Nowy numer 32/2020 Archiwum

Papież wezwał władze do ogłoszenia amnestii

Do zastanowienia się nad możliwością udzielenia amnestii niektórym kategoriom więźniów wezwał Ojciec Święty kompetentne władze podczas dzisiejszej modlitwy „Anioł Pański”. Zaznaczył, że odpowiednią do tego okazją jest przeżywany obecnie Jubileusz Miłosierdzia, w którym dzisiaj uczestniczyły w sposób szczególny osoby pozbawione wolności.

Oto słowa Franciszka w tłumaczeniu na język polski:

Z okazji dzisiejszego Jubileuszu Więźniów chciałbym skierować apel na rzecz polepszenia warunków życia w więzieniach na całym świecie, aby w pełni była poszanowana godność ludzka uwięzionych. Ponadto pragnę podkreślić znaczenie przemyślenia potrzeby takiego wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych, który nie byłby wyłącznie karzący, ale otwarty na nadzieję i perspektywę ponownego włączenia skazanego w społeczeństwo. W sposób szczególny przedkładam uwadze kompetentnych władz cywilnych wszystkich krajów możliwości dokonania w tym Roku Świętym Miłosierdzia aktu łaski wobec tych więźniów, których uzna się za odpowiednich do skorzystania z tego środka.

Do życia nadzieją na możliwość przemiany życia papież zachęcił więźniów przybyłych do Watykanu na Jubileusz Miłosierdzia. Podczas Mszy św. w bazylice watykańskiej zachęcił ich też, by dążyli do osiągnięcia prawdziwej wolności oraz ufali w możliwość przebaczenia win i powierzyli się Bożemu miłosierdziu.

Oto tekst papieskiej homilii w tłumaczeniu na język polski:

Orędzie, jakie pragnie nam przekazać dzisiejsze słowo Boże, jest z pewnością przesłaniem nadziei, nadziei, która nie zawodzi.

Jeden z siedmiu braci skazanych na śmierć przez króla Antiocha Epifanesa mówi: „Lepiej jest nam, którzy… w Bogu pokładamy nadzieję, że znowu przez Niego będziemy wskrzeszeni” (2 Mach 7,14). Słowa te ukazują wiarę owych męczenników, którzy pomimo cierpienia i tortur mieli siłę, by spojrzeć poza perspektywę doczesną. Wiarę, która uznając w Bogu źródło nadziei, wskazuje na chęć osiągnięcia nowego życia.

Podobnie w Ewangelii słyszeliśmy, jak Jezus przez prostą, a zarazem doskonałą odpowiedź przekreśla całą banalną kazuistykę, jaką przedstawili Mu saduceusze. Jego wyrażenie: „Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją” (Łk 20,38), ukazuje prawdziwe oblicze Ojca, który pragnie jedynie życia wszystkich Jego dzieci. Zatem aby być wiernymi nauczaniu Jezusa, jesteśmy powołani do przyswojenia sobie nadziei, że odrodzimy się do nowego życia.

Nadzieja jest darem Boga. Musimy o niego prosić. Jest ona umieszczony w głębi serca każdego człowieka, by mogła rozjaśniać swoim światłem chwilę obecną, często zmąconą i przysłoniętą wieloma sytuacjami niosącymi smutek i ból. Musimy umocnić korzenie naszej nadziei, aby mogła rodzić owoce. Jest to po pierwsze pewność obecności i współczucia Boga, pomimo popełnionego przez nas zła. Nie ma takiego miejsca w naszym sercu, do którego nie mogłaby dotrzeć Boża miłość. Tam, gdzie jest człowiek, który popełnił błąd, tam tym bardziej obecne jest miłosierdzie Ojca, aby wzbudzić skruchę, przebaczenie, pojednanie, pokój.

Dziś obchodzimy Jubileusz Miłosierdzia dla was i z wami, bracia i siostry więźniowie. Odczuwamy potrzebę skonfrontowania się z tym wyrazem miłości Boga, jakim jest miłosierdzie. Oczywiście brak poszanowania prawa zasłużył na wyrok, a pozbawienie wolności jest najcięższą formą odbywanej kary, bo dotyka osoby w jej najgłębszym rdzeniu. A mimo to nie może zabraknąć nadziei. Czym innym jest bowiem to, na co zasługujemy z powodu wyrządzonego przez nas zła, a czym innym jest „tchnienie” nadziei, które nie może być przygaszone przez cokolwiek lub kogokolwiek. Nasze serce zawsze ma nadzieję na dobro; jesteśmy za to dłużni miłosierdziu, z jakim Bóg wychodzi nam na spotkanie, nigdy nas nie opuszczając (por. św. Augustyn, Kazanie 254, 1).

W Liście do Rzymian apostoł Paweł mówi o Bogu jako „Bogu nadziei” (15,13). Tak jakby chciał nam powiedzieć, że również Bóg ma nadzieję; i chociaż może się to wydawać paradoksalne, tak właśnie jest: Bóg ma nadzieję! Jego miłosierdzie nie pozostawia Go w spokoju. Jest jak ów ojciec z przypowieści, zawsze mający nadzieję na powrót syna, który pobłądził (por. Łk 15,11-32). Nie ma wytchnienia ani spoczynku dla Boga, dopóki nie znajdzie owcy zagubionej (por. Łk 15,5). Jeżeli więc Bóg ma nadzieję, nikomu nie można jej odbierać, gdyż jest siłą, aby iść naprzód; jest dążeniem ku przyszłości, aby przekształcić życie; jest bodźcem ku dniu jutrzejszemu, aby miłość, którą mimo wszystko jesteśmy kochani, mogła stać się nową drogą... Podsumowując, nadzieja jest wewnętrznym dowodem mocy miłosierdzia Boga, który wymaga spojrzenia naprzód i przezwyciężenia, z wiarą i powierzeniem się Jemu, atrakcyjności zła i grzechu.

Drodzy więźniowie, to jest dzień waszego Jubileuszu! Niech dzisiaj przed Panem wasza nadzieja rozpali się na nowo. Jubileusz, ze swej natury, niesie ze sobą zapowiedź wyzwolenia (por. Kpł 25,39-46). Nie ode mnie zależy możliwość udzielenia wolności, ale zadaniem, z którego Kościół nie może zrezygnować, jest rozbudzenie w każdym z was pragnienia prawdziwej wolności. Czasami swoista obłuda popycha, by widzieć w was tylko ludzi, którzy pobłądzili, dla których jedyną drogą jest więzienie. Chciałbym wam powiedzieć: za każdym razem, gdy wchodzę do więzienia, zastanawiam się: „Dlaczego oni, a nie ja?”. Wszyscy możemy pobłądzić, wszyscy. W taki czy inny sposób popełniliśmy błąd. A obłuda sprawia, że nie myśli się o możliwości przemiany swojego życia, nie ma wielkiego zaufania do resocjalizacji. Ale w ten sposób zapominamy, że wszyscy jesteśmy grzesznikami i często jesteśmy również więźniami, nie zdając sobie z tego sprawy. Gdy pozostajemy zamknięci w swoich uprzedzeniach, czy jesteśmy niewolnikami bożków fałszywego dobrobytu, gdy obracamy się w obrębie schematów ideologicznych lub mamy do czynienia z absolutyzacją praw rynku, które miażdżą ludzi, nie czynimy w istocie nic innego, jak stajemy między wąskimi ścianami cel indywidualizmu i samowystarczalności, będąc pozbawionymi prawdy rodzącej wolność. A wytykanie palcem kogoś, kto pobłądził, nie może stać się pretekstem do ukrywania własnych sprzeczności.

Wiemy, że nikt nie może uważać się za usprawiedliwionego przed Bogiem (por. Rz 2,1-11). Ale nikt nie może żyć bez pewności uzyskania przebaczenia! Skruszony łotr, ukrzyżowany wraz z Jezusem, towarzyszy Mu w niebie (por. Łk 23,43). Niech więc żaden z was nie zamyka się w przeszłości! Oczywiście miniona historia, nawet gdybyśmy chcieli, nie może być pisana na nowo. Ale historia, która zaczyna się dziś i która patrzy w przyszłość, jest jeszcze cała do napisania, dzięki łasce Boga i waszej osobistej odpowiedzialności. Ucząc się na błędach z przeszłości, można otworzyć nowy rozdział życia. Nie popadajmy w pokusę myślenia, że nie możemy uzyskać przebaczenia. O cokolwiek, małego lub dużego oskarżałoby nas nasze serce, „Bóg jest większy od naszego serca” (1 J 3,20), musimy tylko powierzyć się Jego miłosierdziu.

Wiara, chociaż byłaby mała jak ziarnko gorczycy, może góry przenosić (por. Mt 17,20). Ileż razy moc wiary pozwalała wypowiedzieć słowo przebaczenia w warunkach po ludzku niemożliwych! Osoby, które doznały na własnej skórze lub na swoich najbliższych czy też swoim majątku przemocy i nadużyć… Tylko moc Boga, miłosierdzie, może uleczyć niektóre rany. A gdzie na przemoc odpowiada się przebaczeniem, tam także serce człowieka, który pobłądził, może zostać zdobyte miłością, pokonującą wszelkie formy zła. W ten sposób wśród ofiar i winnych Bóg wzbudza autentycznych świadków i budowniczych miłosierdzia.

Dziś czcimy Maryję w tej figurze, która przedstawia Ją jako Matkę trzymającą w ramionach Jezusa z zerwanym łańcuchem, łańcuchem niewoli i uwięzienia. Niech skieruje Ona na każdego z was swoje macierzyńskie spojrzenie. Niech sprawi, by z waszego serca wypłynęła moc nadziei na nowe życie, godne przeżywania w pełnej wolności i w służbie bliźniemu.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama