Podobno minimalizm jest w modzie. Chodzi o wystrój wnętrz, sposób ubierania się i nawet jedzenia. W myśl, że im mniej, tym lepiej. A wszystko, czego „za dużo”, co tak naprawdę zbędne, tylko psuje przestrzeń i nie pozwala osiągnąć harmonii. Zapewne tak jest, bo im więcej posiadam, tym trudniej mądrze nad tym zapanować. Jednak gdy się poczyta na temat mody na minimalizm, dość szybko okazuje się, że ów minimalistyczny sposób na życie… słono kosztuje. Kosztują minimalistyczne dodatki do minimalistycznego wnętrza. Bardzo drogie są ubrania, a i fryzury minimalistyczne można uzyskać tylko w tym lub owym minimalistycznym salonie. Za nieminimalistyczne pieniądze. Jednym słowem: całkiem sensowne założenia ktoś ubrał w biznesowy garnitur i na minimalistyczne „nabożeństwa” dzwoni. Trudno.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








