Nowy numer 37/2021 Archiwum

Auschwitz się nie skończył

Ks. Manfred Deselaers, wiceprezes Krakowskiej Fundacji Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu, wspomina wizytę papieża Franciszka w byłym obozie Auschwitz.

Andrzej Grajewski: Czym było dla Księdza milczenie papieża Franciszka w Auschwitz-Birkenau? Pogłębiło naszą wiedzę o tym miejscu czy pozostaje pytaniem, na które sami musimy sobie odpowiedzieć?

Ks. Manfred Deselaers: Czym jest wiedza w kontekście Auschwitz? Oczywiście papież nie dodał żadnego nowego akapitu do ogromnej przecież wiedzy historycznej na temat tego obozu, a nawet do teologicznej refleksji o Auschwitz. Ale to milczenie Franciszka nie było puste. Musimy także zauważyć, że występował on tu w zupełnie innym kontekście aniżeli jego poprzednicy. Jan Paweł II żył w pobliżu obozu. Zaraz na początku swego przemówienia w 1979 r. wspomniał, że był tutaj wcześniej wiele razy, także w celi św. Maksymiliana Kolbego i przy ruinach krematoriów. Jednak jego przemówienie również wyrastało z milczenia. Benedykt XVI także był tu wcześniej. Bardzo dobrze pamiętam wizytę papieża Benedykta i wiem, że podczas przygotowań kładł on wielki nacisk na to, aby wszystko odbyło się jak najskromniej. Bez żadnych dekoracji, bez wielkiej liczby ludzi, bez czegokolwiek dodatkowego. On chciał tu milczeć i milczał, przechodząc przez obóz macierzysty. Spotkał się, podobnie jak teraz Franciszek, z byłymi więźniami, ale też bez przemówienia. Także w Birkenau na początku było długie milczenie. Tęcza na niebie pojawiła się podczas papieskiego milczenia, a nie kiedy Benedykt XVI przemawiał. Musiał on zabrać w tym miejscu głos jako papież pochodzący z Niemiec. Ale zaczął to przemówienie słowami, że raczej człowiek chce tu milczeć. Jestem bardzo szczęśliwy z milczenia papieża Franciszka, ponieważ media teraz muszą pisać o tym, zastanawiać się, co ono wyrażało. Po przemówieniu Benedykta XVI komentowano, co powiedział, a czego nie, co należałoby jeszcze dopowiedzieć, a czego nie wypadało. Świat nie zauważył jego milczenia, choć odgrywało ono istotną rolę podczas pobytu w Auschwitz. Teraz głównym tematem w mediach jest papieskie milczenie. To daje nam pogłębioną świadomość, że to miejsce jest w jakimś sensie święte. Tu nie trzeba wielu słów. Najpierw należy wsłuchać się w głos tej ziemi, głos ofiar, czuć ich tragedię. Dopiero potem można próbować szukać odpowiedzi. Trzeba szukać odpowiedzi i odpowiadać na wiele pytań, jakie stawia przed nami obóz, ale nie można od tego zaczynać.

Papież dopełnił to milczenie komentarzem w Krakowie, że zło nie skończyło się razem z Auschwitz, ale jest nadal obecne w świecie współczesnym. Czy jednak Auschwitz nie jest czymś wyjątkowym, zarówno co do skali, jak i zaangażowania państwowych struktur w realizację ludobójczych planów?

Ale papież także powiedział, że pogarda wobec człowieka, terror wobec całych narodów, to wszystko nadal istnieje. Odwiedzamy Auschwitz i mówimy: „Nigdy więcej”. I co widzimy? Że jednak w różnych przejawach okrucieństwo trwa nadal. Znam wielu byłych więźniów, którzy właśnie mówią w ten sposób: Auschwitz się nie skończył. Dzisiaj mamy inne metody, inne możliwości, ale istota się nie zmieniła. Oczywiście dzisiaj nie ma rasistowskiej ideologii, głoszącej, że w imię jakichś racji trzeba wytępić cały naród, i stającej się polityką państwową. Jednak czy tak się nie stanie w przyszłości, tego nie wiemy. Papież Franciszek od dawna mówi, że jesteśmy świadkami wojny światowej w kawałkach. Część tych wojennych okropności dzieje się na naszych oczach. Auschwitz otwiera naszą wrażliwość na cierpienie innych i w tym sensie rozumiem przemówienie papieża wygłoszone w Krakowie.

W czasie ŚDM wiele grup odwiedziło teren byłego obozu. Jakie były ich refleksje po tej wizycie?

Z moich obserwacji wynika, że byli pod wyjątkowym wrażeniem tego miejsca, chociaż zapoznawali się tylko z fragmentami ekspozycji. Wielu młodych mówiło, że chce tu wrócić, aby mieć więcej czasu na poznanie tego miejsca i zrozumienie, co się tutaj wydarzyło. Widziałem grupy, które minęły Blok 11 i nie mogły wejść do celi śmierci św. Maksymiliana Kolbego, ale modliły się w pobliżu tego miejsca. Niektórzy klękali czy dotykali ścian tego budynku. Z pewnością wszyscy byli bardzo wzruszeni.

Czym dla młodych Niemców jest wizyta w tym miejscu?

Jeśli mówimy o reakcjach młodych Niemców, musimy brać pod uwagę dystans pokoleniowy. Pokolenie sprawców zbrodni dla tej młodzieży jest pokoleniem ich pradziadków. Współczesna młodzież w większości z tym odległym pokoleniem nie odczuwa żadnego osobistego kontaktu. Dla nich to jest zupełnie inny, nieznany świat. Z dziadkami mogą jeszcze porozmawiać, z pradziadkami już nie, co ma także konsekwencje emocjonalne. Dlatego wielu, jeśli ma poczucie odpowiedzialności, a może nawet winy za to, co tutaj się stało, to nie jest to już poczucie osobistej winy. Oczywiście są wyjątki. Od niektórych słyszałem, że wiedzą o tym, że np. ich pradziadek służył w SS. I mówią o tym ze zgrozą. Oczywiście wszyscy wiedzą, że Niemcy to zrobili. Dlatego częścią naszej pamięci i tożsamości narodowej jest pamięć o Auschwitz. To zaś oznacza dla nas przyjęcie odpowiedzialności za to, aby nigdy więcej podobne rzeczy się nie wydarzyły.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama