Nowy numer 43/2020 Archiwum

Na klęcząco? Na stojąco? Tak

Z trzymania się nieaktualnych zasad mogą powstać kwasy.

Podczas wakacji trafiłem w jednym z kościołów na kazanie o lekceważeniu Eucharystii. – Są tacy ludzie, którzy przyjmują Komunię św. na stojąco! – oburzał się kaznodzieja.

Zrobiło mi się nieswojo, bo ja zazwyczaj tak właśnie przyjmuję Komunię. Robię tak, bo w większości kościołów, w których bywam, tak się Ciało Pańskie przyjmuje. Ale jeśli jestem w kościele, gdzie jest inaczej, wówczas dostosowuję się do tego zwyczaju. Czasem jednak widzę, że ktoś ostentacyjnie zachowuje się inaczej. Na przykład klęka na oba kolana, gdy inni stoją, albo wyzywająco stoi, gdy inni klęczą. Ten pierwszy prawdopodobnie nasłuchał się historii o profanowaniu Pana Jezusa postawą stojącą, a ten drugi jest, być może, „wrogiem lefebrystów”. Można i tak, nie ma co z tego robić afery, ale sądzę, że takie, nierzadkie przecież, sytuacje znamionują głębszy problem. Taki mianowicie, że pewna część zaangażowanych katolików nie ufa Kościołowi.

– Mnie do grzechu nawet papież nie namówi – upierała się babcia, której powiedziano, że jeśli weźmie udział we Mszy św. w sobotni wieczór, spełni obowiązek uczestnictwa we Mszy św. niedzielnej. Bo „kiedyś tak nie było”. No zgoda – i wtedy Msza w wigilię niedzieli nie była Mszą niedzielną. Ale teraz jest – bo tak zdecydował Kościół. I ma do tego prawo. „Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie” – usłyszał Piotr.

To niesamowite, że sam Bóg respektuje przepisy, które wprowadzają uprawnieni pasterze Kościoła. Przykazania kościelne, kształt liturgii, wygląd kościoła, posty, dni pokuty, dyspensy czy inne tego typu rzeczy zależą od decyzji Kościoła. Od Kościoła także zależy kto, gdzie i ile razy może przyjmować Komunię św., kto ma ją rozdawać, na jakich warunkach i w jaki sposób należy ją przyjmować, na przykład do ust czy na rękę.

Bóg szanuje autorytet, który złożył w ręce ludzi. Szanuje decyzje kościelnych przełożonych i podoba Mu się, gdy podwładni w duchu posłuszeństwa podporządkowują się im.

Jeśli Kościół w ramach swoich uprawnień na coś się zgodził – to i Bóg się na to zgodził. A skoro tak, to znaczy że korzystanie z tego nie może nikomu szkodzić. Jeśli są szkody, to z zamieszania, które sieją ludzie przekonani, że Bóg nie związał lub nie rozwiązał tego, co związał lub rozwiązał Kościół. Bo mylą przykazania Boże z przykazaniami kościelnymi i sądzą, że formy publicznego wyrażania wiary nie mogą się zmieniać.

Oczywiście trzeba przyjmować Komunię św. na klęcząco i tylko do ust – jeśli tak zarządzi Kościół. Jeśli natomiast pozwala inaczej – to wolno inaczej. Najlepiej tak, jak w danym kościele zarządził proboszcz. Bóg to aprobuje, więc ludzie też powinni.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także