Nowy numer 24/2018 Archiwum

Nam nie może być wszytko jedno

– mówi Edit Frivaldszky z Węgier, przewodnicząca komitetu obywatelskiego Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej „Mama, Tata i Dzieci”.

arcin Perłowski: Dlaczego zdecydowała się Pani rozpocząć inicjatywę „Mama, Tata i Dzieci”?

{body:BRB}Edit Frivaldszky:{/body:BRB} Coraz więcej państw instytucjonalizuje związki osób jednej płci jako „małżeństwa”, wraz z prawem do adopcji dzieci, nie zastanawiając się nad konsekwencjami takich prawnych i społecznych zmian. Wiemy, że wielu ludzi chciałoby wyrazić swój niepokój, ale nie znają sposobów, aby upomnieć się o bliskie im wartości. Uruchomiliśmy „Mama, Tata i Dzieci”, aby zebrać razem tych wszystkich, którzy uznają, że małżeństwo to związek jednego mężczyzny i jednej kobiety, a rodzina opiera się na małżeństwie lub relacji biologicznej dziecka z jego matką lub ojcem. Dzięki tej inicjatywie ludzie wysyłają konkretną wiadomość w obronie instytucji małżeństwa i rodziny do osób decyzyjnych w Unii Europejskiej.

Jaki wpływ może mieć wprowadzenie jednoznacznej definicji małżeństwa i rodziny do dokumentów unijnych?

Często wpadamy w pułapkę myślenia, że Bruksela jest daleko od nas i nie ma znacznego wpływu na naszą codzienność. Jeśli słowa Fransa Timmermansa o uznaniu „małżeństw” osób tej samej płci we wszystkich państwach członkowskich się zrealizują, to „różne formy małżeństw” zagoszczą w naszych ojczyznach. Małżeństwo jest fundamentem rodziny, a rodzina jest fundamentalną komórką społeczną. Jeśli rodzina zostanie zniszczona, to również i społeczeństwo ulegnie zniszczeniu.

Czy, poza stosunkiem Komisji Europejskiej, inicjatywa napotykała jakieś przeszkody?

Otrzymujemy wiele sygnałów odnośnie do problemów technicznych związanych z podpisywaniem się pod inicjatywą online. Niestety, mimo wielu próśb nadal nie zostały one rozwiązane przez zespół techniczny Komisji Europejskiej. Ponadto wielu ludzi nie wierzy w Unię Europejską tak jak kilka lat temu oraz w to, że instytucje unijne chcą wysłuchać ich głosu. Mimo to musimy robić swoje i zbierać podpisy w obronie małżeństwa i rodziny, aby instytucje unijne nie miały możliwości zignorowania naszego głosu. Oczekujemy dużej ilości podpisów w krajach, w których wartości chrześcijańskie są wciąż silne. Niespodziewanie jednym z pierwszych państw, w którym zebrano wymagane minimum, była Finlandia, a nie udało się to dotąd np. we Włoszech. Ciekawe, że te kraje, w których zebrano minimalną ilość podpisów, tworzą swoistą kurtynę czy linię dzielącą Europę.

Czy z powodu pozytywnego nastawienia Komisji Europejskiej do LGBT „Mama, Tata i Dzieci” oraz podobne inicjatywy są skazane na porażkę?

Powiedzmy sobie jasno: taki ogólnoeuropejski projekt, który już zmobilizował tysiące ludzi, nie może być określony jako porażka! W „Mama, Tata i Dzieci” chodzi o znacznie więcej niż zebranie określonej liczby podpisów. Jest to znaczący krok w dłuższym procesie reprezentowania naszych wartości na poziomach narodowych i poziomie europejskim. Jego celem jest też połączenie ludzi różnych narodowości ze sobą oraz z politykami, aby pokazać, że tylko społeczności zbudowane na rodzinie mają trwałą przyszłość.

« 1 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji