Nowy numer 3/2021 Archiwum

Jesteś ważny

Na Mszy zaskoczeni wierni dostali koperty. Najpierw byli spłoszeni. Mają coś do nich włożyć? W domach chwycili za komórki, by ratować innym życie.

Stary niedźwiedź mocno śpi – można zaśpiewać o wielu parafiach nad Wisłą. W Sosnowcu znalazłem znakomity pomysł na pobudkę i zaktywizowanie parafii.

Ksiądz Mirosław Jadłosz przez niemal dziesięć lat mieszkał w Ziemi Świętej. W Nazarecie wpadł na pewien pomysł. I przeniósł go nad Brynicę. – Modliłem się o pomysł na to, jak zaktywizować parafię – opowiada. – Jak sprawić, by Jan Kowalski, który przychodzi w niedzielę do kościoła, nie czuł się zagubiony i obcy? Nie chciałem, by gadanie, że parafia to „wspólnota wspólnot”, było hipokryzją. Parafia to nie tylko komórka administracyjna, to przede wszystkim rzeczywistość duchowa. Pomyślałem: skoro w zakonach funkcjonują „skrzynki na intencje”, dlaczego parafianie nie mieliby modlić się za siebie nawzajem? Z tego myślenia powstały parafialne wspólnoty modlitwy wstawienniczej. W Sosnowcu działają już trzy takie grupy.

Jak to działa?

– Wychodzę w niedzielę na ambonę i mówię: „Jesteście ważni. Naprawdę” – opowiada ks. Mirek. – Tłumaczę im: „Jest w naszej parafii grupa ludzi (to przygotowany wcześniej zespół koordynatorów i wstawienników), którzy chcą modlić się w waszych intencjach”. I rozdaję koperty. Ludzie są lekko przerażeni, bo myślą, że będzie zaraz akcja zwrotna i muszą oddać je z jakimś szeleszczącym banknotem – wybucha śmiechem. – Wyjaśniam wówczas: „W kopercie jest wizytówka. Numer telefonu. W czasie różnych życiowych zawirowań możecie niezwłocznie wysłać na ten numer SMS, a kilkadziesiąt osób rozpocznie w tej intencji szturm do nieba”. W czasie kazania mówię też o odpowiedzialności, o żywej wspólnocie, czytam słowo: „(...)jedni drugich brzemiona noście”. Zapraszam: „A może ktoś z was też chciałby wziąć odpowiedzialność za innych? Zaangażować się w ten pomysł i każdego dnia modlić się dziesiątką Różańca czy koronką w intencjach, które przychodzą?”. I ludzie odpowiadają! W ostatnią niedzielę zgłosiło się aż 350 osób.

Centrum dowodzenia

– Ktoś ma problem. Choroba, brak pracy, rodzinne trzęsienie ziemi. Wysyła prośbę o modlitwę na podany na wizytówce numer. Ja rozsyłam SMS dalej – opowiada Kasia Łukaszewicz (jest koordynatorką pierwszej wspólnoty modlitwy wstawienniczej w parafii przy ul. Naftowej). – Dzielimy intencje na pilne (stan zagrożenia życia) i inne. Pilne rozsyłamy natychmiast. Przyjmujemy tylko SMS-y, nie ma możliwości rozmowy przez telefon. Jest też w kościele tradycyjna skrzynka na intencje. SMS-y rozsyłamy około południa i do 21.00. Wspólnotę podzieliliśmy na trzy grupy po 80 osób. Modlimy się we wszystkich powierzonych intencjach. Widzę, że za tymi SMS-ami stoi prawdziwa wiara osób, które proszą o modlitwę. W każdej chwili można dołączyć do naszej grupy. Pierwsza taka akcja ruszyła w 2013 roku.

Po pierwszej Mszy na Naftowej zaangażowało się 240 osób. W drugiej parafii na Jagiellońskiej – 270, a ostatnio na Klimontowie – 350.

Pełny zestaw ludzkich dramatów

Pierwszy efekt akcji? – Widzisz człowieka na osiedlu i zaczynasz czuć z nim więź – opowiada prof. Aldona Skudrzyk, polonistka. – Atmosfera po pierwszych SMS-ach była niebywała. Uśmiech, uniesienie. Nie mówię, że jest to trwałe, ale pierwsze odczucia były właśnie takie. Zaczynasz czuć odpowiedzialność. Ktoś ci zawierzył. Czytasz o rzeczach strasznych, trudnych i wiesz, że możesz pomóc. Jak wygląda statystyka? „O powrót do zdrowia” (operacje, wypadki, choroby przewlekłe) – to ponad 40 proc. wszystkich próśb, ale są ponadto: o nawrócenie, o łaskę wiary – 13,5 proc.; o pomoc w codziennych sprawach (praca, egzaminy) – 11,7 proc.; uzdrowienie relacji w rodzinie – 11,7 proc.; uwolnienie od nałogu i uzależnienia – 10 proc. i dobry przebieg ciąży, szczęśliwe narodziny – 9 proc. Gdy odbieram SMS, wiem, że zapowiada jakąś troskę, czyjś ból, nieszczęście. Pełen zestaw ludzkich dramatów. Nie możesz wtedy trwać w nastroju pięknego niedzielnego popołudnia. Myśl biegnie do tych, nazwanych z imienia osób, o których wiesz tylko, że jest im bardzo trudno i że w tym bolesnym momencie szukają nadziei, twojego pośrednictwa w pomocy.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także