Nowy numer 07/2020 Archiwum

Wierność promować...

Wierność należy promować, a nie ośmieszać.

Czy wolno zdradzać męża lub żonę? Jestem absolutnie pewna, że wszyscy czytający te słowa odpowiedzieli: „nie”. Czy można jednak karać publicznie za zdradę? Tu, jak sądzę, odpowiedzi będą różne. Bo sprawy damsko-męskie to materia delikatna. Tym samym łatwo je uprościć czy wręcz ośmieszyć. Oczywiście mając dobre intencje.

Zdradzona, a więc upokorzona przez męża, byłego posła, kobieta wyszła z inicjatywą, by wiarołomni małżonkowie nie mogli zasiadać w polskim parlamencie. Udowodniona zdrada, według byłej żony byłego posła, powinna być tożsama z usunięciem z ław sejmu czy senatu. Inicjatorka pomysłu twierdzi, że wprowadzenie „reżimu moralnego” do parlamentu ma działać na korzyść nas wszystkich.

O ile jest jasne, że człowiek honoru, jakim powinien być poseł czy senator (posłanka i senatorka), zdradzać nie powinien, o tyle stawianie sprawy w opisany sposób budzi zdziwienie, wydaje się nierealne i śmieszne. Dlatego ilość negatywnych i ośmieszających inicjatywę komentarzy w internecie jest ogromna. Określają pomysł jako „z kosmosu” i „utopijny”, proponują wręcz stworzenie „ministerstwa moralności”, które nadzorowałoby intymne sprawy urzędników państwowych. Wiele komentarzy pokazuje też, że odbiorcy do jednego wora wrzucają i sam (dziwny) pomysł, i... ideę wierności małżeńskiej. I to jest niepokojące. Bo o ile pomysł jest dość kuriozalny, gdyż „reżim moralny” kojarzy się bardziej z „reżimem sanitarnym” niż ze zdrowym rozsądkiem, to jednak wierność małżeńska jest niepodważalną wartością.

Wierności nie należy więc ośmieszać nieprzemyślanymi inicjatywami, lecz trzeba ją promować. Promować racjonalnie, jako mądrą i najlepszą opcję dla rodzin, całego społeczeństwa. Warto też mówić prawdę o dramatach związanych ze zdradą. Tym samym, jeśli na czele kraju stoją osoby, które z wiernością są na bakier, jest to sygnał niepokojący. Jednak odgórne, ustawowe ustalenia, by takich parlamentarzystów pozbawić mandatu za zdradę, raczej nie spowodują nagłego zainteresowania wiernością. Podobne pomysły kojarzą się raczej z dużymi emocjami, publicznymi gierkami na tematy prywatne i chęcią odwetu. A publicznego prania brudów – choć budzą chwilowe zaintresowanie – nikt tak naprawdę nie lubi.

W tak delikatnej materii łatwo o egzaltację, łatwo o dobre chęci, którymi kabarety są wybrukowane. Z rozwagą więc trzeba do sprawy podchodzić. By dobrych idei nie przedstawić w krzywym, groteskowym zwierciadle „reżimowych” pomysłów. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji