Nowy numer 04/2020 Archiwum

Wnioski dr. Macieja Barczentewicza

Wciąż dowiadujemy się nowych rzeczy, np. o powiązaniach problemów z płodnością z układem immunologicznym. To znaczy, że wiele jest jeszcze do odkrycia.

Hormonalne środki antykoncepcyjne maskują problemy z płodnością. Są one często zapisywane kobietom, cierpiącym z powodu bolesnych miesiączek. Ich przyczyną bywa endometrioza. I rzeczywiście po przyjęciu pigułek dolegliwości bólowe nieraz ustępują, ale z każdą przebytą miesiączką endometrioza postępuje i coraz bardziej upośledza płodność. Mało kto jednak ją diagnozuje. W efekcie od pierwszych objawów endometriozy do jej rozpoznania mija od 9 do 14 lat!

Ogólne statystyki mówią, że czynnik męski niepłodności występuje w 20 proc. przypadków, kobiecy – w 39 proc., przyczyny obustronne – w 26 proc. przypadków, zaś powody niepłodności nie są znane u 15 proc. cierpiących na nią par (dane z 2010 r.). Dzięki pogłębionej diagnostyce jesteśmy w stanie obniżyć odsetek przypadków niewyjaśnionej niepłodności poniżej 5 procent.

W cywilizacji zachodniej coraz bardziej przesuwany jest moment zajścia w ciążę. Tymczasem z czysto zdrowotnego punktu widzenia najlepiej jest urodzić pierwsze dziecko przed 24. rokiem życia.

U par cierpiących z powodu niepłodności nie wolno rozbudzać nadmiernych nadziei. Trzeba jasno powiedzieć, że jest grupa małżeństw, którym nie da się pomóc. Z moich obserwacji i publikowanych badań wynika, że skuteczność medycyny naprawczej i in vitro jest zbliżona. Może to oznaczać, że grupy tych, którym nie jest w stanie pomóc naprotechnologia i tych, którym nie jest w stanie pomóc in vitro, prawie pokrywają się ze sobą.

Warto leczyć metodami naprawczej medycyny prokreacyjnej, w tym naprotechnologii.

Po pierwsze dlatego, że po leczeniu w mojej przychodni poczęło się już ponad 550 dzieci.

Po drugie dlatego, że koszty takiego leczenia są mniejsze niż in vitro. I nie chodzi tylko o koszty finansowe, ale przede wszystkim o koszty moralne. Wystarczy powiedzieć, że według wiarygodnych statystyk brytyjskich, zaledwie 3 proc. dzieci poczętych pozaustrojowo ma szansę się narodzić. Tymczasem my nie prowadzimy do poczęć tzw. zarodków nadliczbowych, a odsetek poronień jest mniej więcej taki, jak w przypadku ciąż, do których doszło bez pomocy ze strony medycyny (20–30 proc.).

Poza tym nasze leczenie jest leczeniem przyczynowym. Jeżeli nawet program in vitro dostarcza dzieci, to pomija przyczyny niepłodności. Choroba nie jest leczona, problem pozostaje.

Niewiele małżeństw spośród par, które wcześniej bez powodzenia przystąpiły do in vitro, decyduje się na dalsze poszukiwanie przyczyny niepłodności, a przecież realnie możemy mówić o około 30 proc. szans na urodzenie dziecka, pomimo niepowodzenia in vitro. Wynika to oczywiście z tego, że powszechnie uznano tę procedurę za najbardziej skuteczną, jak również z powodu wyczerpania środków finansowych. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama