Nowy numer 28/2020 Archiwum

O uczeniu prawdziwej historii

Nie nauczyłeś się w szkole? Cudze życie (może) cię nauczy...

Moja Babcia zwykła kiedyś mawiać: "nie chcesz uczyć się w domu i w szkole, ludzie i życie cię nauczą". Co oznaczało tak naprawdę, że nawet oporny na wiedzę i życiową mądrość pod wpływem pewnych wydarzeń czy sytuacji nabierze rozumu. I w pewnym momencie trzeba będzie skosztować, cytując słowa piosenki, tak zwanej życiowej mądrości.

Co jakiś czas wybucha kolejny skandal związany z kłamliwym powielaniem jakże dramatycznie obraźliwego sformułowania o "polskich obozach śmierci". Wybucha burza, bo jakiś zachodni polityk lub dziennikarz chlapnie ową nieprawdę. Potem ktoś z polskiej strony skomentuje, zgorszy się. I tyle. Aż do następnego razu. Mimo wielu prób, by odgórnie owe kłamstwa ukrócić, nadal wydaje się to bezskuteczne. Z prostego, dramatycznego powodu: współczesny Zachód po prostu lekcji historii nie odrobił. Względnie uczył się, i tu metafora, z fałszywych podręczników. I chce ów fałsz powielać. Bo weń wierzy.

I po raz kolejny głośno w ostatnim czasie o "polskich obozach śmierci". Tym razem po tym, jak niemiecka telewizja, której sąd nakazał przeproszenie Polaka za owe słowa, w sposób arogancki i po prostu bezczelny, miga się przed przeprosinami.

I tu do akcji włączyli się polscy internauci, w większości ludzie młodzi. Powstał hasztag #germandeathcamps, pod którym zamieszczają teksty i informacje na temat niemieckich obozów śmierci. Informacja i protest idzie w świat kanałem najnowocześniejszym z możliwych. A więc być może najbardziej skutecznym. O tyle to istotne, że przekaz oddolny w szczególny sposób przekonuje młodych ludzi, zmęczonych tradycyjnymi mediami i jednostronnym, odgórnym przekazem. Oczywiście akcja nie przekona wszystkich i nie zalepi dziury wiedzy czy nie uleczy pewnego rodzaju zamulonej mentalności, odpornej na prawdę. Jednak z pewnością może zadziałać jak ziarno, jakieś świeże dla wielu spojrzenie: bo oto nie mówią do nas politycy, tylko oburzeni zwykli ludzie. Dzieląc się zresztą własnymi, straszliwymi nieraz doświadczeniami z drugiej wojny światowej.

A mojej Babci z początku tego komentarza nie powiem o akcji #germandeathcamps. Serce by jej chyba pękło. Ma 87 lat. W 1943 r. Niemcy zabili jej rodziców, wcześniej każąc wykopać grób w szczerym polu. Za co? Ratowali polskiego księdza. Potem spalili i splądrowali jej majątek. Babcia została sierotą, w jednej sukience. Z kolei kuzynka Babci do końca życia nosiła w sobie traumę "doświadczeń" (tak zwanego) doktora Mengele. Gdyby żyła, zapewne określenie "polskie obozy śmierci" bolałoby bardziej niż blizny po "doświadczeniach".

Drogi zachodni dziennikarzu! Jeśli w szkole nie uczyłeś się dostatecznie pilnie, posłuchaj prawdziwych historii. Poczytaj. Przemyśl. Na refleksję nigdy nie jest za późno. 

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także