Nowy Numer 38/2019 Archiwum

Twardziele i maminsynki

Kiedyś to dzieci twarde były, a teraz wychuchane i pod kloszem, więc zapewne nie dadzą sobie rady w dorosłym życiu.

Furorę robi pewna opowiastka o tym, jak to dawno, dawno temu, czyli za tzw. naszej młodości, bywało. Otóż wtedy to żyły twardziele, a nie dzieci. Bawiły się na trzepakach, a nie w salach z kulkami i plastikowymi zjeżdżalniami. Piły mleko prosto od krowy, a alergii i biegunki nie dostawały. W dodatku jadły jagody prosto z krzaczka bez obawy, że owoce zostały wcześniej oznaczone przez chorego lisa. Tak czy siak, kiedyś to dzieci twarde były, a teraz wychuchane i pod kloszem, więc zapewne nie dadzą sobie rady w dorosłym życiu.

I pewnie ciut prawdy w tym jest. Trudno się czasem ogląda pięciolatków, którzy to na drabinkę (ze wszelkimi certyfikatami bezpieczeństwa) bez pomocy mamusi nie umieją wejść. A mamusia wprowadza synków w poczucie zagrożenia, bo przecież „to jest tak wysoko, a ty masz jasne ubranko”. Bo spaść to jeden problem. Ale ubrudzić się – to dramat. Jednak nie przesadzajmy. Nie wszystkie matki i pięciolatki żyją w schemacie: „grzeczny znaczy schludny i na sznurku”. Miejmy wręcz nadzieję, że jest ich mniejszość. W przeciwnym razie rzeczywiście grozi nam wysyp dziwnych dorosłych – z fobiami, lękami i kompletnym brakiem umiejętności życiowych.

Na szczęście inne dzieci (i rodzice) istnieją. A nawet mają się dość dobrze, choć wakacyjną porą zamieszkują lasy, ostępy i wszelkie trudno dostępne tereny. To gatunek poszukiwaczy przygód, względnie harcerzy. Albo jednych i drugich. Taki harcerz i harcerka mieszkają w lesie, we własnoręcznie zbudowanym namiocie. Śpią na pryczach, zbitych również własnoręcznie z żerdek. I choć po jakimś czasie, szczególnie młodszym harcerkom, polowe łóżko nieco się rozjeżdża, taki to urok – radzenia sobie w polowych warunkach. Mimo deszczu, niedogotowanych ziemniaków (kuchnia polowa coś dziś miała kryzys) i setek komarów oraz padalców w namiocie.

Oczywiście, harcerstwo nie jest dla wszystkich dzieci. Zresztą nawet w jednej rodzinie, wśród rodzeństwa, zdarza się jedno dziecko dosłownie przeznaczone do munduru i służby, a drugie – na brak wygód, nocne podchody i burze spędzane pod gołym niebem patrzy jak na dopust. I aż się krzywi. Co ciekawe – ten podział nie przebiega na linii „chłopiec – twardy harcerz”, „dziewczynka – efemeryczna laleczka”. Na szczęście.

Szkoda tylko, że dzieci chętne do harcerskiej przygody, chętne do babrania się w błocie i budowania szałasów czasem słyszą w domu: „To nie dla ciebie, to niebezpieczne i krzywda ci się stanie”. Pilotem od telewizora, zamiast harcerską finką i świeżym powietrzem, przygody młodości nie doświadczą…

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Zobacz także

  • Maluczki
    14.07.2016 10:53
    Dawno to mówię, że dzieci wychowuje środowisko i aby zmienić wychowanie, trzeba zmienić środowisko, w którym dziecko jest wychowywane.
    Wychowanie, jest to wstępne ukształtowanie świadomości człowieka, które później trudno zmienić.
    Świadomość, jest to uporządkowany zasób informacji będący w pamięci człowieka, w oparciu o który człowiek kształtuje swoje postępowanie.
    Są też oczywiście specyficzne charaktery dziecka, które tworzą ludzką różnorodność, ale to są tylko niuanse ludzkiej osobowości.
  • tixx
    14.07.2016 21:07
    Bo dzieci dzielą się na czyste i szczęśliwe ;)
    doceń 8
  • MIĘKIsz
    29.07.2019 10:03
    Byłem harcerzem, a może tylko należałem, bo takim twardzielem jak tu opisani nie byłem i nie jestem. Na obozach namioty to były solidnej konstrukcji "beczki", prycze nie z gałęzi tylko z desek na także solidnej ramie z rurek, komarów pomimo ciągłego deszczu prawie nie było, a padalców to już w ogóle. Kuchnia była polowa lecz profesjonalna, zarządzana przez kucharza i z pomocą paru kobiet, zastęp dyżurny tylko pomagał w prostych a masowych czynnościach. Fakt, do mycia ciepłej wody nie było, a często i zimnej, bo rzeczką obok obozu płynęła spłukiwana z gór glina. Czystsza woda była w rowie, skąd nabieraliśmy ją nawet do kuchni, jednak podlegała przegotowaniu. Kartofle były zawsze dogotowane. Jagód nie zbieraliśmy, nie wiem nawet czy były, ale opowieści o bąblowcu to jednak nie są bajki. Wytaplanie się w błocie też nie należało do naszych zainteresowań, staraliśmy się tego unikać. O upraniu czegokolwiek czy wysuszeniu w takich warunkach trudno było myśleć. No, takie hardkorowe harcerstwo jak dziś to jednak nie dla mnie. I zasady higieny i przepisy sanitarne jak sądzę nadal obowiązują, a nie wymyślono ich bez powodu. Dziś poważnym zagrożeniem stały się dodatkowo przenoszące paskudne choroby kleszcze, na które nawet prawdziwi twardziele powinni mocno uważać i starać się nie wchodzić im w drogę. Chojrakowanie w żadnej sytuacji zwykle się nie opłaca.
    doceń 5
  • spe
    29.07.2019 18:29
    Moje najlepsze wakacje z dzieciństwa, to jak znikałem z rana na cały dzień z wędką nad rzekę, a po powrocie jadłem to, co sam sobie złowiłem. To były czasy :)
    doceń 3

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji