Nowy numer 3/2021 Archiwum

Europo, wróć do korzeni!

Demokracja będzie chrześcijańska albo nie będzie jej wcale – stwierdził sługa Boży Robert Schuman, dwukrotny premier Francji. Jego idee przypomina ogłoszona w Warszawie tzw. deklaracja Schumana.

Jeden z głównych twórców idei integracji europejskiej patronuje szkołom, salom w unijnych instytucjach i odbywającej się w Warszawie paradzie, a jednocześnie jest w jakimś sensie postacią zapomnianą. Kiedy pod koniec marca, w 60. rocznicę powstania Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, podpisano deklarację rzymską, o Schumanie prawie nie wspominano. Współczesna Unia Europejska niewiele ma wspólnego z ideami polityka odwołującego się do chrześcijaństwa i uważającego istnienie narodów za coś oczywistego i potrzebnego. Odpowiedzią na podpisany w Rzymie dokument ma być deklaracja Schumana ogłoszona przez instytut jego imienia. „Wszyscy politycy, którzy milcząco przechodzą obok idei Schumana, nie tylko przekreślają jego wizję, ale także niszczą owoce, jakie zrodziły się z pojednania dokonanego według jego koncepcji” – piszą autorzy deklaracji. „Schuman woła ponownie: Europo, wróć do korzeni! Z nim wołamy także i my wszyscy, dla których Europa była, jest i ma być Europą kształtowaną przez 2000 lat chrześcijaństwa”.

Instytut Schumana za filary Europy uznaje chrześcijaństwo, wolność, solidarność, różnorodność i patriotyzm. Podkreśla, że jednoczenie państw Starego Kontynentu nie miało być budowaniem Stanów Zjednoczonych Europy i dopiero po śmierci Roberta Schumana przedsięwzięcie podryfowało w kierunku tworzenia superpaństwa. Autorzy deklaracji Schumana ostrzegają też, że jeśli Europa nie wróci do religii, na której co najmniej od czasów św. Benedykta budowano naszą kulturę, europejska kultura upadnie, a jej miejsce zajmie inna, obca nam cywilizacja.

Deklaracja kończy się propozycją zmian. Zdaniem autorów Unia Europejska powinna być przekształcona we Wspólnotę Narodów Europy. Prawodawstwo unijne powinno być ograniczone do niezbędnego minimum, a sprawy światopoglądowe – przy uznaniu chrześcijaństwa za cywilizacyjny fundament – należy zostawić poszczególnym krajom. Co dalej? Członkowie Instytutu Schumana zaczęli prowadzić zajęcia dla licealistów, organizują pielgrzymki, a na 13 maja zapowiadają festiwal i demonstrację. Kontaktują się też z ambasadami państw należących do UE.

Być może pomysł odnowienia europejskiej kultury przypomina podłączanie zwłok do respiratora, ale wielu Europejczyków niewą­tpliwie chce zmian. Brexit i rosnąca popularność eurosceptycznych partii w różnych krajach jasno to pokazują. Pytanie brzmi: w którą stronę pójdą te zmiany i czy w ogóle są przemyślane. Praktyka pokazuje, że nie można liczyć na to, że instytucje z Brukseli i Strasburga przeprowadzą poważną i jednocześnie zgodną z ideałami twórców integracji reformę. Jak powiedział Robert Schuman: „Nigdy dość powtarzać, że zjednoczenie Europy nie dokona się ani wyłącznie, ani przede wszystkim dzięki instytucjom europejskim; ich powstanie poprzedzi rozwój myśli i poczucia solidarności”. Dlatego cenna jest inicjatywa organizacji pozarządowej, która ideę solidarności może propagować wśród mieszkańców Europy. 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama