Nowy numer 43/2020 Archiwum

Niedziela wolna od handlu?

Do Sejmu trafił przygotowany przez NSZZ „Solidarność” obywatelski projekt ustawy ograniczającej handel w niedzielę. Podpisało się pod nim ponad pół miliona obywateli.

Zakaz ma dotyczyć większości placówek handlowych, m.in. sklepów, stoisk, straganów, hurtowni. Obejmie także franczyzobiorców oraz przedsiębiorców prowadzących działalność na podstawie „umowy agencji”. Za jego nieprzestrzeganie mają grozić kary w postaci grzywny lub ograniczenia wolności do dwóch lat. Zakaz nie dotyczy sklepów, w których handel prowadzi wyłącznie przedsiębiorca prowadzący indywidualną działalność gospodarczą. Ponadto w projekcie uwzględniono inne wyjątki – apteki, hotele, stacje benzynowe, małe kioski, placówki kultury i oświaty oraz sklepy internetowe miałyby być z niego zwolnione. Z kolei w Wigilię Bożego Narodzenia oraz w Wielką Sobotę handel byłby dozwolony do godz. 14.

Oprócz „Solidarności” w skład Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej składającej projekt weszły inne związki zawodowe i organizacje. Pomysł poparli również polscy biskupi. „Stoimy przed nową szansą przeżywania niedzieli w całej wspólnocie naszego społeczeństwa jako dnia wzmocnienia sił i odpoczynku, odrodzenia zagubionych więzi rodzinnych i społecznych” – napisali w liście do wiernych metropolita katowicki abp Wiktor Skworc, bp Jan Kopiec z Gliwic, bp Andrzej Czaja z Opola i bp Grzegorz Kaszak z Sosnowca. Podkreślili, że społecznie zaakceptowanym funkcjonowaniem tej zasady cieszy się od lat wiele krajów europejskich, m.in. Niemcy, Austria, Szwajcaria, Norwegia, Francja oraz Wielka Brytania.

Pierwsze czytanie projektu zaplanowano na początek października. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński zapewnił, że uczyni wszystko, by parlamentarzyści zajęli się nim jak najszybciej. Przedstawiciele rządu nie są jednak aż tak entuzjastycznie nastawieni do pomysłu. Minister finansów Paweł Szałamacha, obawiając się spadku obrotów, zaproponował wprowadzenie rozwiązania tylko w stosunku do pierwszej niedzieli miesiąca. Stwierdził, że warto obserwować efekty i przez najbliższe dwa lata zastanowić się, czy wprowadzenie całkowitego zakazu handlu w niedziele nie będzie zbyt szkodliwe dla gospodarki. Te głosy nie podobają się związkowcom. – Nie chcemy połowicznych rozwiązań. Nie wyobrażam sobie tego, co mielibyśmy teraz powiedzieć pracownikom, którym gwarantowaliśmy, że PiS poprze ten projekt. Czekamy na oficjalną opinię rządu – mówi GN Alfred Bujara, przewodniczący Sekretariatu Krajowego Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność”. Zapewnia, że zakaz wpłynie pozytywnie na gospodarkę, powodując 5-procentowy wzrost obrotów, a to przełoży się na zwiększenie wpływów do budżetu z podatku VAT. – Szacujemy, że będzie to ok. 1 miliarda 400 milionów złotych więcej, a mówimy tylko o artykułach spożywczych – twierdzi. Zwraca uwagę, że regularnie notujemy wzrost sprzedaży przed dniami świątecznymi, a to dowód na to, że ludzie chętnie kupują na zapas.

– Otrzymujemy skrajne opinie: z jednej strony, że to przyniesie wielkie straty, z drugiej, że wręcz odwrotnie. Wypracowując stanowisko rządu, oczywiście musimy brać pod uwagę kwestie, o których mówił minister Szałamacha – mówi GN sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Stanisław Szwed. Minister uspokaja jednak, że rząd jest przychylny projektowi. – To jest dobry kierunek. Pani premier w swoich wystąpieniach podkreślała, że takie rozwiązanie trzeba wprowadzić w życie. Jesteśmy na etapie rozpoczynania dyskusji, w jaki sposób należy to zrobić – podsumowuje. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama