Nowy numer 3/2021 Archiwum

Czy Kaczyński zmieni Konstytucję?

Za sprawą Pawła Kukiza wrócił w ostatnich latach do debaty temat zmiany konstytucji. Obecna właśnie obchodzi swoje 20-lecie.

Obecna konstytucja nie ma dobrej prasy. Jarosław Kaczyński nazywa ją postkomunistyczną. Paweł Kukiz twierdzi, że „uprawomocniła podział Obywateli RP na klasy partyjnych panów i pańszczyźnianych podatników”. Co ciekawe, ustawa zasadnicza była krytykowana już przed dziesiątą rocznicą jej uchwalenia. Z programami jej zmiany w 2005 r. do wyborów szły: PiS, Samoobrona, LPR i… Platforma Obywatelska. Równie wielkie kontrowersje wywoływała ona już w czasie jej uchwalania, w 1997. Jednak od tego czasu nikt jej nie zmienił, gdyż potrzebne jest do tego 307 głosów w Sejmie.

Obecnie obowiązująca Konstytucja została uchwalona przez Sejm II kadencji. I w tym momencie pojawia się pierwsza kontrowersja. Wybrany w 1993 r. parlament był chyba najmniej reprezentatywny w historii III RP. Bez swojej reprezentacji pozostała 1/3 obywateli, głównie z powodu fatalnego rozdrobnienia partyjnego obozu solidarnościowego. Dla wielu Polaków fakt, że ustawę zasadniczą przyjął Sejm zdominowany przez centrolewicę, stanowił argument przeciwko niej. I miało to potwierdzenie w referendum, gdzie przeciwko opowiedziało się 46 proc. głosujących. Co więcej, w głosowaniu wzięło udział tylko 43 proc. obywateli, czyli mniej niż wymagane 50 proc. w innych sprawach podlegających referendum.

Najczęściej krytykowanym elementem obecnej Konstytucji, krytykowanym zarówno przez jej zwolenników, jak i przeciwników, jest źle uregulowany rozdział kompetencji między prezydentem i premierem. Prezydent, wybierany w wyborach powszechnych, ma silny mandat społeczny, ale niewielką władzę w porównaniu z szefem rządu. Głowa państwa ma za to prawo weta, poprzez które może istotnie przeszkadzać rządowi. Niejasny jest też podział kompetencji w kwestii władzy nad siłami zbrojnymi. Krytykowane są też zapisy o zasadzie proporcjonalności w wyborach do Sejmu. Uniemożliwiają one wprowadzenie ordynacji większościowej, którą w różnej formie posiada większość dużych, wysoko rozwiniętych państw.

W momencie przyjmowania Konstytucji bardzo żywe spory dotyczyły braku odwołania do Boga w preambule. Zawierał je obywatelski projekt, przygotowany przez NSZZ „Solidarność”, pod którym podpisało się 2 mln. Polaków. Do dzisiaj krytykowany jest brak wystarczającej ochrony życia człowieka w ustawie zasadniczej. W tej chwili w art. 38 istnieje zapis: "Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia". Próba uszczegółowienia tego artykułu o zapis o ochronie życia od chwili poczęcia aż do naturalnej śmierci, podjęta w Sejmie V kadencji nie powiodła się, i była powodem rezygnacji Marka Jurka z fotela marszałka Sejmu.

Obecny rząd ma małe szanse na zmianę Konstytucji. Nawet z klubem Kukiz’15 i małymi prawicowymi kołami parlamentarnymi dysponuje zaledwie 273 głosami. Do większości konstytucyjnej brakuje jeszcze 34. Niemniej jednak obecny Sejm mógłby powołać proponowaną przez Pawła Kukiza komisję konstytucyjną. Być może małe byłyby szanse na naprawienie błędów ustawy zasadniczej, ale rozpoczęłaby się nad nimi dyskusja. W końcu zmiana konstytucji nie jest żadnym dramatem, Belgowie np. robili to już kilkakrotnie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Bartosz Bartczak

Redaktor serwisu gosc.pl

Ekonomista, doktorant na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach specjalizujący się w tematyce historii gospodarczej i polityki ekonomicznej państwa. Współpracował z Instytutem Globalizacji i portalem fronda.pl. Zaangażowany w działalność międzynarodową, szczególnie w obszarze integracji europejskiej i współpracy z krajami Europy Wschodniej. Zainteresowania: ekonomia, stosunki międzynarodowe, fantastyka naukowa, podróże. Jego obszar specjalizacji to gospodarka, Unia Europejska, stosunki międzynarodowe.

Kontakt:
bartosz.bartczak@gosc.pl
Więcej artykułów Bartosza Bartczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także