościół stwierdzi: "No dobra, jest nas tak mało, że czas zniknąć ze szkół"? Wyobraźmy sobie, że mamy wybory parlamentarne i pewna partia ma 90% poparcia w społeczeństwie. Czy to oznacza, że w lokalu wyborczym można powiesić jej plakaty "bo przecież i tak praktycznie wszyscy ich popierają"? Otóż nie. Choćby poparcie wynosiło nawet 99%, to i tak nie można plakatów powiesić, bo lokal wyborczy ma być wolny od agitacji jakiejkolwiek partii. Myślę że trudno o lepszą analogię.
    doceń 25
  • Mysz
    10.05.2017 12:56
    Cedriku, a skąd pomysł, że rozdział Kościoła i państwa ma oznaczać brak religii w szkole? Owszem, francuska laicite oznacza praktyczny zakaz publicznego wyznawania religii, ale nie jest jedyną formą rozdziału K. i P. Zresztą akurat przykład Francji pokazuje, że ich rozumienie "wolności antyreligijnej" prowadzi do absurdu, kiedy zakazuje się noszenia stroju nawiązującego do przekonań religijnych (co obejmuje nie tylko muzułmanów, ale i katolickie habity, i np. sikhijskie turbany) albo wejścia na plażę w legginsach. Zaś wracając do szkoły - jak długo większość rodziców życzy sobie religii w szkole w ramach normalnie planu lekcji, tak długo lekcje religii będą organizowane właśnie tak. Jeśli w jakiejś szkole proporcje dzieci się odwrócą tak, że większość nie będzie chciała religii - to religia dla pozostałych będzie tak jak dziś etyka.
  • JAWA25
    18.05.2017 18:17
    "Do Sejmu nie chodzi się na nabożeństwa tak samo, jak nie oczekuje się dewocjonaliów na półkach u rzeźnika" powiedział dominikanin Paweł Gużyński. Jemu redaktor tez przypisze "kłamstwo" co "drąży mózg" ?
    doceń 20

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji