Stali Czytelnicy doskonale wiedzą, że Wojciech Wencel od wielu lat pisuje w „Gościu” krótkie recenzje programów telewizyjnych i raz w miesiącu felieton w rubryce „As z rękawa”. Czasem wyrażane przez niego opinie budziły kontrowersje. Mnie zawsze były bliskie z powodu jakiejś religijnej jednoznaczności i czystości. Wielu współczesnych artystów poczytuje sobie za punkt honoru pomieszanie wiary z niewiarą, przełamywanie kolejnych barier czy zakwestionowanie moralnych granic. Wencel jest inny. Na wskroś religijny, cudownie prosty mimo intelektualnych wyżyn, które prezentuje. W zeszłym tygodniu dziennikarze „Gościa” odwiedzili jego dom w Matarni pod Gdańskiem. Na ścianie pracowni poety, nad nagrodami Kościelskich i Mackiewicza, wisi krzyż. Wencel mówi: „Nadaje sens temu wszystkiemu (…). Nic z tego, co najlepsze w moich wierszach, nie pochodzi ode mnie. Pisanie to dar od Boga, jestem tylko rzemieślnikiem”. Po katastrofie smoleńskiej podczas modlitwy usłyszał słowa: „Będziesz ten krzyż smoleński niósł”. Nie spał wtedy, a w ciągu tygodnia schudł 7 kg (więcej na ss. 70–73).
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








