Nowy numer 2/2021 Archiwum

Podpis Boga

Człowiekowi najbardziej służy, gdy sluży.

W Wielkim Tygodniu zamieszczaliśmy na stronie gosc.pl informacje o obowiązujących katolików postach. Cieszyły się bardzo dużym zainteresowaniem, co świadczy o tym, że wiele osób traktuje poważnie swoją przynależność do Kościoła i post to dla nich nie tylko wpis na internetowym forum dyskusyjnym. Oczywiście są i tacy, których to uwiera – nawet tak łatwy przepis jak wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych w zwykłe piątki.

Pod jednym z naszych tekstów o poście ktoś napisał: „To i tak tylko zalecenia Kościoła, a nie Jezusa”.

No niezupełnie. To nie są zalecenia, to jest nakaz. Katolik ma obowiązek stosować się nie tylko do przykazań Bożych, które są niezmienne, ale i do przykazań kościelnych, które Kościół może zmieniać. Jeśli Kościół coś nakazuje, to katolika to obowiązuje. Na przykład Msza św. niedzielna. Katolika obowiązuje też – choć nie jednakowo w każdym kraju – wspomniana wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych w zwykłe piątki albo surowszy post w Popielec i Wielki Piątek. To nie zależy od chcenia czy niechcenia – katolik, którego obejmują te przepisy (bo nie wszystkich obejmują, np. chorych, dzieci czy ludzi starszych), powinien się do tego stosować, w innym wypadku grzeszy.

Myli się ktoś, kto sądzi, że to nie są zalecenia Jezusa. Ależ są. Jezus się pod tym podpisuje. Obiecał przecież Piotrowi: „Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie” (Mt 16,19).

Bóg więc sam zobowiązał się respektować autorytet Kościoła, a On danego słowa nigdy nie cofa. Dlatego stosuje się do uchwał soborowych, synodalnych, do postanowień i dekretów wydawanych przez uprawnioną władzę kościelną. On sam odpuszcza grzechy tym, którym odpuszczą je kapłani i zatrzymuje je tym, którym oni je zatrzymają. Dlaczego? Bo to także obiecał. Sam Bóg jest posłuszny człowiekowi. Przejmująco brzmią słowa Jezusa wypowiedziane do św. Faustyny: „Posłuszny byłem rodzicom, posłuszny katom, posłuszny jestem kapłanom”.

To trudne do pojęcia, zwłaszcza dziś, gdy słowo „posłuszeństwo” wielu ludziom ledwo przechodzi nie tylko przez gardło, ale nawet przez myśl. Dziś ludzkość celebruje prawa, a nie zobowiązania. To wyrabia w człowieku przekonanie, że wszystko mu wolno, a skoro tak, to nic nie musi.

Cóż, akurat tu ma rację. Potwierdza to św. Paweł w słowach: „Wszystko mi wolno”. Tylko że zaraz dodaje: „ale nie wszystko przynosi korzyść”.

Bo tu o korzyść człowieka chodzi. Po to Kościół ustala ramy i zasady, i dlatego Bóg przybija pod tym pieczęć. Kto się do tego stosuje, ten na tym dobrze wyjdzie. A komu to się nie podoba i zechce szukać Boga poza Kościołem, ten w najlepszym razie znajdzie tylko własne ego.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także